Kategorie: Wszystkie | NEWSY | Nowinki | Teamy
RSS
niedziela, 29 września 2013
22 wyścigi w zatwierdzonym kalendarzu MŚ na rok 2014!

F1Aż 22 wyścigi znalazły się w zatwierdzonym w piątek kalendarzu mistrzostw świata Formuły 1 na rok 2014. W nowym sezonie po raz pierwszy kierowcy wystartują w Grand Prix Rosji i GP Ameryki w New Jersey, a do cyklu wrócą, po przerwie, GP Austrii i GP Meksyku.

Według planów Międzynarodowej Federacji Samochodowej (FIA) rywalizacja w ramach MŚ F1 miałaby rozpocząć w przyszłym roku Grand Prix Australii zaplanowana na 16 marca na torze Albert Park w Melbourne. Jej finał wyznacza GP Brazylii na Interlagos 30 listopada.

Zatwierdzony kalendarz jest wersją maksymalną, bowiem znajdują się w nim trzy znaki zapytania. Pierwszym jest GP Korei na Yeongam (27 kwietnia), której organizatorzy wciąż nie podpisali nowej umowy z FIA. Nadal niepewne jest miejsce debiutującej w cyklu GP Ameryki, która ma przebiegać ulicami nowojorskich przedmieść - w New Jersey, częściowo nadbrzeżem rzeki Hudson.

Ta ostatnia impreza została wpisana pod datą 1 czerwca i, jeśli dojdzie do skutku, oznaczać to będzie, że po raz pierwszy w historii Formuły 1 w odstępie trzech weekendów odbędą się trzy wyścigi. Wcześniej, 25 maja, kierowcy wystartują w GP Monako na wąskich ulicach Monte Carlo, a zaraz po - 8 czerwca w Montrealu w GP Kanady.

Wciąż w stu procentach nie są pewne losy GP Meksyku zaplanowanego na 16 listopada, jako przedostatnia impreza w sezonie. Oznacza to powrót po 22 latach (ostatnio miała miejsce w 1992 r.). 22 czerwca, po dekadzie przerwy, rywalizacja będzie się toczyć o GP Austrii (zastąpiła GP Indii), na unowocześnionym A1 Ring, a 5 października zadebiutuje w F1 GP Rosji w Soczi, zaledwie sześć miesięcy po zimowych igrzyskach olimpijskich w tym mieście.

Kalendarz MŚ Formuły 1 na rok 2014:

16 marca - GP Australii (Melbourne)

23 marca - GP Malezji (Sepang)

6 kwietnia - GP Bahrajnu (Sakhir)

20 kwietnia - GP Chin (Szanghaj)

27 kwietnia - GP Korei (Yeongam)*

11 maja - GP Hiszpanii (Catalunya)

25 maja - GP Monako (Monte Carlo)

1 czerwca - GP Ameryki (New Jersey)*

8 czerwca - GP Kanady (Montreal)

22 czerwca - GP Austrii (A1 Ring)

6 lipca - GP Wielkiej Brytanii (Silverstone)

20 lipca - GP Niemiec (Hockenheim)

27 lipca - GP Węgier (Hungaroring)

24 sierpnia - GP Belgii (Spa-Francorchamps)

7 września - GP Włoch (Monza)

21 września - GP Singapuru (Singapur)

5 października - GP Rosji (Soczi)

12 października - GP Japonii (Suzuka)

26 października - GP Abu Zabi (Yas Marina)

9 listopada - GP USA (Austin)

16 listopada - GP Meksyku (Meksyk)*

30 listopada - GP Brazylii (Interlagos)

* - do potwierdzenia

poniedziałek, 23 września 2013
Robert Kubica wróci do Lotusa?

Robert KubicaRobert Kubica może wrócić do Formuły 1 i startować w barwach swojego byłego zespołu Lotus. Polski kierowca ciągle nie ogłosił, co będzie robił w przyszłym sezonie. Po tym jeżdżący obecnie dla Lotusa Kimi Raikkonen podpisał kontrakt z Ferrari, w tym zespole zwolniło się miejsce na rok 2014.

Na razie nie wiadomo, kim interesuje się ekipa Lotusa. Raczej nie będzie jej stać na zatrudnienie zawodnika gwarantującego taki sam poziom jak odchodzący Raikkonen, nie podkupi też żadnego z kierowców z najsilniejszych zespołów w stawce. Szefowie tego teamu są jednak otwarci na różne opcje.

