Kategorie: Wszystkie | NEWSY | Nowinki | Teamy
RSS
piątek, 31 lipca 2015
(31.07.) Orkiestra na Titanicu - Czy Renault uratuje Lotusa?
Niewiele brakowało, a były zespół Roberta Kubicy nawet nie wystartowałby w ostatnim Grand Prix Węgier. Lotus stoi na krawędzi bankructwa, a jedynym realnym zbawcą może być... jego poprzedni właściciel - koncern Renault. Byłaby to jednak bardzo ryzykowna inwestycja.





Romain Grosjean to nie tylko bardzo szybki, acz momentami niesforny kierowca Formuły 1. To także zabawny, sympatyczny facet. Podczas spotkań z mediami zazwyczaj tryska humorem, a na jego twarzy gości szeroki uśmiech, także w najtrudniejszych chwilach. Nawet, jak opowiada o kryzysowej sytuacji własnej ekipy.


- Nasz rozwój nie jest tak dobry, jak byśmy chcieli. Nie chodzi o personel, czy nasze "mózgi" w fabryce, ponieważ mamy dużo pomysłów i projektów w komputerach, a tunel aerodynamiczny i biuro projektów działają bardzo dobrze, ale obecnie nie możemy ich sprawdzić na torze. Z drugiej strony, gdy rozważasz sprzedanie zespołu nie będziesz w niego wkładał pieniędzy, bo wszystkie będą stratą. Teraz po prostu czekamy i mam nadzieję, że wkrótce dowiemy się więcej i będziemy mogli iść naprzód - mówi Grosjean. Na co czeka Lotus? Na ratunek, a konkretnie nowego właściciela, a tu realistycznie jawi się tylko jeden kandydat - Renault.


Gdy na przełomie sezonów 2009/2010 Renault zrezygnowało z wystawiania swojej fabrycznej ekipy w Formule 1, skupiając się na bliskiej i bardzo owocnej (cztery tytuły mistrza świata kierowców dla Vettela i tyle samo dla zespołu) współpracy z Red Bullem, upadający team z bazą w Enstone uratował Gerard Lopez. Elokwentny i prężny luksemburski biznesmen, który swoich milionów, jeśli nie miliardów dorobił się na inwestycjach, na przykład w Skype.

Podczas premiery pierwszego bolidu w nowej strukturze, jeszcze w obecności Roberta Kubicy, w Walencji Lopez z zapałem opowiadał o nowym modelu biznesowym i planach pozyskania nowych sponsorów. Znalezienie budżetu okazało się trudniejsze, niż zdawało się nowemu właścicielowi, a prowadzenie zespołu F1 to bardzo kosztowna sprawa. 100 milionów euro na rok to jak "emerytura głodowa". Ledwie starcza na przetrwanie. Walka o najwyższe lokaty, które dają większy udział w zyskach i szansę na pozyskanie sponsorów, wymaga ponad dwukrotnie wyższych nakładów.

Z czasem okazało się, że Gerard faktycznie jest bardo dobrym biznesmenem i zna stare, mądre powiedzenie: "Jak zrobić małą fortunę na Formule 1? Zainwestować dużą". Nie zamierzał topić własnego dorobku w tej studni bez dnia i dość szybko za kulisami zaczęły pojawiać się informacje o spóźnionych przelewach na konta dostawców i producentów zewnętrznych, czy opóźnionych, lub wręcz zaniechanych wypłatach. Mimo to Lotus - bo tak przemianowano ekipę Renault - utrzymywał się na powierzchni i zdarzało mu się odnosić sukcesy, a nawet wygrać dwa wyścigi (2012 i 2013 rok - dzięki Kimiemu Raikkonenowi).

Tego, że sytuacja robi się naprawdę poważna mogliśmy się domyślić, gdy kilka tygodni temu w mediach pojawiły się podniosłe, optymistyczne wiadomości, w stylu: "Lotus wychodzi z dołka finansowego" lub "Lotus spłaca długi". Właśnie po nich nadeszły ostatnie rewelacje o krytycznej sytuacji zespołu, któremu grozi załamanie z powodu braku podzespołów.

Dosłownie w ostatniej chwili brytyjski team spłacił dług wobec firmy Xtrac, dostawcy skrzyń biegów, którego nie da się zastąpić z dnia na dzień i bez którego dalsza jazda byłaby niemożliwa. Zaległości względem innego, strategicznego partnera - firmy Pirelli - sprawiły, że zespół jedyne dozwolone w F1 opony uzyskał dopiero godzinę przed pierwszym piątkowym treningiem do Grand Prix Węgier, w piątek, zamiast we wtorek, przez co nie były one odpowiednio przygotowane. To było bardzo poważne, być może ostatnie ostrzeżenie od Pirelli. Udział Lotusa w wyścigu znów stanął pod znakiem zapytania.


Problemy finansowe ma obecnie prawie połowa ekip Formuły 1, ale żadna chyba nie stoi tak blisko krawędzi, jak Lotus. I tu pojawia się potencjalny zbawca. Koncern Renault, który - skłócony obecnie z narzekającym na złe układy napędowe Red Bullem - rozważa przyszłe powiązania z F1. Są to trzy opcje: Pozostać w F1 jako dostawca silników, ponownie założyć własny team fabryczny, przejmując jedną z obecnych ekip, lub wycofać się całkowicie. - Jesteśmy znacznie bliżej decyzji - zdradził dyrektor zarządzający Renault Sport F1 Cyril Abiteboul.

Na liście potencjalnych ekip do zakupu najwyżej znajdowało się Toro Rosso. Wspominano o Sauberze, a teraz na czoło wyszedł właśnie Lotus. Choćby dlatego, że oparty jest na strukturach poprzedniej fabrycznej ekipy firmowanej przez Renault. Jest to jednak kwestia bardzo skomplikowana - nie tylko zważywszy na taką właśnie naturę Formuły 1, lecz także inne formalności. Wieść niesie, że Lopez nie stracił żyłki do interesów i na pozbyciu się upadającego teamu wciąż chce dobrze zarobić (mając za nic los setek pracowników), a poza tym... Nie ma zamiaru ujawnić sytuacji finansowej zadłużonego teamu.

- Jeśli chodzi o Lotusa, musimy być ekstremalnie ostrożni, ponieważ nie jest sekretem, że team ma problemy finansowe. W takiej sytuacji jest wiele niewiadomych. To jak góra lodowa - przestrzega Abiteboul. Renault najwyraźniej nie ma zamiaru kupować kota w worku, w postaci firmy ze zobowiązaniami, których obecny właściciel nie chce ujawnić.

