Kategorie: Wszystkie | NEWSY | Nowinki | Teamy
RSS
czwartek, 22 kwietnia 2010
Mosley atakuje prezydenta Ferrari!

Były prezydent Międzynarodowej Federacji Samochodowej (FIA), Max Mosley w wywiadzie dla miesięcznika "F1 Racing" stwierdził, że prezydent Ferrari, Luca di Montezemolo jest "człowiekiem bardzo słabego charakteru", którym łatwo manipulować.

- Luca ma bardzo dobre nastawienie do ludzi, jest bardzo dostojny i miły, ale w moim przekonaniu ma również bardzo chwiejną osobowość, dlatego z taką łatwością potrafił dowodzić - powiedział Mosley i jednocześnie kategorycznie zaprzeczył, by FIA kiedykolwiek faworyzowała Ferrari: - Nigdy nic takiego nie miało miejsca, chociaż niektórzy ludzie tak sądzili.

- Ferrari nie byłoby w stanie poradzić sobie z budżetem, jakim dysponowała większość teamów. Między styczniem a majem w 2008 roku mieliśmy serię spotkań, które dotyczyły kwestii limitu budżetowego. Jednak włodarze włoskiego zespołu zawsze byli przeciwko jakimkolwiek ograniczeniom budżetowym - dodał Mosley, którego di Montezemelo zwykł nazywać "dyktatorem".

Były prezydent FIA wyjaśnił również, dlaczego większość fanów go nie lubiła. - To było nieporozumienie. Gdyby fani Formuły faktycznie rozumieli, jakie mamy problemy, to nie sądzę, by byli przeciwko mnie. Ja robiłem wszystko, by utrzymać struktury organizacji w ryzach - zakończył.


Witalij Pietrow:"Kubica mi nie pomaga!"

Będąc na miejscu Kubicy być może bardziej pomagałbym nowemu kierowcy - mówi "Przeglądowi Sportowemu" Witalij Pietrow, partner Roberta Kubicy w teamie Renault.

Przegląd Sportowy: Jak czuje się człowiek, który podczas GP Chin  wyprzedził w bezpośredniej walce na torze Michaela Schumachera?

Witalij Pietrow: - To fajne uczucie, kiedy zdajesz sobie sprawę, że  jedziesz o wiele szybciej niż Michael. On nie zakłócał mojego toru  jazdy, sądzę też, że miał problemy z oponami. Wyprzedziłem go bez  większego kłopotu.

To musi być coś wyjątkowego!

- Tak, bo to w końcu Schumacher.  (...)

Podobno skarżył się pan, że Robert  Kubica panu nie pomaga. Czy to prawda?

- Tak. On wykonuje swoją robotę, a ja swoją. Wspólnie pracujemy nad ustawieniami i balansem, szukamy rozwiązań, dzięki którym samochód będzie lepszy. Nie dyskutujemy jednak o innych kwestiach, na przykład takich jak styl jazdy.

Czyli uważa pan, że Kubica powinien doradzać w sprawach dotyczących prowadzenia bolidu?

W normalnych warunkach (czyli na torach, które Pietrow już zna - przyp. red.) nie, ale w innych okolicznościach... Ja na jego miejscu być może bardziej pomagałbym nowemu kierowcy. Jesteśmy jednak różnymi osobami.


wtorek, 20 kwietnia 2010
Robert Kubica:"Jestem dumny z tego,że wiąże sie mnie z Ferrari!"

Robert Kubica na łamach "Przeglądu Sportowego" zaprzecza, jakoby rozmawiał z Ferrari, ale przyznaje, że plotki o transferze są miłe.

PRZEGLĄD SPORTOWY: Czy jeździ pan w tym roku lepiej niż kiedykolwiek wcześniej?

Robert Kubica: Wiem, że niektórzy kierowcy w tym roku mówili takie rzeczy. Ja jednak się z nimi nie zgadzam. Rzecz w tym, że jeżdżę zupełnie nowym samochodem w zespole, który inaczej podchodzi do wyścigów. Także zakaz tankowania sprawił, że jeździ się trochę inaczej. Trzeba się nauczyć jak najlepiej oszczędzać opony, aby przetrwały, przy jednym jasnym celu - dojechać do mety tak szybko, jak to możliwe. Czasem więc utrzymywanie niższego tempa daje korzyści w dłuższej perspektywie, na wielu okrążeniach. Myślę, że to był klucz do dobrych wyników w ostatnich dwóch wyścigach.

