Kategorie: Wszystkie | NEWSY | Nowinki | Teamy
RSS
środa, 27 kwietnia 2011
Lekarz Kubicy: Robert błyskawicznie przechodzi kolejne etapy rehabilitacji!

Włoski lekarz Roberta Kubicy Riccardo Ceccarelli wyjaśnił, że ponieważ Polak bardzo szybko pokonuje kolejne etapy rehabilitacji, otrzymał zgodę na kilka dni odpoczynku w domu. W sobotę kierowca Formuły 1 opuścił szpital i wrócił do swego domu w Monte Carlo.

- Ważne było to, by po ponad dwóch miesiącach wrócił do domu. Obecnie błyskawicznie przechodzi wszystkie etapy i dlatego pozwoliliśmy mu, by odpoczął kilka dni - powiedział Ceccarelli, cytowany w poniedziałek przez agencję ANSA.

- Dopiero pod koniec sierpnia powiemy, czy Kubica będzie mógł wrócić do wyścigów. Natura musi mieć swój rytm, ale Robert wiele razy pokazał, że jest bardzo silny - dodał Ceccarelli.

Włoska agencja prasowa zauważa, że największe obawy wywołuje stan prawej ręki, ze względu na wymagający dużo czasu proces regeneracji nerwów. Żadnych problemów nie ma natomiast z operowaną nogą.

Robert Kubica będzie powracał na kontrole do szpitala w Pietra Ligure, gdzie przebywał dwa i pół miesiąca po wypadku na rajdzie samochodowym i czterech operacjach.

Szef Lotus Renault GP: wskazówki od Kubicy dają "pozytywnego kopa"!

Szef Lotus Renault GP - Eric Boullier - wierzy, iż po stracie Roberta Kubicy jego zespół jest bliski odtworzenia "chemii" w teamie, która jest niezbędna, by sięgać po zwycięstwa w Formule 1. Boullier przyznaje jednak, iż jego stajni "pozytywnego kopa" dają wskazówki Polaka, który zasypuje zespół wiadomościami po każdym wyścigu.

Pomimo dwóch dobrych rezultatów (podium dla Witalija Pietrowa i Nicka Heidfelda) w wyścigach otwierających sezon F1, Eric Boullier uważa, że najważniejszym krokiem w tym sezonie było obudzenie wiary w zawodnikach, iż mogą sobie poradzić pomimo absencji Roberta Kubicy. Francuz nie chciał co prawda dyskutować na temat pytań, co by było, gdyby to Kubica zasiadał za kółkiem Lotus Renault GP, niemniej przyznał, iż Polak bardzo angażuje się w prace zespołu, co daje teamowi "pozytywnego kopa".

- Dostajemy od niego miłe wiadomości każdym razem. Ciągle przesyła mi także informacje dla zespołu, co z pewnością zachęca cały team do dobrej pracy - przyznał szef Lotus Renault GP. Boullier dodał, iż Polak bardzo pomaga w kwestiach rozwoju bolidu i mocno naciska na niektóre istotne kwestie, co jest również bardzo pomocne.

- Jako zespół musimy dbać o atmosferę, o to, aby zawodnicy byli w przeświadczeniu, iż mogą dawać zespołowi więcej i więcej. Robert był tak "pozytywnie nakręcony", teraz coś podobnego wytworzyliśmy u Witalija - przyznał Eric Boullier.

czwartek, 21 kwietnia 2011
Robert Kubica:"Postaram się wrócić na tor jak najszybciej!"

Oficjalna witryna Lotus Renault GP opublikowała obszerny wywiad z powracającym do zdrowia po wypadku Robertem Kubicą. - Witam wszystkich i przepraszam, że nie odzywałem się tak długo. Chciałem po prostu mieć pewność, że będę mógł przekazać wam dobre wiadomości. Przede wszystkim chciałbym podziękować moim fanom, których wsparcie po wypadku we Włoszech było niesamowite. Zostałem zasypany listami i prezentami od nich. Chciałbym również oddać hołd ludziom związanym z Formułą 1, którzy wykazali się wyrozumiałością i zrozumieniem sytuacji, w której niespodziewanie się znalazłem - rozpoczął Robert Kubica.