– Nie brakuje niezłych kierowców. Jesteśmy zespołem odpowiednim dla zawodnika, który ma talent, ale jeszcze nie do końca się rozwinął. Na pewno możemy wznieść go na nowy, wyższy poziom. Jeśli znajdziemy kierowcę, który jeździ obecnie na 80, 85 procent swoich możliwości, to możemy dodać mu brakujące 15, 20 procent – powiedział właściciel Lotusa, Gerard Lopez.

Taka charakterystyka idealnie pasuje do Kubicy, który mimo długiej i intensywnej rehabilitacji po wypadku w lutym 2011 roku ciągle nie jest w stanie wykorzystywać pełni swoich umiejętności. Sam przyznał, że poradziłby sobie na większości torów Formuły 1, ale niektóre, takie jak uliczny obiekt Monako, są dla niego zbyt wymagające. Robert powiedział wtedy, że mógłby z powodzeniem ścigać się na... 80 procentach torów. Być może dobrze zorientowany w sytuacji Lopez nieprzypadkowo użył właśnie tych proporcji mówiąc o poszukiwaniu zawodnika będącego w stanie zastąpić Raikkonena. Tym bardziej, że trzy lata temu zespół Lotusa chciał pomóc Polakowi w powrocie do F1.

XIII GP Singapuru:zwycięstwo Vettela który zdeklasował rywali!

Sebastian VettelSebastian Vettel z Red Bull Racing wygrał wyścig o Grand Prix Singapuru (1:59.13,132). Mistrz świata miał nad drugim Fernando Alonso ponad 32 sekundy przewagi. Tym samym Niemiec umocnił się na pozycji lidera w klasyfikacji generalnej.

Dwa tygodnie temu, po zmaganiach na włoskiej Monzie, kierowcy opuścili Stary Kontynent. W Singapurze faworytem był oczywiście Sebastian Vettel. Najpierw mistrz świata wygrał dwa treningi, zaś później wywalczył sobie pole position. W kwalifikacjach za kierowcą Red Bulla uplasowali się Nico Rosberg (Mercedes) i Romain Grosjean (Lotus).

Na początku mocno zaczął Rosberg, ale po chwili wyprzedził go Vettel. Dobrze prezentował się też Fernando Alonso, który z siódmego miejsca szybko awansował na trzecią pozycję. Po pierwszym okrążeniu za wspomnianymi kierowcami jechali Webber, Grosjean, Hamilton i Massa.

W dalszej części wyścigu Vettel po raz kolejny potwierdził swoją klasę. Po drugim okrążeniu miał cztery sekundy przewagi nad drugim Rosbergiem. Przed zjazdem do alei serwisowej przewaga ta zwiększyła się do... 35 sekund. Po trzydziestu okrążeniach za Vettelem i Rosbergiem plasowali się Vettel, Hamilton i Alonso.

Później kibice oglądali kraksę. Daniel Ricciardo wbił się w barierę i zablokował zakręt. Kierowca nie jechał z dużą prędkością, więc nie ucierpiał poważnie, jednak wyścig został przerwany. Po restarcie Vettel szybko ponownie wypracował sobie przewagę. Obudził się też Jenson Button. Po 33. okrążeniu Brytyjczyk był dziesiąty, ale później awansował na trzecią pozycję. Tuż za nim jechał Kimi Raikkonen.

Vettel, który był pewny zwycięstwa, dostał przez radio komunikat, by oszczędzać opony. Niemiec nic sobie jednak z tego nie robił, regularnie "wykręcając" kolejne rekordy. Po 45. okrążeniu na drugim miejscu znajdował się Fernando Alonso. Spisujący się na początku bardzo dobrze Rosberg spadł na ósmą pozycję. Nie zachwycał też Hamilton, który na dziesięć okrążeń przed końcem był dziewiąty.

Kilka okrążeń przed końcem Raikonnen zaatakował po zewnętrznej trzecią pozycję i uciekł Buttonowi. Przypomnijmy, że Fin startował z 13. lokaty. Na szóste miejsce awansował Mark Webber, który wyprzedził Hulkenberga. O pechu może mówić Paul Di Resta. Wylądował on na "ścianie", ale tym razem wyścig nie został jednak przerwany.

Jeśli chodzi o pierwszą trójkę, na ostatnich okrążeniach niewiele się zmieniało, ale na dalszych pozycjach oglądaliśmy spore "przetasowania". Tuż przed końcem kłopoty ze skrzynią biegów miał Webber, któremu zapalił się bolid. Kierowca dojechał do mety na bolidzie Alonso, co bardzo spodobało się kibicom. Na czwarte miejsce wskoczył Rosberg, za nim jechał Hamilton. Zadowolony nie może być Button. Kierowca z ekipy McLaren-Mercedes zakończył na ósmej pozycji.