Ostatnie wydarzenia wskazują, że sytuacja Lotusa jest jeszcze poważniejsza, niż się zdawało i w każdym wyścigu bolidy mogą pozostać w garażu, jeśli za niezapłacone rachunki jeden z partnerów nie dostarczy zespołowi na przykład tarcz czy klocków hamulcowych, opon lub nawet... silnika. Kolejny team Formuły 1 znalazł się w kryzysowej sytuacji, stojąc na krawędzi upadku, a uśmiech na twarzy Grosjeana kojarzy się z przejmującą sceną filmową - niewzruszona orkiestra ze stoickim spokojem gra klasyczne melodie na pokładzie tonącego Titanica...

(31.07.) Przed GP Węgier uczczono pamięć Julesa Bianchiego!
HUNGARY FORMULA ONE GRAND PRIX (Hungarian Formula One Grand Prix)Kilka chwil przed startem dziesiątej odsłony sezonu 2015, czyli wyścigu o Grand Prix Węgier, minutą ciszy uczczono pamięć tragicznie zmarłego Julesa Bianchiego.






Hołd francuskiemu zawodnikowi, który zmarł w wyniku obrażeń odniesionych podczas zeszłorocznych zmagań na japońskim torze Suzuka, oddali wszyscy kierowcy oraz członkowie zespołów królowej sportów motorowych. Wśród zaproszonych gości pojawiła się również rodzina byłego reprezentanta Marussii.

Philippe Bianchi, jego żona Christine, dwójka rodzeństwa Julesa, Tom i Melanie, dziewczyna 25-latka, Camille Marchetti oraz trzy inne osoby blisko związane z Francuzem zostali przetransportowani do Budapesztu prywatnym samolotem szefa FOM, Berniego Ecclestone'a.


Po zakończeniu rywalizacji, którą wygrał Sebastian Vettel, finiszując przed Daniiłem Kwiatem i Danielem Ricciardo, cała trójka zgodnie oznajmiła, że swój tegoroczny sukces na Hungaroringu dedykuje tragiczne zmarłemu koledze.

Warto podkreślić, że przez cały weekend wyścigowy na Węgrzech zawodnicy w różny sposób przypominali o Bianchim. Wielu z nich na swoich bolidach i kaskach miało umieszczone hashtagi: #JB17 i #CiaoJules.

(27.07.) X GP Węgier:zwycięstwo Vettela, Mercedesy poza podium!
Sebastian Vettel wygrał jubileuszowe, trzydzieste Grand Prix Węgier. Dla Niemca to drugie zwycięstwo w aktualnym sezonie i pierwsze w karierze na torze Hungaroring. Obok kierowcy Ferrari, na podium sensacyjnie stanęli dwaj kierowcy Red Bulla, Daniił Kwiat i Daniel Ricciardo.





Przed rozpoczęciem rywalizacji na Hungaroringu wszyscy kierowcy oraz członkowie poszczególnych zespołów Formuły 1 uczcili minutą ciszy pamięć byłego zawodnika królowej sportów motorowych, Julesa Bianchiego. Pod Budapesztem pojawiła się także rodzina tragicznie zmarłego Francuza, który odszedł 17 lipca na skutek obrażeń odniesionych podczas zeszłorocznego wyścigu o Grand Prix Japonii.


Niespełna piętnaście minut później uwaga przeniosła się już wyłącznie na prostą startową, gdzie ruszyła dziesiąta odsłona sezonu 2015 poprzedzona wyjątkowo dwoma okrążeniami formującymi z winy Felipe Massy (Williams), który nie ustawił się na odpowiednim miejscu. Start rywalizacji okazał się fatalny dla Lewisa Hamiltona (Mercedes). Zdobywca pole position spóźnił start i został wyprzedzony przez obu kierowców Ferrari i Nico Rosberga (Mercedes).

Kilka chwil później, Brytyjczyk spadł na dziesiąte miejsce, kiedy to po walce z Niemcem znalazł się poza torem. W informacji przekazanej swojemu inżynierowi wyścigowemu 30-latek powiadomił, że za całą sytuację odpowiedzialny jest Rosberg, który jego zdaniem wypchnął go z trasy. Powtórki telewizyjne nie potwierdziły jednak słów aktualnego mistrza świata, który zblokował koła i po prostu stracił przyczepność.

Na czele stawki znaleźli się za to zupełnie niespodziewanie obaj kierowcy Ferrari. Pierwszy był Sebastian Vettel, a tuż za nim jechał Kimi Raikkonen. Obaj zawodnicy Scuderii mocno odjechali trzeciemu Rosbergowi. Niemca gonili natomiast Valtteri Bottas (Williams), Nico Huelkenberg (Force India) oraz kierowcy Red Bulla, Daniił Kwiat i Daniel Ricciardo.

Hamilton utknął za jadącym przed nim Felipe Massą. Brazylijczyk dzielnie bronił się przed liderem klasyfikacji mistrzostw świata Formuły 1, powstrzymując próby Brytyjczyka w rozpoczęciu gonitwy za uciekającą czołówką. Były wicemistrz globu przegrał dopiero na dziesiątym okrążeniu, kiedy to walcząc koło w koło, musiał uznać wyższość reprezentanta Mercedesa.

W międzyczasie świetnymi manewrami popisał się również Daniel Ricciardo, wyprzedzając Nico Huelkenberga, a następnie Valtteriego Bottasa. Hamilton rozpoczął natomiast walkę o kolejną pozycję, tym razem z jadącym na dziewiątym miejscu Sergio Perezem (Force India), którą zakończył zwycięstwem na dwunastym kółku.

Swoją przewagę powiększali zawodnicy Ferrari. Jadący na pozycji lidera Sebastian Vettel po przejechaniu piętnastu okrążeń miał już blisko dziewięć sekund przewagi nad trzecim Rosbergiem. Raikkonen tracił do swojego zespołowego kolegi nieco ponad dwie sekundy.

W okolicach czternastego i piętnastego kółka rozpoczęły się zjazdy do alei serwisowej. Na wizytę u swoich mechaników zdecydowali się głównie kierowcy jadący na niższych lokatach, w tym Felipe Massa, który musiał zaliczyć karę pięciu sekund postoju z powodu złego ustawienia na starcie. Liderujący Vettel poinformował, że obecne opony są w bardzo dobrym stanie i ich zmiana nie jest konieczna.