Robert minęło już dziesięć tygodni od twojego wypadku. Jak się czujesz?
- Czuję się coraz lepiej. Rehabilitacja przebiega we właściwym kierunku. Moja siła i waga wzrastają z każdym dniem co w rezultacie pozwoli mi opuścić szpital już niebawem.

Kiedy opuścisz szpital?
- Nie mogę tego jeszcze sprecyzować, ale spodziewam się, że nastąpi to w ciągu najbliższych 10 dni.

Nawiązując do kontuzji ręki, jaka jest teraz jej "mobilność"?
- Prawda jest taka, że na razie mam ograniczoną swobodę ruchów w mojej ręce, co jednak w takich sytuacjach jest normalne, ponieważ moje mięśnie wciąż są jeszcze słabe. Rzeczy mają się jednak lepiej z dnia na dzień.

Czy mógłbyś nam powiedzieć coś na temat tego, jak będzie przebiegała dalej twoja rehabilitacja?
- Udam się do mojego domu w Monako, aby odpocząć. Następnie wyruszę w drogę do Włoch na spotkanie z dr. Ceccarellim, z którym wspólnie rozpocznę kolejny etap powrotu do pełni sprawności i wstępny program treningowy.

Była niesamowita reakcja fanów na twój wypadek. Jak to ci pomogło w rehabilitacji?
- To było czuć i muszę przyznać, że to mi bardzo pomogło. Kiedy tylko wrócę na tor, obiecuję że dam im to co najlepsze.

Czy pozostawałeś w kontakcie z zespołem?
- Muszę przyznać, że od startu sezonu jestem w stałym kontakcie z LotusRenault. Inżynierowie przesyłają mi szczegółowe raporty dotyczące poszczególnych wyścigów więc jestem w pełni poinformowany. Także Eric Boullier (szef teamu - przyp. red.) rozmawia ze mną często na temat stanu mego zdrowia.

Oglądałeś wyścigi w tym sezonie. Jak oceniasz postawę Lotus Renault GP?
- Oczywiście i sądzę, że sezon rozpoczął się od mocnego uderzenia. Spory potencjał naszego bolidu, który zaobserwowałem już w lutym podczas testów w Walencji, zdaje się być potwierdzony. Teraz istotne będzie udoskonalanie go, a ponieważ inżynierowie wykonali dotychczas wspaniała pracę wierzę, że będą ją kontynuowali.

Co byś chciał powiedzieć swoim fanom?
- Cieszcie się sezonem F1 pomimo tego, że na razie toczy się on bez mojego udziału. Postaram się zrobić wszystko, aby wrócić jak najszybciej na tory - zakończył Robert Kubica.

środa, 20 kwietnia 2011
Robert spędzi święta w szpitalu w Pietra Ligure!

Robert Kubica spędzi święta w szpitalu w Pietra Ligure - poinformował w środę menedżer polskiego kierowcy Daniele Morelli. Decyzję tę wytłumaczył chęcią kontynuowania rehabilitacji, przynoszącej coraz lepsze rezultaty.

Dzień po tym, gdy lekarze ze szpitala w Ligurii oznajmili, że Polak mógłby zostać już wkrótce wypisany, jego menedżer powiedział, że pozostanie on tam jeszcze jakiś czas, by kontynuować rehabilitację po czterech operacjach. Jak długo - jeszcze nie wiadomo.

- W przyszłym tygodniu podejmiemy decyzję o wyjściu - podkreślił Morelli. Menedżer podkreślił ponadto, że Kubica chce wyjść ze szpitala, kiedy odzyska pełną autonomię w poruszaniu się. Obecnie na tym koncentruje się właśnie rehabilitacja.