Vettel zakończył wyścig z przewagą ponad 32.627 sekund nad drugim Alonso. Trzeci dojechał Raikonnen. W efekcie mistrz świata umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej. Kierowców czekają jeszcze wyścigi w Korei Południowej, Japonii, Indiach oraz Zjednoczonych Emiratach Arabskich (GP Abu Zabi), a także po jednym w Ameryce Północnej (GP USA) i Południowej (GP Brazylii).

niedziela, 22 września 2013
XIII GP Singapuru:trzeci trening i kwalifikacje ponownie dla Vettela!

Sebastian VettelNiemiec Sebastian Vettel (Red Bull-Renault) był najszybszy na trzecim, ostatnim treningu przed niedzielnym wyścigiem o Grand Prix Singapuru. To trzynasta z 19 eliminacji mistrzostw świata Formuły 1.

Podczas sobotniej sesji treningowej na ulicznym torze Marina Bay Street Circuit niemiecki kierowca uzyskał czas 1.44,173. Drugi był Francuz Romain Grosjean (Lotus-Renault) - 1.44,364, a trzeci kolejny z Niemców Nico Rosberg (Mercedes GP) - 1.44,741.

Dzień wcześniej odbyły się dwa treningi. W trakcie pierwszego najlepszy czas uzyskał Brytyjczyk Lewis Hamilton (Mercedes GP), a w drugim - Vettel.

Niemiec, walczący o czwarty z rzędu tytuł, triumfował w dwóch ostatnich edycjach GP Singapuru. W tym sezonie prowadzi zdecydowanie w klasyfikacji generalnej cyklu - ma 53 pkt przewagi nad drugim Hiszpanem Fernando Alonso (Ferrari) i 81 nad Hamiltonem.

W sobotę odbędą się jeszcze kwalifikacje. Zaplanowany na niedzielę wyścig (wieczorem miejscowego czasu, przy sztucznym świetle) otwiera azjatycką część sezonu. Kolejne GP odbędą się w Korei Południowej, Japonii, Indiach oraz Zjednoczonych Emiratach Arabskich (GP Abu Zabi). Później kierowcy przeniosą się do Ameryki Północnej (GP USA) i Południowej (GP Brazylii).

1.S.Vettel (Red Bull)

2.R.Grosjean (Lotus)

3.N.Rosberg (Mercedes)

sobota, 21 września 2013
XIII GP Singapuru:drugi trening dla Vettela!

Sebastian VettelSebastian Vettel z Red Bull Racing wygrał drugi trening przed niedzielnym wyścigiem o Grand Prix Singapuru. Lider klasyfikacji generalnej uzyskał czas 1:44.249.

Pierwszy trening, rozpoczęty o 18:30 miejscowego czasu, wygrał Lewis Hamilton z czasem 1.47,055. Za nim uplasowali się dwaj kierowcy Red Bull Racing - Mark Webber (0,365 s straty) i Sebastian Vettel (0,830 s straty).

Druga sesja, tak jak pierwsza, była rozgrywana przy sztucznym świetle. Tym razem najszybszy był Sebastian Vettel (1:44.249), który popisał się rewelacyjnym wynikiem, znacznie pokonując konkurentów. Drugie miejsce zajął Mark Webber (0.604 s straty). Na podium znalazł się też Nico Rosberg (1.009 s straty).

Do końca sezonu pozostało siedem wyścigów, które odbędą się na trzech różnych kontynentach.

1.S.Vettel (Red Bull)

2.M.Webber (Red Bull)

3.N.Rosberg (Mercedes)

XIII GP Singapuru:pierwszy trening dla Hamiltona!

Lewis HamiltonBrytyjczyk Lewis Hamilton okazał się najszybszym kierowcą podczas pierwszego treningu przed niedzielnym Grand Prix Singapuru na torze ulicznym Marina Bay Street Circuit.

W rozgrywanej wieczorem, przy sztucznym świetle sesji, kierowca Mercedesa przejechał 20 okrążeń, uzyskując najlepszy wynik 1.47,055. Kolejne czasy osiągnęli Mark Webber z Red Bull Racing (0,365 s straty) i jego kolega z zespołu Sebastian Vettel (0,830 s straty).

Tuż pod koniec treningu doszło niebezpiecznego incydentu, kiedy Holender Giedo van der Garde ze stajni Catherham zetknął się ze ścianą na wyjściu jednego z zakrętów. Na szczęście kierowca nie uszkodził swojego bolidu. Problemy podczas sesji mieli także Kimi Raikkonen (Lotus) i Sergio Perez (McLaren).