Drobne kłopoty zgłosił Raikkonen, z którego bolidu odpadł jeden z elementów. W międzyczasie walkę stoczyli Pastor Maldonado (Lotus) i Sergio Perez, po której Meksykanin wypadł z toru. W boksach pojawili się Hamilton i Rosberg. W samochodzie Brytyjczyka założono miękką mieszankę, a w bolidzie Niemca zastosowano pośrednie ogumienie.


Ostatecznie, pomimo emocji do samego końca nie doszło już do żadnych znaczących zmian. Na pierwszym miejscu linię mety minął Sebastian Vettel, który swój triumf zadedykował tragicznie zmarłemu Julesowi Bianchiemu. Za Niemcem sensacyjnie znalazł się Daniił Kwiat, dla którego druga lokata wywalczona na Hungaroringu to pierwsza pozycja na podium w Formule 1. Jako trzeci sklasyfikowany został drugi z reprezentantów Red Bulla, Daniel Ricciardo.

Na czwartym miejscu uplasował się Max Verstappen, piąty był Fernando Alonso, szósty Lewis Hamilton, siódmy Romain Grosjean, ósmy Nico Rosberg, dziewiąty Jenson Button, a czołową dziesiątkę zamknął Marcus Ericsson. Tym samym punkty zdobyli obaj reprezentanci McLarena. Poza dziesiątką uplasowały się za to m.in. oba Williamsy. Felipe Massa był dwunasty, a Valtteri Bottas oczko niżej.

Kibiców Formuły 1 czekają teraz niemal miesięczne wakacje. Kolejny wyścig sezonu 2015 odbędzie się 23 sierpnia na torze Spa-Francorchamps. W poprzednim roku, Grand Prix Belgii wygrał Daniel Ricciardo, finiszując przed Nico Rosbergiem i Valtterim Bottasem.


Końcowa klasyfikacja GP Węgier:

  1. Sebastian Vettel (Ferrari) 1:46.09,985 (25 pkt)
  2. Daniił Kwiat (Red Bull Renault) +0.15,748 (18 pkt)
  3. Daniel Ricciardo (Red Bull Renault) +0.25,084 (15 pkt)
  4. Max Verstappen (Toro Rosso Renault) +0.44,251 (12 pkt)
  5. Fernando Alonso (McLaren Honda) +0.49,079 (10 pkt)
  6. Lewis Hamilton (Mercedes) +0.52,025 (8 pkt)
  7. Romain Grosjean (Lotus Mercedes) +0.58,578 (6 pkt)
  8. Nico Rosberg (Mercedes) +0.58,876 (4 pkt)
  9. Jenson Button (McLaren Honda) +1.07,028 (2 pkt)
  10. Marcus Ericsson (Sauber Ferrari) +1.09,130 (1 pkt)
  11. Felipe Nasr (Sauber Ferrari) +1.13,458
  12. Felipe Massa (Williams Mercedes) +1.14,278
  13. Valtteri Bottas (Williams Mercedes) +1.15,142
  14. Pastor Maldonado (Lotus Mercedes) +1.20,228
  15. Roberto Merhi (Manor Ferrari) +2 okrążenia
  16. Will Stevens (Manor Ferrari) +2 okrążenia
  17. Carlos Sainz Jr (Toro Rosso Renault) niesklasyfikowany
  18. Kimi Raikkonen (Ferrari) niesklasyfikowany
  19. Sergio Perez (Force India Mercedes) niesklasyfikowany
  20. Nico Huelkenberg (Force India Mercedes) niesklasyfikowany
czwartek, 30 lipca 2015
(26.07.) X GP Węgier: kwalifikacje dla Hamiltona!

Lewis Hamilton zdobył pole position przed niedzielną rundą o Grand Prix Węgier. Obok aktualnego mistrza świata, z pierwszego rzędu do tegorocznej rywalizacji na Hungaroringu, wyruszy jego zespołowy partner z Mercedesa, Nico Rosberg.






Głównym faworytem czasówki od początku wydawał się być Brytyjczyk, który wykręcał najlepsze czasy w każdej z trzech sesji treningowych. W piątek, 30-latek najpierw okazał się lepszy od wspomnianego Rosberga, a następnie od Daniiła Kwiata (Red Bull). Kilka godzin przez kwalifikacjami, w sobotnie przedpołudnie, za plecami Hamiltona ponownie znalazł się Niemiec.

Swoją dominację, najszybszy zawodnik poprzedniego sezonu potwierdził w Q1, gdzie popisał się zdecydowanie najlepszym czasem równym 1.22,890. Drugi wynik odnotował Nico Rosberg, który miał jednak sporo kłopotów technicznych. Niemiec przekazał swojemu zespołowi kłopoty z balansem bolidu i podsterownością. Kolejne pozycje zajęli Sebastian Vettel (Ferrari), Daniił Kwiat (Red Bull) i Kimi Raikkonen (Ferrari).


Dopiero dwunasty był drugi z reprezentantów stajni z Milton Keynes, Daniel Ricciardo. Australijczyk, jako jedyny nie zdecydował się jednak na wyjazd na miękkim ogumieniu uzyskując swój rezultat na średniej mieszance i zaoszczędzając tym samym dodatkowy komplet opon Pirelli oznaczonych żółtym paskiem.

Zgodnie z przewidywaniami, w pierwszej odsłonie czasówki odpadli obaj kierowcy Manora i Saubera oraz, co może być nieco większą niespodzianką biorąc pod uwagę całkiem niezłe tempo McLarena, Jenson Button. Drugi z reprezentantów teamu z Woking, Fernando Alonso uzyskał czternasty wynik.

Na początku Q2 nad Hungaroringiem zaczęły powiewać czerwone flagi, które wywołał wspomniany Alonso zatrzymując swój samochód na torze. W maszynie Hiszpana doszło do awarii technicznej, która wykluczyła dwukrotnego mistrza globu z walki o pierwsze w tym sezonie miejsce w finałowej odsłonie kwalifikacji. Wspólnie z porządkowymi, kierowca McLarena zdołał dopchać uszkodzone auto do alei serwisowej.