PS: Schlebia panu, że znowu kojarzony jest pan z Ferrari?
Już w zeszłym roku byłem wiązany z tym zespołem, ale jak widać mam na sobie inne barwy. Tak więc te plotki były dalekie od prawdy. Nie mam z nimi żadnego kontaktu i na tym etapie są to pogłoski. Dziennikarze muszą mieć o czym pisać, więc napisali taką właśnie historię. Ogólnie to wszystko jest jednak to miłe. W pewnym sensie jestem dumny z tego, że wiąże się mnie z takim zespołem. Oczywiście teraz koncentruję się na pracy w Renault.


Szef F1 Bernie Ecclestone:"Dotrzemy do Barcelony!"

Bernie Ecclestone jest pewien, że panujący obecnie w Europie chaos komunikacyjny nie stanie zespołom Formuły 1 na przeszkodzie i zaplanowane na początek maja Grand Prix Hiszpanii będzie mogło się odbyć bez żadnych zakłóceń.

W obliczu panujących w Europie ograniczeń w ruchu lotniczym, które spowodowane zostały przez unoszącą się nad kontynentem chmurę pyłu wulkanicznego, spora ilość zespołów utknęła w Szanghaju po niedzielnym Grand Prix Chin. Szybko zaczęto więc spekulować, że w związku z obecnymi kłopotami pod znakiem zapytania stanie także zaplanowany na 9 maja wyścig w Barcelonie.

- Głównym problemem jest dostarczenie do Europy silników, nad którymi w najbliższych dniach powinni pracować mechanicy koncernów - przyznał szef Formuły 1. - Jestem jednak pewien, że wszystko będzie w porządku, nie bierzemy pod uwagę możliwości odwołania Grand Prix Hiszpanii. Z pewnością obecna sytuacja jest dla wszystkich kłopotliwa, ale postaramy się znaleźć jakiś sposób na jej szybkie rozwiązanie.

poniedziałek, 19 kwietnia 2010
Zespoły uziemione po GP Chin!

Ludzie związani z F1 mają problem z powrotem do Europy po GP Chin. Na wyścig poleciało około dwóch tysięcy osób - kierowców, mechaników i dziennikarzy. Z powodu wybuchu wulkanu na Islandii większość z nich nie wie jak wrócić do domu - czytamy w "Przeglądzie Sportowym".

- Myślę, że zostanę tu minimum tydzień. Może polecę bezpośrednio do Hiszpanii - zastanawiał się założyciel największej agencji fotograficznej obsługującej wyścigi F1 Mark Sutton.

Problem mają też zespoły, których siedziby w większości mieszczą się w Wielkiej Brytanii. Każdy z nich szykuje udoskonalenia na kolejny wyścig w Hiszpanii. Sęk w tym, że samochody przez ostatnie sześć tygodni były w trasie pomiędzy Bahrajnem, Australią, Malezją i Chinami. Aby zainstalować modyfikacje, nadwozia muszą wrócić do fabryk, a tam lotniska są zamknięte.

Polska prasa:"Sędziowie zabrali Robertowi podium!"

Polski kierowca Renault Robert Kubica, zajął piąte miejsce w wyścigu o Grand Prix Chin na torze w Szanghaju. Po świetnym manewrze ze strony francuskiej stajni, Polak miał bardzo duże szanse na kolejne podium w tym sezonie, plany pokrzyżowały mu jednak nie do końca zrozumiałe decyzje sędziów.

"Przegląd Sportowy": sędziowie zabrali podium Kubicy
Wyścig w deszczu to loteria. Robert Kubica zajął w Szanghaju piąte miejsce, choć długo miał niemal pewną lokatę na podium. Dziwna decyzja sędziów przekreśliła jednak szanse naszego kierowcy, który pod koniec rywalizacji musiał ustąpić szybszym bolidom.

"Gazeta Wyborcza": Kubica spadł w górę
Widowiskowy wyścig w Szanghaju wygrał Jenson Button przed Lewisem Hamiltonem i Nico Rosbergiem. - Straciłem podium z powodu decyzji sędziego - narzekał Kubica, który zajął piąte miejsce. Przed startem przyjąłby je z wdzięcznością.