Jednocześnie Morelli po raz drugi w ostatnim czasie zdementował pogłoski, jakoby Kubica miał wziąć udział 1 maja w mszy beatyfikacyjnej Jana Pawła II. W związku z tym złożył następujące oświadczenie dla mediów: - Dowiedzieliśmy się, że krążą głosy, jakoby Robert miał być obecny na tej ceremonii w Rzymie 1 maja. Niestety Robert nie będzie mógł być obecny, choć jest mu przykro z tego powodu. Nie jest jeszcze w stanie, który pozwoliłby mu na wyruszenie w podróż wraz z jej konsekwencjami, których w tej chwili lepiej byłoby uniknąć.

Polski kierowca 6 lutego doznał poważnych obrażeń w wyniku wypadku na trasie rajdu samochodowego Ronde di Andora. Trafił do szpitala w bardzo ciężkim stanie, groziła mu nawet amputacja zmiażdżonej dłoni. W ciągu 10 dni przeszedł trzy skomplikowane operacje, a następnie jeszcze jedną 12 marca, która miała usprawnić funkcjonowanie łokcia. Od kilku tygodni przechodzi rehabilitację, ale dopiero w ostatnią środę zaczął stawiać pierwsze kroki.

wtorek, 19 kwietnia 2011
Robert ma pozwolenie na opuszczenie szpitala!

Robert Kubica może już wyjść ze szpitala w Pietra Ligure, gdzie przebywa od lutego po ciężkim wypadku na rajdzie samochodowym - poinformował rzecznik placówki Roberto Carrozzino. Nie wiadomo jednak jeszcze, kiedy polski kierowca Lotus Renault GP opuści włoską klinikę.

Carrozzino wyjaśnił, że minęła już faza bezpośredniego zagrożenia infekcjami po czterech operacjach, jakie Kubica przeszedł w następstwie wypadku na rajdzie w Ligurii. To zaś oznacza, podkreślił, że kwalifikuje się już wypisania ze szpitala.

Obecnie Kubica przechodzi w tej placówce rehabilitację i stawia pierwsze kroki. Lekarze podkreślają, że to do niego należy teraz decyzja, kiedy wyjdzie ze szpitala. W ich opinii, może to nastąpić w każdej chwili; niewykluczone, że jeszcze przed Wielkanocą.

Polski kierowca 6 lutego doznał poważnych obrażeń w wyniku wypadku na trasie rajdu samochodowego Ronde di Andora. Trafił do szpitala w bardzo ciężkim stanie, groziła mu nawet amputacja zmiażdżonej dłoni. W ciągu 10 dni przeszedł trzy skomplikowane operacje, a następnie jeszcze jedną 12 marca, która miała usprawnić funkcjonowanie łokcia. Od kilku tygodni przechodzi rehabilitację, ale dopiero w ostatnią środę zaczął stawiać pierwsze kroki.

Piękny gest kierowców - "Do zobaczenia wkrótce Robert!!!"

Na piękny gest w kierunku Roberta Kubicy zdobyli się kierowcy Formuły Renault 3,5. Przed wyścigiem World Series by Renault zawodnicy ustawili się na torze do grupowego zdjęcia prezentując ogromny baner z wizerunkiem polskiego kierowcy oraz z życzeniami "Do zobaczenia wkrótce Robert!!!".

Polak, który w 2005 roku został mistrzem Formula Renault 3,5, przechodzi rehabilitację w szpitalu po wypadku w rajdzie Ronde di Andora.

Dla nas to było oczywiste - powiedział Jaime Alguersurai Sr - szef RMP Racing i współorganizator World Series by Renault. - Chcemy okazać swoje wsparcie dla Roberta.