Wyniki kwalifikacji GP Węgier:

Q3:

1. Lewis Hamilton (Mercedes) 1.22,020

2. Nico Rosberg (Mercedes) 1.22,595

3. Sebastian Vettel (Ferrari) 1.22,739

4. Daniel Ricciardo (Red Bull Renault) 1.22,774

5. Kimi Raikkonen (Ferrari) 1.23,020

6. Valtteri Bottas (Williams Mercedes) 1.23,222

7. Daniił Kwiat (Red Bull Renault) 1.23,332

8. Felipe Massa (Williams Mercedes) 1.23,537

9. Max Verstappen (Toro Rosso Renault) 1.23,679

10. Romain Grosjean (Lotus Mercedes) 1.24,181

Q2:

11. Nico Huelkenberg (Force India Mercedes) 1.23,826

12. Carlos Sainz Jr (Toro Rosso Renault) 1.23,869

13. Sergio Perez (Force India Mercedes) 1.24,461

14. Pastor Maldonado (Lotus Mercedes) 1.24,609

15. Fernando Alonso (McLaren Honda) brak czasu

Q1:

16. Jenson Button (McLaren Honda) 1.24,739

17. Marcus Ericsson (Sauber Ferrari) 1.24,843

18. Felipe Nasr (Sauber Ferrari) 1.24,997

19. Roberto Merhi (Manor Ferrari) 1.27,416

20. Will Stevens (Manor Ferrari) 1.27,949

(26.07.) X GP Węgier:trzeci trening także dla Hamiltona!
Kierowcy Mercedesa okazali się zdecydowanie najszybsi podczas ostatniej sesji treningowej na torze Hungaroring pod Budapesztem. Na pierwszym miejscu uplasował się Lewis Hamilton, a tuż za nim znalazł się Nico Rosberg. Warto podkreślić, iż Brytyjczyk wykręcał najlepsze rezultaty także w dwóch piątkowych treningach.






Przewaga zawodników stajni z Brackley nad resztą stawki potwierdziła olbrzymią dominację Srebrnych Strzał. Trzeci w klasyfikacji Sebastian Vettel z Ferrari stracił do lidera aż 0,889 sekundy. Przewaga Hamiltona nad czwartym Daniiłem Kwiatem reprezentującym Red Bulla wyniosła natomiast grubo ponad sekundę.


Oprócz wspomnianych, w dziesiątce znaleźli się jeszcze Carlos Sainz Jr (Toro Rosso), Nico Huelkenberg (Force India), Max Verstappen (Toro Rosso), Fernando Alonso (McLaren), Daniel Ricciardo (Red Bull) i Romain Grosjean (Lotus). Pozytywnym zaskoczeniem jest świetny wynik kierowcy McLarena. Negatywnie zaskoczył natomiast Australijczyk, który wygrał zeszłoroczne GP Węgier.

Dopiero dwunaste miejsce zajął Felipe Massa z Williamsa. Jego zespołowy partner, Valtteri Bottas, który po piątkowych treningach był pełen optymizmem uplasował się dwa oczka niżej. Jeszcze słabiej wyglądał rezultat uzyskany przez Kimiego Raikkonena. Zawodnik Ferrari, z powodu problemów technicznych, jako jedyny nie wyjechał jednak na tor na miękkim ogumieniu.

Stawkę zamknęli reprezentanci Saubera i Manora. Felipe Nasr znalazł się przed Marcusem Ericssonem, a Roberto Merhi zdystansował Willa Stevensa. Pod koniec zajęć kłopoty dopadły jeszcze Nico Rosberga, w którego bolidzie podczas wykonywania próbnego startu doszło do awarii.


Wyniki trzeciego treningu przed GP Węgier:

  1. Lewis Hamilton (Mercedes) 1.22,997 (12 okrążeń)
  2. Nico Rosberg (Mercedes) 1.23,095 (20)
  3. Sebastian Vettel (Ferrari) 1.23,886 (19)
  4. Daniił Kwiat (Red Bull Renault) 1.24,215 (17)
  5. Carlos Sainz Jr (Toro Rosso Renault) 1.24,326 (22)
  6. Nico Huelkenberg (Force India Mercedes) 1.24,483 (30)
  7. Max Verstappen (Toro Rosso Renault) 1.24,678 (22)
  8. Fernando Alonso (McLaren Honda) 1.24,846 (16)
  9. Daniel Ricciardo (Red Bull Renault) 1.24,929 (12)
  10. Romain Grosjean (Lotus Mercedes) 1.24,941 (22)
  11. Pastor Maldonado (Lotus Mercedes) 1.24,953 (16)
  12. Felipe Massa (Williams Mercedes) 1.25,094 (13)
  13. Jenson Button (McLaren Honda) 1.25,229 (16)
  14. Valtteri Bottas (Williams Mercedes) 1.25,345 (17)
  15. Sergio Perez (Force India Mercedes) 1.25,393 (25)
  16. Kimi Raikkonen (Ferrari) 1.25,661 (12)
  17. Felipe Nasr (Sauber Ferrari) 1.26,060 (20)
  18. Marcus Ericsson (Sauber Ferrari) 1.26,095 (20)
(25.07.) X GP Węgier:drugi trening dla Hamiltona!
Lewis Hamilton powtórzył osiągnięcie z pierwszego treningu uzyskując najlepszy rezultat także podczas drugiej sesji poprzedzającej niedzielny wyścig o Grand Prix Węgier. Zawodnik Mercedesa swoje najszybsze okrążenie przejechał w czasie 1.23,949.





Aktualny mistrz globu, jak nie trudno się domyślić, był jedynym kierowcą w całej stawce, który zszedł z wynikiem poniżej 1 minuty i 24 sekund. Co ciekawe, za 30-latkiem nie znalazł się jego zespołowy partner, Nico Rosberg. Niemiec był dopiero czwarty ustępując rewelacyjnie prezentującym się reprezentantom Red Bulla, Daniiłowi Kwiatowi i Danielowi Ricciardo.

Australijczyk, pomimo świetnej jazdy nie mógł być jednak w pełni zadowolony, bowiem w jego samochodzie doszło do awarii jednostki napędowej. Kłopoty techniczne 26-latka spowodowały chwilowe wywieszenie czerwonej flagi i jedyną przerwę podczas drugiego treningu. Szczęśliwie, team z Milton Keynes poinformował, że Ricciardo jeździł na starym motorze, dzięki czemu uniknie kary spowodowanej koniecznością instalacji nowego silnika.