"Rzeczpospolita": deszcz, kolizje i faule
W Szanghaju była ostra walka na torze, kolizje i zagrania na pograniczu faulu. To już drugie zwycięstwo w tym sezonie kierowcy zespołu McLaren. Button został liderem MŚ. Kubica miał szansę zając miejsce na podium.

"Sport": Safety-kara
W czwartym w tym sezonie wyścigu F1 Robert Kubica znów był bardzo blisko podium. W deszczowej GP Chin, dzięki właściwym decyzjom dotyczącym opon, polski kierowca zajmował trzecie miejsce z ponadpółminutową przewagą nad następnym w wynikach, kiedy nie bardzo wiadomo z jakiego powodu na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa. Kubica został dogoniony, a następnie przegoniony przez Hamiltona i Alonso.

"Polska - Gazeta Krakowska": sztuka czytania z chmur
Zespoły F1 przyjeżdżające na GP Chin zawsze przywożą ze sobą parasole. Także wczoraj sprzęt ten był używany, co w ostatnich sześciu latach w Szanghaju jest normą. Tym razem w padającym deszczu podwójny triumf odnieśli kierowcy McLarena.

"Super Express": sędziowie zepchnęli Kubicę z podium
To się wręcz nie mieści w głowie. Robert Kubica przez niezrozumiałą decyzję sędziów stracił trzecie miejsce w wyścigu o GP Chin. - Nie wiem, co oni widzieli, decydując się na wpuszczenie na tor samochodu bezpieczeństwa - mówił wściekły Polak.

Polski kierowca Renault Robert Kubica, zajął piąte miejsce w wyścigu o Grand Prix Chin na torze w Szanghaju. Po świetnym manewrze ze strony francuskiej stajni, Polak miał bardzo duże szanse na kolejne podium w tym sezonie, plany pokrzyżowały mu jednak nie do końca zrozumiałe decyzje sędziów.

"Przegląd Sportowy": sędziowie zabrali podium Kubicy
Wyścig w deszczu to loteria. Robert Kubica zajął w Szanghaju piąte miejsce, choć długo miał niemal pewną lokatę na podium. Dziwna decyzja sędziów przekreśliła jednak szanse naszego kierowcy, który pod koniec rywalizacji musiał ustąpić szybszym bolidom.

"Gazeta Wyborcza": Kubica spadł w górę
Widowiskowy wyścig w Szanghaju wygrał Jenson Button przed Lewisem Hamiltonem i Nico Rosbergiem. - Straciłem podium z powodu decyzji sędziego - narzekał Kubica, który zajął piąte miejsce. Przed startem przyjąłby je z wdzięcznością.

"Rzeczpospolita": deszcz, kolizje i faule
W Szanghaju była ostra walka na torze, kolizje i zagrania na pograniczu faulu. To już drugie zwycięstwo w tym sezonie kierowcy zespołu McLaren. Button został liderem MŚ. Kubica miał szansę zając miejsce na podium.

"Sport": Safety-kara
W czwartym w tym sezonie wyścigu F1 Robert Kubica znów był bardzo blisko podium. W deszczowej GP Chin, dzięki właściwym decyzjom dotyczącym opon, polski kierowca zajmował trzecie miejsce z ponadpółminutową przewagą nad następnym w wynikach, kiedy nie bardzo wiadomo z jakiego powodu na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa. Kubica został dogoniony, a następnie przegoniony przez Hamiltona i Alonso.

"Polska - Gazeta Krakowska": sztuka czytania z chmur
Zespoły F1 przyjeżdżające na GP Chin zawsze przywożą ze sobą parasole. Także wczoraj sprzęt ten był używany, co w ostatnich sześciu latach w Szanghaju jest normą. Tym razem w padającym deszczu podwójny triumf odnieśli kierowcy McLarena.

"Super Express": sędziowie zepchnęli Kubicę z podium
To się wręcz nie mieści w głowie. Robert Kubica przez niezrozumiałą decyzję sędziów stracił trzecie miejsce w wyścigu o GP Chin. - Nie wiem, co oni widzieli, decydując się na wpuszczenie na tor samochodu bezpieczeństwa - mówił wściekły Polak.

Michael Schumacher:"To bardzo frustrujące!"