- Znamy jego ogromne umiejętności, niezwykłą ambicję i determinację w osiąganiu coraz lepszych wyników. Jesteśmy przekonani, że Robert jeszcze w tym roku wróci do ścigania. Może w listopadzie - ale na pewno wróci szybko. Chcemy mu przekazać słowa otuchy. Pamiętamy go i chcemy żeby wiedział, że myślimy o nim każdego dnia - podkreślił Alguersuari Sr.

niedziela, 17 kwietnia 2011
Eric Boullier:"Mamy trzy tygodnie na przegrupowanie sił!"

Po dwóch miejscach na podium z rzędu zespół Lotus Renault zdobył w Chinach zaledwie dwa punkty. Odrobienie strat z kwalifikacji powiodło się tylko częściowo.

– Po starcie z tych pozycji trudno było o powtórkę wyników, które osiągnęliśmy już w tym sezonie – przyznał szef ekipy Eric Boullier. Jego podopieczni ruszali do wyścigu z 10. i 16. pozycji. Witalij Pietrow był na mecie dziewiąty, a Nick Heidfeld przebił się na dwunastą lokatę.

– To było frustrujące popołudnie – stwierdził Boullier. – Nie wykonaliśmy w wyścigu takich postępów, na jakie liczyliśmy. Wyprzedzanie było trudniejsze niż się spodziewaliśmy, nawet przy użyciu ruchomego tylnego skrzydła. Musimy się też przyjrzeć naszej strategii, bo dziś podejmowanie decyzji nie było łatwe i jasne jest, że trzeba zmieniać opony we właściwym momencie. Dobrze, że Witalijowi udało się zdobyć parę punktów.

– Dziewiąte miejsce i dwa punkty dla zespołu to wciąż dobry wynik, biorąc pod uwagę nasze pozycje startowe – pocieszał się Rosjanin. – Jesteśmy jednak nieco zawiedzeni, bo nie podjęliśmy walki o coś więcej i nie zdobyliśmy większej liczby punktów. Strategia była w porządku, ale musimy sprawdzić, w czym możemy się poprawić. Przeanalizujemy dane i po przybyciu do Turcji postaramy się powtórzyć wyniki z Australii i Malezji.

Jeszcze mniej powodów do radości miał Heidfeld, który po zdobytym tydzień temu trzecim miejscu w Malezji musiał się zadowolić dwunastą lokatą. – Nie jestem zadowolony z mojego miejsca, choć ruszałem dopiero z szesnastej pozycji – mówił po wyścigu Niemiec, który na ostatnim okrążeniu próbował zyskać jeszcze jedno miejsce, ale w ostrej walce z Paulem di Restą uszkodził przód swojego samochodu.

– Start był bardzo kiepski – przyznał Heidfeld. – Jednak agresywnie wjechałem w pierwszy zakręt i nadrobiłem kilka pozycji. Po kilku okrążeniach zacząłem mieć problemy z KERS i nie mogłem przez cały czas korzystać z pełnej mocy. To utrudniło atakowanie i obronę pozycji.

Okazji do przeskoczenia rywali i wejścia do punktowanej dziesiątki kierowca Lotus Renault upatrywał w zagrywkach taktycznych, ale nawet to nie wypaliło. – Nawet na miękkich oponach ciężko było wyprzedzać, więc zdecydowaliśmy się na wcześniejszy zjazd po twarde opony – wyjaśniał Niemiec. – Mieliśmy nadzieję na zyskanie czasu dzięki czystej przestrzeni z przodu, ale Perez i Sutil zjechali na tym samym okrążeniu i przez to nie mogłem pokazać naszego tempa w końcówce wyścigu.

– Mamy teraz trzy tygodnie na przegrupowanie sił przed Turcją – dodał na zakończenie Eric Boullier. – Chcemy walczyć bliżej czołówki.

Sebastian Vettell:"To była dla mnie niespodzianka!"