Wyniki drugiego treningu przed GP Węgier:


1. Lewis Hamilton (Mercedes) 1.23,949 (36 okrążeń)

2. Daniił Kwiat (Red Bull Renault) 1.24,300 (29)

3. Daniel Ricciardo (Red Bull Renault) 1.24,451 (16)

4. Nico Rosberg (Mercedes) 1.24,668 (34)

5. Kimi Raikkonen (Ferrari) 1.25,134 (30)

6. Carlos Sainz Jr (Toro Rosso Renault) 1.25,599 (37)

7. Sebastian Vettel (Ferrari) 1.25,660 (26)

8. Fernando Alonso (McLaren Honda) 1.25,752 (31)

9. Valtteri Bottas (Williams Mercedes) 1.25,881 (35)

10. Felipe Massa (Williams Mercedes) 1.25,920 (31)

11. Max Verstappen (Toro Rosso Renault) 1.25,935 (19)

12. Jenson Button (McLaren Honda) 1.25,994 (32)

13. Pastor Maldonado (Lotus Mercedes) 1.26,090 (36)

14. Felipe Nasr (Sauber Ferrari) 1.26,379 (36)

15. Romain Grosjean (Lotus Mercedes) 1.26,442 (39)

16. Marcus Ericsson (Sauber Ferrari) 1.26,831 (29)

17. Roberto Merhi (Manor Ferrari) 1.29,113 (29)

(25.07.) X GP Węgier:pierwszy trening dla Hamiltona, wypadek Pereza!
Lewis Hamilton (Mercedes) uzyskał najlepszy czas podczas pierwszego piątkowego treningu na torze Hungaroring. Aktualny mistrz świata popisał się wynikiem równym 1.25,141 i o 0,109 sekundy wyprzedził drugiego z zawodników Srebrnych Strzał, Nico Rosberga.





Za kierowcami stajni z Brackley znalazł się Kimi Raikkonen. Reprezentant Ferrari, który według mediów niemal na pewno, po zakończeniu obecnego sezonu, opuści team z Maranello, był słabszy od lidera o 0,671 sekundy. Popularny "Iceman", tuż pod końcem sesji okazał się sprawcą drugiej tego poranka czerwonej flagi, kiedy to po wyjściu z zakrętu nr 12 urwał przednie skrzydło w swoim samochodzie.


Dwie kolejne pozycje zajęli reprezentanci Red Bulla, Daniel Ricciardo i Daniił Kwiat, a szósty był drugi z zawodników Scuderii, Sebastian Vettel. Niemiec niemal przez cały czas borykał się z problemami technicznymi. Na ósmym miejscu uplasował się natomiast Sergio Perez, który po nieco ponad godzinie rywalizacji miał bardzo groźnie wyglądający wypadek.

Na wyjściu z jedenastego zakrętu w maszynie Meksykanina zawiodło prawe tylne zawieszenie przez co "Checo" stracił panowanie nad autem i z dużą siłą uderzył w barierki okalające tor. Na całe szczęście, kierowca Force India wyszedł z całego incydentu bez szwanku. Zdarzenie wyglądało jednak fatalnie i automatycznie wywołało pojawienie się na torze czerwonej flagi, a co za tym idzie kilkuminutowe przerwanie sesji.


Według nieoficjalnych informacji, taka sytuacja spowodowana była… brakiem opon Pirelli, których włoski producent nie dostarczył brytyjskiemu teamowi z powodu zaległości finansowych. Ostatecznie, najwyraźniej doszło do porozumienia, dzięki czemu zarówno Pastor Maldonado, jak i rezerwowy ekipy, Jolyon Palmer mogli wyjechać na Hungaroring.

Zespoły i kierowcy Formuły 1, jak można było się spodziewać, nie zapomnieli o tragicznie zmarłym Julesie Bianchim. Pamięć 25-latka, który odszedł w poprzedni piątek uczcono umieszczeniem na bolidach i kaskach hashtagów: #JB17 i #CiaoJules.


Wyniki pierwszego treningu przed GP Węgier:

  1. Lewis Hamilton (Mercedes) 1.25,141 (18 okrążeń)
  2. Nico Rosberg (Mercedes) 1.25,250 (22)
  3. Kimi Raikkonen (Ferrari)  1.25,812 (23)
  4. Daniel Ricciardo (Red Bull Renault) 1.26,053 (20)
  5. Daniił Kwiat (Red Bull Renault) 1.26,070 (17)
  6. Sebastian Vettel (Ferrari) 1.26,395 (14)
  7. Carlos Sainz Jr (Toro Rosso Renault) 1.26,727 (25)
  8. Sergio Perez (Force India Mercedes) 1.26,776 (14)
  9. Valtteri Bottas (Williams Mercedes) 1.26,825 (19)
  10. Max Verstappen (Toro Rosso Renault) 1.26,934 (27)
  11. Fernando Alonso (McLaren Honda) 1.27,272 (16)
  12. Jenson Button (McLaren Honda) 1.27,308 (17)
  13. Nico Huelkenberg (Force India Mercedes) 1.27,317 (11)
  14. Felipe Massa (Williams Mercedes) 1.27,381 (19)
  15. Felipe Nasr (Sauber Ferrari) 1.27,409 (24)
  16. Marcus Ericsson (Sauber Ferrari) 1.27,732 (23)
  17. Pastor Maldonado (Lotus Mercedes) 1.28,568 (9)
  18. Will Stevens (Manor Ferrari) 1.29,693 (17)
  19. Jolyon Palmer (Lotus Mercedes) 1.30,631 (18)
  20. Fabio Leimer (Manor Ferrari) brak czasu (4)
poniedziałek, 20 lipca 2015
(20.07.) We wtorek pogrzeb Julesa Bianchiego!
Rodzina Julesa Bianchiego powiadomiła, że pogrzeb tragicznie zmarłego zawodnika odbędzie się w najbliższy wtorek w rodzinnej Nicei.





Francuski kierowca zmarł w nocy, z piątku na sobotę na skutek obrażeń, jakich doznał podczas zeszłorocznego wyścigu o Grand Prix Japonii, kiedy to z ogromną siłą uderzył w dźwig znajdujący się na poboczu toru Suzuka zajmujący się uszkodzonym bolidem Adriana Sutila.


Od tego czasu 25-latek pozostawał w stanie krytycznym i nigdy nie odzyskał już przytomności. Były reprezentant Marussii to pierwsza ofiara śmiertelna w Formule 1 od czasu wypadku legendarnego Ayrtona Senny, który zginął 1 maja 1994 roku na torze Imola.


Według informacji zamieszczonych na oficjalnym koncie Bianchiego przez jego rodzinę uroczystości pogrzebowe odbędą się 21 lipca o godzinie 10:00 w katedrze Sainte Reparate.