Michael Schumacher wielokrotnie podkreślał, że woli patrzeć przed siebie niż rozpamiętywać przeszłość. Z pewnością będzie tak również po Grand Prix Chin, które niemiecki kierowca zakończył dopiero na dziesiątym miejscu, a w którym triumfował w 2006 roku.

Występy kierowcy Mercedesa w pierwszych, pozaeuropejskich wyścigach sezonu udowodniły, że trudno jest wrócić do Formuły 1 po kilkuletniej przerwie. Dwukrotnie uplasował się on na dziesiątym miejscu, raz był szósty, a jednego z występów nie ukończył z powodu awarii bolidu.

- To był jeden z tych wyścigów, o których chciałbym jak najszybciej zapomnieć - ocenił Schumacher swoją postawę w Grand Prix Chin. - Muszę przyjąć jednak ten weekend jako kolejne doświadczenie i je zaakceptować, nawet jeśli było ono dla mnie bardzo frustrujące.

Doświadczony Niemiec przyznał, że po raz kolejny chciał przede wszystkim dobrze bawić się w trakcie jazdy, ale obecnie coraz większą uwagę skupia jednak na swojej ogólnej postawie.

- Stoczyłem na torze kilka dobrych i trudnych potyczek z rywalami, co sprawiło mi sporo przyjemności, jednak swój ostatni pit stop wykonałem zbyt wcześnie. Ostatecznie nie mogłem już więc zrobić niczego więcej - zauważył siedmiokrotny mistrz świata. - Gratulacje dla Nico Rosberga, który zdołał stanąć na podium i zdobyć dla naszego zespołu sporą ilość punktów.

niedziela, 18 kwietnia 2010
IV GP Chin:Robert Kubica"Cieszę się z kolejnych punktów zdobytych!"
To był bardzo emocjonujący wyścig i cieszę się, ze po raz kolejny udało się zdobyć punkty - powiedział po GP Szanghaju Robert Kubica, który zajął piąte miejsce.

- Początek wyścigu nie wypadł najlepiej i straciłem kilka pozycji. Dobrze się stało, że zdecydowaliśmy się jechać dalej na "slickach" kiedy zaczął padać deszcz i mogłem odrobić straty i wskoczyć na trzecie miejsce - powiedział Kubica.

- Dla mnie krytycznym momentem było pojawienie się samochodu bezpieczeństwa. Wtedy straciłem całą przewagę jaką miałem nad pozstałymi samochodami i stało się jasne, że nie stanę na podium.

- Z jednej strony cieszę się z tego piątego miejsca. Z drugiej strony jestem trochę sfrustrowany faktem, że nie udało się ukończyć wyścigu na podium - podkreślił polski kierowca Renault.

IV GP Chin:Witalij Pietrov"Jestem szczęśliwy z pierwszych punktów sezonie!"
Jestem szczęśliwy, że udało mi się ukończyć mój pierwszy wyścig i zdobyć pierwsze punkty. To był trudny wyścig i podjęcie właściwych decyzji nie było łatwe - powiedział kierowca Renault Witalij Pietrow, który zajął w wyścigu o Grand Prix Chin siódme miejsce.

- Na początku, gdy zaczęło padać niektórzy zdecydowali się zmienić opony. My tego nie zrobiliśmy i okazało się, że ryzyko się opłaciło. Później wciąż utrzymywałem kontakt z szefami przez radio i zmiany opon dokonaliśmy we właściwym momencie. Wiedziałem, że muszę oszczędzać opony, ale jechałem swoje, inżynierowie mówili mi, że mam dobre tempo, a na ostatnich okrążeniach udało się wykonać kilka dobrych manewrów i wyprzedzić Schumachera i Webbera - powiedział Rosjanin.

IV GP Chin:zwycięstwo Buttona,dublet McLarena,bardzo dobrze Renault a Kubica 5!
http://formula1kubica.blox.pl/resource/Button_112.03..jpeg

Polski kierowca Renault Robert Kubica, zajął piąte miejsce w wyścigu o Grand Prix Chin na torze w Szanghaju. Wygrał aktualny mistrz świata Brytyjczyk Jenson Button, przed rodakiem i kolegą z teamu Lewisem Hamiltonem. Trzeci był Niemiec Nico Rosberg z Mercedesa. Kolega Kubicy z teamu, Rosjanin Witalij Pietrow zaprezentował się znakomicie i zajął siódme miejsce, zdobywając pierwsze, historyczne punkty.