Sebastian Vettel po raz pierwszy w tym sezonie nie stanął na najwyższym stopniu podium. Strategia dwóch zjazdów do boksu kosztowała go zwycięstwo, ale kierowca Red Bulla i tak utrzymał zdecydowanie prowadzenie w mistrzostwach świata.

– Chyba zbyt kurczowo trzymaliśmy się strategii dwóch zmian ogumienia – powiedział po wyścigu mistrz świata. – W środkowej fazie wyścigu powinniśmy wytrzymać dłużej pomiędzy zjazdami. W końcówce jechałem na twardych oponach i widziałem, jak Lewis coraz bardziej się zbliża. Nie było sensu zbyt ostro się bronić, żeby nie tracić więcej czasu do reszty goniących kierowców.

Błąd taktyczny najlepiej podkreśla występ drugiego kierowcy Red Bulla, Marka Webbera. Australijczyk po koszmarnej sobocie wystartował do wyścigu z 18. pola, na twardych oponach. Trzy razy zjeżdżał po miękkie ogumienie i na metę wpadł zaledwie 2,3 sekundy za zespołowym kolegą, któremu nie udało się zamienić pole position na zwycięstwo.

– Popełniliśmy kilka błędów i mieliśmy trochę problemów – przyznał Vettel. – Mimo tego ukończyliśmy wyścig na drugim miejscu i bardzo się z tego cieszę. Dziś wiele się nauczyliśmy. Jako jedyny kierowca na podium jechałem na dwa pit stopy i na pewno trzeba będzie to przeanalizować.

Już na starcie Vettel stracił dwie pozycje na rzecz kierowców McLarena. – To nie był najlepszy start w moim wykonaniu – przyznał kierowca Red Bulla. – Do tego wydaje się, że z jakiegoś powodu lewa strona pól startowych jest tu gorsza.

Jednak Niemiec przegrał sprint do pierwszego zakrętu także z Lewisem Hamiltonem, który ruszał również z lewej strony toru, a jego pole startowe znajdowało się aż 16 metrów za pole position. Vettel przebił się przed kierowców McLarena podczas pierwszej rundy pit stopów, przeżywając niecodzienny incydent przy zjeździe na stanowisko serwisowe. – To była niespodzianka, Jenson wjechał na moje stanowisko – opowiadał kierowca Red Bulla. – Nie wiem dlaczego, nasz garaż przyciąga innych kierowców, mieliśmy parę lat temu coś podobnego z zawodnikiem Toro Rosso.

Wśród problemów, które dotknęły go w czasie wyścigu, Vettel wymienił m.in. kolejną usterkę KERS oraz kłopoty z łącznością radiową. – Radio nie ułatwiło zadania, zawsze wymienia się informacje o oponach, sytuacji na torze – mówił lider mistrzostw świata. – Zadawałem dużo pytań, ale nie otrzymywałem odpowiedzi. Były kłopoty z łącznością i KERS, więc nie był to bezproblemowy wyścig.

III GP Chin:zwycięstwo Hamiltona,Pietrov 9,Heidfeld 12!

Lewis Hamilton wygrał wyścig o GP Chin. Kierowca McLarena pokazał świetną jazdę na torze w Szanghaju, ale mało brakowało, a mógł w ogóle nie wystartować, ponieważ w jego bolidzie były problemy z układem paliwowym, który mechanicy naprawiali na torze tuż przed wyścigiem.

Wydawało się, że wyścig o GP Chin nie będzie miał wielkiej historii. Sebastian Vettel, który wygrał sobotnie kwalifikacje miał ostro wystartować z pole position, odjechać rywalom i spokojnie dojechać do mety. Tak działo się w poprzednich dwóch wyścigach i tego spodziewali się eksperci w Szanghaju.