(20.07.) Jules Bianchi - śmierć, której można było uniknąć!
Zmarł na szpitalnym łóżku, ale zginął na torze. Spełnił się odroczony na dziewięć miesięcy wyrok. Jules Bianchi jest pierwszym, po Ayrtonie Sennie kierowcą, który stracił życie podczas wyścigu Formuły 1. 20 lat po tragicznej śmierci legendarnego Brazylijczyka. W obu przypadkach przyczyną był do dziś nierozwiązany problem - otwarte kokpity wyścigowych bolidów.





Zmarł podobnie, jak Senna. W szpitalu, z powodu bardzo poważnych uszkodzeń mózgu. Tyle, że Brazylijczyka odłączono od aparatury podtrzymującej życie jeszcze tego samego dnia. Jules - młody, zdolny kierowca Formuły 1 - od dziewięciu miesięcy był zawieszony między życiem a śmiercią. Przykuty do łóżka, nie odzyskawszy świadomości po kuriozalnym wypadku. Wypadku, który nie powinien się wydarzyć. Winą FIA obciążyła kierowcę, ale tak naprawdę zawiodły procedury. Bianchi wpadł na przeszkodę, która nie powinna się znaleźć w obrębie toru.


Śmierć Senny na torze Imola, poprzedzona tragicznym wypadkiem Rolanda Ratzenbergera (zginął dzień wcześniej), wstrząsnęła Formułą 1. Wszyscy - od kierowców, poprzez szefów ekip i oficjeli aż po kibiców - zrozumieli, że jeśli zginął najlepszy z najlepszych, wciąż jeżdżąca legenda Formuły 1, u szczytu kariery, to śmierć czyha dosłownie na każdego. Wbrew pozorom, ponad dwadzieścia lat później, to się nie zmieniło.

Tamta tragedia zmieniła Formułę 1. Zmieniła tory wyścigowe i konstrukcje bolidów. Ostatecznym testem bezpieczeństwa, próbą, która pozwoliła uwierzyć w skuteczność tych działań, był wypadek Roberta Kubicy w Grand Prix Kanady 2007. Gdy rozpędzony bolid Polaka po zerwaniu skrzydła podbił się na niepozornej, niziutkiej kępce trawy i poszybował w kierunku muru, oddzielającego nitki bardzo szybkiego toru. Energia uderzenia była tak duża, że przypominało eksplozję. A jednak kilkadziesiąt sekund później Polak odzyskał przytomność, a wieczorem stał już na własnych nogach.


Wypadek Roberta pozwolił uwierzyć w niezniszczalność bolidów Formuły 1. W to, że kruche ludzkie ciała, schowane w niskich, kolorowych, ekscytujących maszynach - pomykających po torach niczym zabawkowe samochodziki - są całkowicie bezpieczne. Że to sport jak każdy inny. Tak jednak nigdy nie było. Motorsport był, jest i będzie niebezpieczny. Każdy kierowca zasiadający czy to w kokpicie wyścigowego bolidu, czy w kabinie rajdowego auta po każdym odpaleniu silnika i wyjeździe na tor lub odcinek specjalny, ryzykuje zdrowiem i życiem.

Choć w Formule 1 zawodnicy obudowani są ultranowoczesną, niezniszczalną zbroją z włókna węglowego, wciąż znajduje się w niej przynajmniej jeden słaby punkt. Chroniona jedynie kaskiem głowa. Po śmierci Senny F1 dostała tu wiele ostrzeżeń. Począwszy od kraksy Miki Hakkinena w 1995 roku w kwalifikacjach do GP Australii, gdy życie późniejszego dwukrotnego mistrza świata lekarze ratowali na torze. Efektem było podniesienie ścianek kokpitu. Obudowanie głowy kierowcy tak, aby nie mogła wykonywać tak swobodnego ruchu w trakcie uderzenia w przeszkodę (to prawie zabiło Hakkinena).


Niewielki kawałek sprężyny o wadze około 800 gramów odpadł od bolidu Rubensa Barrichello. Zaraz za nim w swoim Ferrari jechał jego rodak. Sprężyna uderzyła w kask Felipe tuż nad lewym okiem. Kierowca od razu stracił przytomność i z nogami na hamulcu i gazie uderzył w barierę. Brazylijczyk miał szczęście w nieszczęściu. Gdyby został trafiony centymetr niżej, bezpośrednio w szybkę, prawdopodobnie to on zostałby kolejną, śmiertelną ofiarą w Formule 1. Po operacji w Budapeszcie Felipe szybko wypuszczono do domu. Do ścigania wrócił na początku sezonu 2010, a po tym wypadku wzmocniono konstrukcję kasku i wizjera.

Mniej szczęścia miał tydzień wcześniej młody kierowca Formuły 2, Henry Surtees - syn byłego mistrza świata Formuły 1 Johna. Zginął na torze, trafiony w głowę kołem, oderwanym od innego bolidu. Odsłonięty kokpit - obok karygodnych zaniedbań w trakcie testów - był też przyczyną tragicznego wypadku Marii de Villoty w lipcu 2012 roku. Hiszpanka straciła kontrolę nad bolidem podczas testu teamu Marussia na lotnisku w Duxford. Jak wykazało zakończone niedawno śledztwo, nie została wystarczająco dobrze poinformowana o działaniu wyścigowego bolidu.


Bardziej oburzający był jednak fakt, że w sąsiedztwie trasy (był to test na prostej), znajdowała się ciężarówka z opuszczoną windą, zawieszoną idealnie na wysokości głowy. Krawędź metalowej platformy wbiła się w kask de Villoty. Hiszpanka przeżyła, ale straciła oko i doznała groźnych uszkodzeń czaszki. Chciała wrócić na tor, choć straciła zmysł smaku i węchu oraz cierpiała na bóle głowy. Czekała na kolejne operacje. Zmarła 11 października 2013 roku, w pokoju hotelowym w Sewilli, a zatrzymanie akcji serca uznano za konsekwencję wypadku.

Była kolejną ofiarą odsłoniętego kokpitu w bolidzie Formuły 1. Podobnie jak Bianchi, który 5 października zeszłego roku wypadł z mokrego toru Suzuka i z prędkością 126 km/h uderzył w ciągnik, który usuwał bolid Adriana Sutila (Niemiec chwilę wcześniej stracił kontrolę w tym samym miejscu). Auto przecisnęło się pod tylną częscią pojazdu, podbijając kilka ton żelastwa niczym kartonowe pudełko. Kierowca stracił przytomność, której nie odzyskał już nigdy...