Polak startował z ósmego miejsca, ale po rozpoczęciu wyścigu spadł na dziewiąte miejsce. Od razu prowadzenie objął Hiszpan Fernando Alonso z Ferrari, który ruszył z trzeciego miejsca. Hiszpan wystrzelił jak z procy i po lewej wyprzedził Niemca Sebastiana Vettela i Australijczyka Marka Webbera z Red Bulla. Jak się jednak okazało dwukrotny mistrz świata popełnił falstart i został za to później ukarany przejechaniem przez aleję serwisową.

Już na pierwszym okrążeniu doszło do kolizji trzech bolidów i na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa i doszło do neutralizacji. Wówczas z chmur zebranych nad torem w Szanghaju zaczął padać deszcz i większość kierowców zdecydowała się na wymianę opon. Kubica i jego kolega z teamu Witalij Pietrow, zaryzykowali i nie zdecydowali się na taki krok. Jak się okazało było to świetne, choć ryzykowne posunięcie, bo deszcz szybko przestał padać i Kubica znalazł się na trzecim miejscu, a Pietrow na czwartym. Na prowadzeniu był Niemiec Nico Rosberg z Mercedesa GP, przed Brytyjczykiem Jensonem Buttonem z McLarena.

Ekipa Renault długo utrzymywała swoje pozycje. Kubica wyrobił sobie ponad 20 sekund przewagi nad Rosjaninem. Nawet po zmianie opon ich miejsca nie uległy zmianie. Na 22. okrążeniu na torze znów pojawił się samochód bezpieczeństwa, bo na torze leżały części przedniego skrzydła z bolidu Hiszpana Jaime Alguersauriego z Toro Rosso. Pietrow długo utrzymywał pozostałych kierowców za sobą, ale samochód bezpieczeństwa zbyt długo znajdował się na torze, by Kubica zdołał utrzymać swoją przewagę.

Gdy "safety car" opuszczał tor, walka zaczęła się na nowo. Pietrow musiał odpierać ataki Niemca Michaela Schumachera, który z kolei atakowany był przez Brytyjczyka Lewisa Hamiltona. W końcu na 26. okrążeniu Hamiltonowi udało się wyprzedzić Schumachera. Po chwili udało mu się to zrobić z ambitnie jadącym Pietrowem. Jeszcze wcześniej doszło do zmiany na pozycji lidera. Button wykorzystał błąd Rosberga, który na jednym z zakrętów pojechał "za szeroko" i wysforował się na czoło stawki.

Kubica znalazł się tuż przed Hamiltonem, który ani myślał długo jechać za Polakiem i na 29. okrążeniu, na długiej prostej pokazał o ile mocniejszym bolidem od R30 Polaka dysponuje. Kubica starał się walczyć, ale na prostej nie miał szans z Brytyjczykiem. Hamilton szybko zwiększał przewagę Na szczęście dla Polaka za nim znajdował się Pietrow, który był swoistym "buforem" i długo utrzymywał pozostałych kierowców za Kubicą. Niestety na 34. okrążeniu popełnił szkolny błąd i na jednym z zakrętów wypadł z toru. Skorzystali na tym Alonso i Niemiec Sebastian Vettel z Red Bulla.

Na 38. okrążeniu Kubica i Pietrow zjechali na zmianę opon. Polak powrócił na tor na piątym miejscu - przed nim oprócz Buttona, Hamiltona i Rosberga znalazł się Alonso. Pietrow wrócił na tor jako dziewiąty. Między Kubicą, a jego kolegą znaleźli się Vettel, Webber i Schumacher. Na 52. okrążeniu Rosjanin zaatakował legendarnego Niemca i na jednym z zakrętów udało mu się. Dzięki temu już w swoim czwartym wyścigu w karierze, zdołał wywalczyć historyczne "rosyjskie" punkty. Jak się okazało było to za mało dla ambitnego Pietrowa, na 55. okrążeniu zaatakował Webbera i udało mu się go wyprzedzić po wewnętrznej.

Następny wyścig odbędzie się 9 maja w Hiszpanii.

 
1 , 2 , 3 , 4