Tak się jednak nie stało... Fantastyczny start zaliczyli kierowcy McLarena. Jenson Button i Lewis Hamilton wyprzedzili Vettela, a jako trzeci na swojego rodaka naciskał Nico Rosberg. Zawodnik Mercedesa nie zdołał jednak wyprzedzić rywala. Młody Niemiec podjął jednak bardzo ważną decyzję o wcześniejszym zjeździe na pit stop, co pozwoliło mu się wysunąć na prowadzenie, po tym jak każdy z kierowców zjechał do alei serwisowej po nowy komplet opon.

Na 12. okrążeniu wyścig zakończył Jaime Alguersuari. Kierowca Toro Rosso jadąc na jednym z zakrętów stracił koło, które prawdopodobnie było źle dokręcone po wizycie na pierwszej zmianie opon.

Głupią wpadkę zaliczył Jenson Button. Brytyjczyk wjeżdżając do alei serwisowej podjechał na stanowisko mechaników... Red Bulla. Nawet się na chwilę zatrzymał, ale ci go szybko "przegonili" ponieważ z tyłu stał już Sebastian Vettel. Ten błąd kosztował kierowcę McLarena pozycję lidera wyścigu.

W ogóle sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Szybko straty zaczął odrabiać Sebastian Vettel. Mistrz świata jechał bardzo szybkim tempem. Nieźle prezentowali się kierowcy Ferrari. Felipe Massa wyprzedził podczas pit stopu Lewisa Hamiltona. Bardzo słabo radzili sobie reprezentanci Lotus Renault GP.

Po pierwszej zmianie opon prowadził Rosberg, drugi był Vettel, a trzeci Button. Taka sytuacja nie trwała jednak długo. Na 26. okrążeniu kierowca Red Bulla wskoczył na pozycję lidera, ponieważ na drugą wizytę u swoich mechaników zdecydował się Nico Rosberg.

Mistrz świata zdecydował się jednak jechać na dwa pit stopy i od 40. okrążenia prowadził zdecydowanie, ponieważ po raz kolejny kierowca Mercedesa znalazł się w alei serwisowej. Walka o pierwsze miejsce nie została jednak wówczas zakończona... Wspaniałe czasy zaczął notować Lewis Hamilton, jadąc na oponach z twardszej mieszanki. Mijał rywali jak chciał. Najpierw jego "ofiarą" padł kolega z zespołu Jenson Button, później Massa i Rosberg, a na końcu na 52. okrążeniu Vettel, który miał problemy z systemem KERS w swoim bolidzie.

W tym samym czasie na torze szalał Mark Webber. Drugi z kierowców Red Bulla, który ruszał do wyścigu z 18. pozycji awansował aż o 15 lokat i stanął na podium za swoim kolegą z zespołu i Lewisem Hamiltonem.

Mało brakowało, a zespół Lotus Renault, który zapowiadał kolejną walkę o podium, tym razem zakończyłby wyścig bez punktów. Na szczęście dla teamu Roberta Kubicy Witalij Pietrow uplasował się na 9. miejscu i zgarnął dwa punkty. Nick Heidfeld, który jechał przeciętnie, zajął ostatecznie 12. miejsce.

Miejsce  Kierowca      Zespół                     Czas
1.       Hamilton      McLaren-Mercedes           1:36.58,226
2.       Vettel        Red Bull-Renault           +     5,198
3.       Webber        Red Bull-Renault           +     7,555
4.       Button        McLaren-Mercedes           +    10,000
5.       Rosberg       Mercedes                   +    13,448
6.       Massa         Ferrari                    +    15,840
7.       Alonso        Ferrari                    +    30,622
8.       Schumacher    Mercedes                   +    31,206
9.       Pietrow        Renault                    +    57,404
10.      Kobayashi     Sauber-Ferrari             +  1.03,273
11.      Di Resta      Force India-Mercedes       +  1.08,757
12.      Heidfeld      Renault                    +  1.12,739
13.      Barrichello   Williams-Cosworth          +  1.30,189
14.      Buemi         Toro Rosso-Ferrari         +  1.30,671
15.      Sutil         Force India-Mercedes       +    1 okr.
16.      Kovalainen    Lotus-Renault              +    1 okr.
17.      Perez         Sauber-Ferrari             +    1 okr.
18.      Maldonado     Williams-Cosworth          +    1 okr.
19.      Trulli        Lotus-Renault              +    1 okr.
20.      D'Ambrosio    Virgin-Cosworth            +    2 okr.
21.      Glock         Virgin-Cosworth            +    2 okr.
22.      Karthikeyan   HRT-Cosworth               +    2 okr.
23.      Liuzzi        HRT-Cosworth               +    2 okr.
Nie ukończyli:
-.       Alguersuari   Toro Rosso-Ferrari          na 12 okr.  
sobota, 16 kwietnia 2011
Witalij Pietrov:"Jestem bardzo rozczarowany!"