Po przeprowadzeniu śledztwa FIA ogłosiła, że winę ponosi zawodnik, który nie zwolnił wystarczająco na żółtej fladze. Mało eleganckie zepchnięcie odpowiedzialności w sytuacji, która nie powinna się wydarzyć. Nie można mieć bowiem wątpliwości, że przy wszystkich, zastosowanych po wypadku Senny zabezpieczeniach, przy wyasfaltowanych poboczach i nowoczesnych, absorbujących uderzenie bandach, niedopuszczalne jest, aby w trakcie wyścigu w sąsiedztwie toru mógł przebywać pojazd o takich gabarytach, nawet jeśli ma usunąć roztrzaskany bolid. Taki wypadek nigdy nie powinien się zdarzyć, nawet jeśli kierowca jechał zbyt szybko pomimo ostrzeżeń sędziów (co też jest nie do końca jasne). Wątpliwości budzi też twierdzenie w raporcie FIA, jakoby osłonięty kokpit nie mógł w znaczący sposób zmniejszyć urazów zawodnika, podobnie jak osłonięcie ciągnika. Nie w momencie, gdy nagrany kibicowskim telefonem film pokazuje detale kolizji.

Już po wypadku Julesa wróciły dyskusje na temat pięty Achillesowej w szczelnym systemie zabezpieczeń. Bardzo kłopotliwe, bo kwintesencją pojazdów tego typu jest właśnie odsłonięta głowa kierowcy. Niezastąpione uczucie, gdy poddana potężnym aerodynamicznym siłom głowa, nawet jeśli okryta kaskiem, zaczyna chodzić na boki szarpana masami rozpędzonego powietrza. Trwają pracę nad jej lepszym osłonięciem. Nad wyeliminowaniem prawdopodobnie ostatniego słabego elementu w systemie zabezpieczeń. Ponad sto lat wyścigowych tradycji kontra wciąż obecne, śmiertelne zagrożenie. Nie znaleziono jeszcze satysfakcjonującej odpowiedzi, lecz ta śmierć, ten odroczony wyrok może na zawsze zmienić wygląd bolidów Formuły 1.

sobota, 18 lipca 2015
(18.07.) Kierowcy Formuły 1 ubolewają nad śmiercią Julesa Bianchiego!
Po informacji o śmierci Julesa Bianchiego serwisy społecznościowe zalane zostały kondolencjami i wspomnieniami dotyczącymi tragicznie zmarłego kierowcy.






Wśród tysięcy słów nie zabrakło także głosów ludzi, z którymi Francuz rywalizował na torach królowej sportów motorowych. Swoje ubolewanie wyrazili m.in. Felipe Massa (Williams), Romain Grosjean (Lotus), Valtteri Bottas (Williams), Daniel Ricciardo (Red Bull), Jenson Button (McLaren) oraz Felipe Nasr (Sauber).


Felipe Massa: "Wszystkie moje myśli są z rodziną Julesa. Będę za Tobą tęsknił, bracie".

All my thoughts with #Jules family �� i will miss you brother ! RIP Jules . #JB17 @Jules_Bianchi pic.twitter.com/TX3TW6dMn0

— Felipe Massa (@MassaFelipe19) lipiec 18, 2015","embed_code":"

All my thoughts with #Jules family �� i will miss you brother ! RIP Jules . #JB17 @Jules_Bianchi pic.twitter.com/TX3TW6dMn0

— Felipe Massa (@MassaFelipe19) lipiec 18, 2015
\n\n","tweet_msg":"All my thoughts with #Jules family �� i will miss you brother ! RIP Jules . #JB17 @Jules_Bianchi pic.twitter.com/TX3TW6dMn0","ust_plugin":"PostTwiter","html":"

All my thoughts with #Jules family �� i will miss you brother ! RIP Jules . #JB17 @Jules_Bianchi pic.twitter.com/TX3TW6dMn0

— Felipe Massa (@MassaFelipe19) lipiec 18, 2015
\n","tweet_profile":"Felipe Massa (@MassaFelipe19)","tweet_url":"https://twitter.com/MassaFelipe19/status/622329818034647040","html_mobile":"

All my thoughts with #Jules family �� i will miss you brother ! RIP Jules . #JB17 @Jules_Bianchi pic.twitter.com/TX3TW6dMn0

— Felipe Massa (@MassaFelipe19) lipiec 18, 2015
\n","tweet_date":"lipiec 18, 2015"},"caption":"Post z twittera"}" data-type="desktop" data-run-module="embeddedapp/main.app" data-run-module-isrun="1">

Romain Grosjean: "Wczoraj straciłem jedną z najlepszych osób i najlepszych kierowców, jakich kiedykolwiek spotkałem. Będę tęsknił tak bardzo, mój przyjacielu…"

Yesterday we lost one of the best guys and best drivers I've ever met. I'll miss you so much my friend... #RIPJules pic.twitter.com/QYr5F9QOXS

— Romain Grosjean (@RGrosjean) lipiec 18, 2015","embed_code":"

Yesterday we lost one of the best guys and best drivers I've ever met. I'll miss you so much my friend... #RIPJules pic.twitter.com/QYr5F9QOXS

— Romain Grosjean (@RGrosjean) lipiec 18, 2015
\n\n","tweet_msg":"Yesterday we lost one of the best guys and best drivers I've ever met. I'll miss you so much my friend... #RIPJules pic.twitter.com/QYr5F9QOXS","ust_plugin":"PostTwiter","html":"

Yesterday we lost one of the best guys and best drivers I've ever met. I'll miss you so much my friend... #RIPJules pic.twitter.com/QYr5F9QOXS

— Romain Grosjean (@RGrosjean) lipiec 18, 2015
\n","tweet_profile":"Romain Grosjean (@RGrosjean)","tweet_url":"https://twitter.com/RGrosjean/status/622287998596587520","html_mobile":"

Yesterday we lost one of the best guys and best drivers I've ever met. I'll miss you so much my friend... #RIPJules pic.twitter.com/QYr5F9QOXS

— Romain Grosjean (@RGrosjean) lipiec 18, 2015
\n","tweet_date":"lipiec 18, 2015"},"caption":"Post z twittera"}" data-type="desktop" data-run-module="embeddedapp/main.app" data-run-module-isrun="1">

Valtteri Bottas: "Poranek przyniósł bardzo smutną wiadomość… RIP Jules. Nigdy nie zostaniesz zapomniany. Moje myśli są z jego rodziną".

