Kategorie: Wszystkie | NEWSY | Nowinki | Teamy
RSS
środa, 30 sierpnia 2017
(30.08.) Media: Robert Kubica ma problem, który oddala go od F1!
Robert KubicaZdaniem dziennika "Bild" Robert Kubica ma problem z ręką, który może być poważną przeszkodą w drodze powrotnej do Formuły 1. Ma jednak dostać kolejną szansę od zespołu Renault i być może weźmie udział w treningu przed Grand Prix Malezji.





32-letni Kubica w ostatnich trzech miesiącach odbył trzy testy dla Renault. Były to jego pierwsze próby w bolidzie F1 od czasu wypadku w Ronde di Andora. Podczas testu na torze Hungaroring Kubica przejechał 142 okrążenia, czyli dystans dwóch Grand Prix. Wykręcił wówczas czwarty czas dnia i był wolniejszy o zaledwie 0,155 sekundy od Jolyona Palmera, który jechał na torze podczas GP Węgier kilka dni wcześniej. Dla Kubicy była to pierwsza jazda najnowszym bolidem F1.


- Mamy pewne oznaki, potwierdzenie, że jest fantastycznym profesjonalistą. Jest bardzo utalentowany, ma olbrzymi głód i powróci do wyścigów profesjonalnych. Czy to w F1, czy gdzieś indziej - powiedział Cyril Abiteboul w rozmowie z BBC.


Teraz pojawiła się informacja w "Bildzie", która rzuca nowe światło na stan ręki Roberta Kubicy. Dziennikarze niemieckiej gazety twierdzą, że Polak być może nie jest w stanie sprawnie sterować bolidem w ciasnych zakrętach na torze, takich jak słynny nawrót w Monako.


Wszystko ze względu na ograniczenia jego prawego ramienia, które mocno ucierpiało w wypadku. Renault ma jednak dać Kubicy kolejną szansę. Polak być może będzie testować bolid w pierwszym treningu przed Grand Prix Malezji.

- Jest jednak więcej do zrobienia - puentuje szef temu Renault. Jak na spekulacje mediów odpowie Robert Kubica?


wtorek, 29 sierpnia 2017
(27.08.) GP Belgii:triumf Lewisa Hamiltona!
AUTO-PRIX-F1-BELLewis Hamilton wygrał wyścig o Grand Prix Belgii. Reprezentant Mercedesa zmniejszył dzięki temu stratę w klasyfikacji generalnej mistrzostw świata do Sebastiana Vettela z Ferrari finiszującego za Brytyjczykiem. Podium uzupełnił Daniel Ricciardo (Red Bull).




W międzyczasie arbitrzy orzekli aż dziesięć sekund kary dla popularnego „Icemana”, który z tego powodu spadł na siódme miejsce, definitywnie tracąc szansę na podium. Chwilę później, pięciosekundową karę otrzymał Sergio Perez. Meksykanin przy jednym z ataków przestrzelił szykanę. Z tego powodu „Checo” spadł poza punktowaną dziesiątkę.

Przez kolejne minuty na torze nie działo się zbyt wiele. Hamilton utrzymywał około półtorej sekundy przewagi nad Vettelem, który cały czas spokojnie kontrolował jadących za nim Valtteriego Bottasa i Daniela Ricciardo. Na piątym miejscu znajdował się natomiast Nico Huelkenberg. Niemiec musiał jednak uważać na goniącego go Kimiego Raikkonena, który w końcu dopiął swego i zdołał wyprzedzić 30-latka. Na przeciwnym biegunie znalazł się za to Fernando Alonso, którego z powodu problemów technicznych poproszono o zjazd do boksów.


W trakcie kolejnych okrążeń uwaga kibiców skupiona była na walce dwóch kierowców Force India, Estebana Ocona i Sergio Pereza. Obaj zawodnicy, którzy w tym sezonie toczyli już ze sobą zaciętą rywalizację, po raz kolejny odbyli zażarty bój, który o mały włos nie zakończył się spotkaniem Francuza z barierami ochronnymi. Ostatecznie, choć winnym tego zdarzenia był Meksykanin, to właśnie w jego bolidzie doszło do uszkodzeń, po których na tor musiał wyjechać safety car.


Całe zamieszanie spowodowało lawinowe zjazdy do pit lane. Kierowcy Mercedesa pozostali na miękkich oponach, a będący pomiędzy nimi Vettel założył ultra-miękką mieszankę. Tuż po zjeździe samochodu bezpieczeństwa, Niemiec bezpardonowo zaatakował Brytyjczyka, ale koniec końców trzykrotny mistrz świata utrzymał swoją pozycję. Nie udało się to Valtteriemu Bottasowi, którego wyprzedzili zarówno Daniel Ricciardo, jak i Kimi Raikkonen.

Tym samym, Fin spadł na piątą lokatę. Na końcu stawki wylądował za to Kevin Magnussen (Haas), który przy restarcie wyścigu przestrzelił szykanę i wypadł z toru. W punktach znajdował się natomiast drugi z kierowców amerykańskiej stajni, Romain Grosjean jadący na sześć kółek przed końcem zawodów na siódmym miejscu.

Ostatecznie, choć zacięta walka trwała do samego końca, w czołówce nie doszło już do żadnych zmian, dzięki czemu wyścig o Grand Prix Belgii wygrał Lewis Hamilton świętujący swoje 200. Grand Prix w karierze. Za reprezentantem Mercedesa linię mety minęli Sebastian Vettel i Daniel Ricciardo, a tuż za podium uplasowali się Kimi Raikkonen i Valtteri Bottas.