Zespół Lotus Renault zaliczył pechowe kwalifikacje do Grand Prix Chin. Defekt samochodu uniemożliwił Witalijowi Pietrowowi podjęcie walki w decydującej fazie czasówki, a Nick Heidfeld nie przebrnął przez drugi segment sesji.

Podczas drugiego etapu kwalifikacji kierowcy Lotusa Renault zaplanowali wyjazd na jedno szybkie okrążenie w końcówce piętnastominutowej sesji, aby zaoszczędzić po jednym komplecie miękkiego ogumienia na decydującą rozgrywkę. Można powiedzieć, że sami pokrzyżowali sobie plany: Pietrow uzyskał co prawda czwarty czas, ale chwilę po ukończeniu okrążenia czarno-złote auto odmówiło posłuszeństwa i sędziowie przerwali sesję w momencie, w którym Heidfeld nie miał jeszcze na koncie żadnego pomiarowego kółka.

– Nie wiem co się stało, po drugim czy trzecim zakręcie coś zaczęło się psuć w samochodzie – powiedział Rosjanin w rozmowie z BBC. – Wcisnąłem gaz, ale auto przestało działać. Próbowałem zmieniać biegi i to też nie dało rezultatów. Musimy przeanalizować przyczyny awarii.

Zamiast zaparkować samochód na poboczu, Rosjanin stanął na torze przed Zakrętem 6. Sędziowie nie mieli wyboru i wywiesili czerwone flagi, przerywając sesję. Do końca pozostawały dwie minuty i dwie sekundy, a więc teoretycznie wystarczająco dużo, aby kierowcy po wznowieniu czasówki mogli przejechać po jednym pomiarowym okrążeniu. O poprawę czasu walczyło jednak jedenastu kierowców i w tłoku na torze Heidfeld nie zdołał przejechać okrążenia na miarę możliwości swoich oraz samochodu Lotus Renault. Do jutrzejszego wyścigu Niemiec wyruszy dopiero z 16. pola.

W myśl regulaminu kierowcy, który zatrzymał się na torze podczas kwalifikacji, nie może wziąć udziału w jej kolejnym segmencie – nawet, jeśli wcześniej zdołał uzyskać czas dający mu awans. Dlatego Pietrow nie mógłby wyjechać na tor w finałowym etapie czasówki, nawet gdyby jego zespół zdołał usunąć usterkę. Rosjanin widnieje w wynikach kwalifikacji na dziesiątym miejscu, ale jeśli konieczna okaże się wymiana skrzyni biegów, to zgodnie z obowiązującymi przepisami kierowca Lotusa Renault zostanie przesunięty o pięć pozycji do tyłu, na piętnaste pole – jedno miejsce przed Heidfeldem.

– Jestem bardzo zawiedziony, bo wykonaliśmy spory krok naprzód z ustawieniami – dodał Pietrow. – Od wczoraj znacznie się poprawiliśmy i samochód bardzo dobrze się prowadził. Ciekawie by było zobaczyć, co mogłoby się zdarzyć w Q3.

 
1 , 2 , 3 , 4