Woke up to these very sad news.. RIP Jules. You will be never forgotten. My thoughts are with the family pic.twitter.com/79yv2DrDFa

— Valtteri Bottas (@ValtteriBottas) lipiec 18, 2015","embed_code":"

Woke up to these very sad news.. RIP Jules. You will be never forgotten. My thoughts are with the family pic.twitter.com/79yv2DrDFa

— Valtteri Bottas (@ValtteriBottas) lipiec 18, 2015
\n\n","tweet_msg":"Woke up to these very sad news.. RIP Jules. You will be never forgotten. My thoughts are with the family pic.twitter.com/79yv2DrDFa","ust_plugin":"PostTwiter","html":"

Woke up to these very sad news.. RIP Jules. You will be never forgotten. My thoughts are with the family pic.twitter.com/79yv2DrDFa

— Valtteri Bottas (@ValtteriBottas) lipiec 18, 2015
\n","tweet_profile":"Valtteri Bottas (@ValtteriBottas)","tweet_url":"https://twitter.com/ValtteriBottas/status/622283405242310657","html_mobile":"

Woke up to these very sad news.. RIP Jules. You will be never forgotten. My thoughts are with the family pic.twitter.com/79yv2DrDFa

— Valtteri Bottas (@ValtteriBottas) lipiec 18, 2015
\n","tweet_date":"lipiec 18, 2015"},"caption":"Post z twittera"}" data-type="desktop" data-run-module="embeddedapp/main.app" data-run-module-isrun="1">

Daniel Ricciardo: "Nigdy nie zapomnę Ciebie i dobrych chwil, które wspólnie spędziliśmy. Będę za Tobą tęsknił, bracie".

I'll never forget you and the good times we had. Going to miss you bro ❤️ pic.twitter.com/nHxnuIdCwN

— Daniel Ricciardo (@danielricciardo) lipiec 18, 2015","embed_code":"

I'll never forget you and the good times we had. Going to miss you bro ❤️ pic.twitter.com/nHxnuIdCwN

— Daniel Ricciardo (@danielricciardo) lipiec 18, 2015
\n\n","tweet_msg":"I'll never forget you and the good times we had. Going to miss you bro ❤️ pic.twitter.com/nHxnuIdCwN","ust_plugin":"PostTwiter","html":"

I'll never forget you and the good times we had. Going to miss you bro ❤️ pic.twitter.com/nHxnuIdCwN

— Daniel Ricciardo (@danielricciardo) lipiec 18, 2015
\n","tweet_profile":"Daniel Ricciardo (@danielricciardo)","tweet_url":"https://twitter.com/danielricciardo/status/622268615807492100","html_mobile":"

I'll never forget you and the good times we had. Going to miss you bro ❤️ pic.twitter.com/nHxnuIdCwN

— Daniel Ricciardo (@danielricciardo) lipiec 18, 2015
\n","tweet_date":"lipiec 18, 2015"},"caption":"Post z twittera"}" data-type="desktop" data-run-module="embeddedapp/main.app" data-run-module-isrun="1">

Jenson Button: "Ostatniej nocy straciliśmy naprawdę świetnego faceta i prawdziwego walczaka. RIP Jules. Moje najszczersze kondolencje dla rodziny i przyjaciół".

Last night we lost a truly great guy and a real fighter #RIPJules my sincerest Condolences to his family and friends.

— Jenson Button (@JensonButton) lipiec 18, 2015","embed_code":"

Last night we lost a truly great guy and a real fighter #RIPJules my sincerest Condolences to his family and friends.

— Jenson Button (@JensonButton) lipiec 18, 2015
\n\n","tweet_msg":"Last night we lost a truly great guy and a real fighter #RIPJules my sincerest Condolences to his family and friends.","ust_plugin":"PostTwiter","html":"

Last night we lost a truly great guy and a real fighter #RIPJules my sincerest Condolences to his family and friends.

— Jenson Button (@JensonButton) lipiec 18, 2015
\n","tweet_profile":"Jenson Button (@JensonButton)","tweet_url":"https://twitter.com/JensonButton/status/622286040766791680","html_mobile":"

Last night we lost a truly great guy and a real fighter #RIPJules my sincerest Condolences to his family and friends.

— Jenson Button (@JensonButton) lipiec 18, 2015
\n","tweet_date":"lipiec 18, 2015"},"caption":"Post z twittera"}" data-type="desktop" data-run-module="embeddedapp/main.app" data-run-module-isrun="1">

Felipe Nasr: "Bardzo smutna wiadomość dotycząca Julesa. Straciliśmy prawdziwego wojownika. W tym trudnym czasie wszystkie moje myśli są z jego rodziną".

Very sad news about Jules, we lost a true fighter... All my thoughts go to his family in this difficult time.

— Felipe Nasr (@FelipeNasr) lipiec 18, 2015","embed_code":"

Very sad news about Jules, we lost a true fighter... All my thoughts go to his family in this difficult time.

— Felipe Nasr (@FelipeNasr) lipiec 18, 2015
\n\n","tweet_msg":"Very sad news about Jules, we lost a true fighter... All my thoughts go to his family in this difficult time.","ust_plugin":"PostTwiter","html":"

Very sad news about Jules, we lost a true fighter... All my thoughts go to his family in this difficult time.

— Felipe Nasr (@FelipeNasr) lipiec 18, 2015
\n","tweet_profile":"Felipe Nasr (@FelipeNasr)","tweet_url":"https://twitter.com/FelipeNasr/status/622316292784177152","html_mobile":"

Very sad news about Jules, we lost a true fighter... All my thoughts go to his family in this difficult time.

— Felipe Nasr (@FelipeNasr) lipiec 18, 2015
\n","tweet_date":"lipiec 18, 2015"},"caption":"Post z twittera"}" data-type="desktop" data-run-module="embeddedapp/main.app" data-run-module-isrun="1">

Kondolencje przesłali również Max Chilton i Roberto Merhi. Ten pierwszy był przez dwa sezony partnerem Bianchiego w zespole Marussii, a drugi zaczął reprezentować tę stajnię w kolejnym roku, kiedy to już po wypadku Francuza została przekształcona w drużynę Manora.

Max Chilton: "Żadne słowa nie mogą opisać tego, co straciła rodzina i cały sport. Wszystko, co mogę powiedzieć, to to, że przyjemnością było Cię znać i się z Tobą ścigać".

 
1 , 2 , 3