Ponadto, miejsca w topowej dziesiątce zajęli jeszcze Nico Huelkenberg, Romain Grosjean, Felipe Massa (Williams), Esteban Ocon i Carlos Sainz (Toro Rosso). Poza punktami znaleźli się Lance Stroll (Williams), Daniił Kwiat (Toro Rosso), Jolyon Palmer (Renault), Stoffel Vandoorne (McLaren), Kevin Magnussen oraz Marcus Ericsson (Sauber). Na ostatnich okrążeniach z rywalizacji wycofał się Sergio Perez.


Końcowa klasyfikacja GP Belgii:

1. Lewis Hamilton (Mercedes) 1:24.42,820 (25 pkt)

2. Sebastian Vettel (Ferrari) + 2,358 (18 pkt)

3. Daniel Ricciardo (Red Bull TAG-Heuer) + 10,791 (15 pkt)

4. Kimi Raikkonen (Ferrari) + 14,471 (12 pkt)

5. Valtteri Bottas (Mercedes) + 16,456 (10 pkt)

6. Nico Huelkenberg (Renault) + 28,087 (8 pkt)

7. Romain Grosjean (Haas Ferrari) + 31,553 (6 pkt)

8. Felipe Massa (Williams Mercedes) + 36,649 (4 pkt)

9. Esteban Ocon (Force India Mercedes) + 38,154 (2 pkt)

10. Carlos Sainz (Toro Rosso Ferrari) + 39,447 (1 pkt)

11. Lance Stroll (Williams Mercedes) + 48,999

12. Daniił Kwiat (Toro Rosso Ferrari) + 49,940

13. Jolyon Palmer (Renault) + 53,239


poniedziałek, 07 sierpnia 2017
(7.08.) Robert Kubica: walczyłem o życie!
Robert Kubica udzielił bardzo szczerego wywiadu dziennikarzowi BBC Andrew Bensonowi. Polak wrócił myślami do swojego wypadku z 2011 roku. - Walczyłem o życie. Gdyby nie to, że jeżdżę zawodowo, straciłbym wtedy rękę. Ludzie postrzegają mnie jako kierowcę, a jestem przede wszystkim człowiekiem - powiedział. Zupełnie inne tematy poruszane były na konferencji po testach. Kubica był w doskonałym humorze i zażartował nawet z samego siebie. - Popełniłem jeden z największych błędów w F1 - mówił.




  • Zdaniem zagranicznych dziennikarzy po środowych testach szanse Kubicy na powrót do F1 wzrosły
  • Krakowianin udzielił bardzo szczerego wywiadu serwisowi BBC
  • - Walczyłem o życie. Gdyby nie to, że jestem sportowcem, straciłbym rękę - powiedział Kubica.
  • Mniej poważnie było na konferencji prasowej po testach. Polak żartował z samego siebie

Powrót coraz bliżej

Kubica znalazł się na ustach wszystkich dziennikarzy sportowych, zajmujących się na co dzień F1. W środę Polak testował na torze Hungaroring bolid Renault. Spisał się bardzo dobrze, wykręcając czwarty czas. Przejechał dystans dwóch Grand Prix, ale po testach nie był w stu procentach zadowolony. - Łatwiej jest się uczyć rzeczy od nowa, niż oduczać nawyków. Moje nawyki trochę mi na początku przeszkadzały. Musiałem to ogarnąć. Sądzę, że największym wyzwaniem była waga auta. Ona stopniowo wzrastała. Dla innych kierowców było to łatwiejsze zadanie. Dla mnie to jakby świat się przewrócił. Zrozumiałem, że to, co mam zakodowane w mózgu, nie ma nic wspólnego z tym, co prowadzę. Jest to dużo większe wyzwanie - opowiadał Kubica.


Wydaje się, że krakowianin jest coraz bliżej powrotu do F1. Serwis BBC przypomina, że zanim Polak uwierzył w taki scenariusz, przebył długą drogę.- Przed wypadkiem był postrzegany jako jeden z większych talentów swojej generacji. Facetem, który może znaleźć się na tej samej półce co Lewis Hamilton i Fernando Alonso. Po wypadku minęła godzina, zanim Kubicę wyciągnięto z samochodu. Operacja trwała siedem godzin - pisze Andrew Benson.


"Najważniejsze, bym budził się szczęśliwy"

Brytyjczyk odbył z Kubicą bardzo szczerą rozmowę. - W pierwszym momencie walczyłem o to, żeby przeżyć. Ludzie skupiają uwagę na moim ramieniu, bo to moje największe ograniczenie, ale miałem wiele złamań. Byłem połamany od prawej stopy do ramienia. Właśnie dlatego rehabilitacja trwała tak długo. Gdyby nie to, że jeżdżę zawodowo, prawdopodobnie straciłbym rękę - powiedział Polak na łamach BBC.


- Ludzie widzą we mnie kierowcę, ale są momenty, w których przypominasz sobie, że jesteś przede wszystkim człowiekiem. Znalazłem się wtedy w trudnej sytuacji. Pierwsze dwa miesiące były bardzo ciężkie. Widząc mnie, kibice zastanawiali się, jak szybko wrócę za kierownicę. Pomyślałem: najważniejsze, bym każdego dnia budził się szczęśliwy, później można pomyśleć o ściganiu. Dojście do jakiegoś sensownego poziomu zajęło mi dwa lata. Nawet rok po wypadku czułem ból w zależności od tego, jakie panowały warunki atmosferyczne - zaznaczył Kubica.