Drugi trening przed GP Singapuru odbędzie się o 15:30 czasu polskiego. Do końca sezonu pozostało siedem wyścigów, które odbędą się na trzech różnych kontynentach.

Wyniki pierwszego treningu:

1. Lewis Hamilton (Wielka Brytania/Mercedes) 1.47,055

2. Mark Webber (Australia/Red Bull-Renault) 1.47,420 +0,365

3. Sebastian Vettel (Niemcy/Red Bull-Renault) 1,47,885 +0,830

4. Nico Rosberg (Niemcy/Mercedes) 1.48,239 +1,184

5. Kimi Raikkonen (Finlandia/Lotus-Renault) 1.48,354 +1,299

6. Romain Grosjean (Francja/Lotus-Renault) 1.48,355s +1,300

7. Fernando Alonso (Hiszpania/Ferrari) 1.48,362 +1,307

8. Sergio Perez (Meksyk/McLaren-Mercedes) 1.49,267 +2,212

9. Jean-Eric Vergne (Francja/Toro Rosso-Ferrari) 1.49,348 +2,293

10. Esteban Gutierrez (Meksyk/Sauber-Ferrari) 1.49,355 +2,300

11. Pastor Maldonado (Wenezuela/Williams-Renault) 1.49,481 +2,426

12. Felipe Massa (Brazylia/Ferrari) 1.49,493 +2,438

13. Valtteri Bottas (Finlandia/Williams-Renault) 1.49,510 +2,455

14. Jenson Button (Wielka Brytania/McLaren-Mercedes) 1.49,608 +2,553

15. Paul di Resta (Szkocja/Force India-Mercedes) 1.49,887 +2,832

16. Adrian Sutil (Niemcy/Force India-Mercedes) 1.50,092 +3,037

17. Nico Hulkenberg Niemcy/Sauber-Ferrari) 1.50,222 +3,167

18. Daniel Ricciardo (Australia/Toro Rosso-Ferrari) 1.50,757 +3,702

19. Jules Bianchi (Francja/Marussia-Cosworth) 1.52,359 +5,304

20. Max Chilton (Wielka Brytania/Marussia-Cosworth) 1.52,673 +5,618

21. Giedo van der Garde (Holandia/Caterham-Renault) 1.52.920 +5,865

22. Charles Pic (Francja/Caterham-Renault) 1.53,647 +6,592

czwartek, 19 września 2013
Raikkonen:"Pieniądze główną przyczyną odejścia z Lotusa!"
<i>Czasami trzeba zapozorować przed fotoreporterami. To Raikkonen opanował już do perfekcji</i><br>
<b>Rozmowa nr 7:</b><br>
- Kask ma specjalne znaczenie dla wielu kierowców. Jak ważny jest dla ciebie?<br>
- Chroni moją głowę.<br>
<b>Rozmowa nr 8:</b><br>
- Czy zgadzasz się, że limit stężenia alkoholu we krwi u kierowców powinien wynosić 0,02 proc.?<br>
- Hmm, tak, cóż, może.Fiński kierowca przyznał, że głównym powodem odejścia z Lotusa były zaległości finansowe francuskiej stajni. - Nie spodziewam się żadnych problemów w Ferrari. Jestem szczęśliwy i myślę, że wszystko będzie dobrze - powiedział dziennikarzom przed GP Singapuru.
Nowy kierowca Ferrari odpowiedział na pytania dziennikarzy pierwszy raz, odkąd podpisał kontrakt. O zaległościach finansowych Lotusa wobec swojej gwiazdy mówiło się od pewnego czasu. Fin narzekał na nie m.in. podczas weekendu na Hungaroringu. Teraz potwierdził, że jest to główny powód zmiany teamu. - Powodów trzeba szukać raczej ze strony finansowej. Po prostu nie dostałem swojej wypłaty - otwarcie przyznał.

Fin został zapytany o końcowy okres negocjacji. Czy Eric Boullier miał szansę na przekonanie go do zostania w Lotusie? - Było wiele możliwości i jestem pewien, że wiedzą, o co mi chodzi. Ciężko powiedzieć, co by się stało, gdybym otrzymał te pieniądze. W tym momencie bardzo się cieszę [z decyzji o przejściu do Ferrari] - dodał.
Praca z Alonso

Po zakontraktowaniu Fina pojawiło się wiele głosów twierdzących, że zderzenie dwóch mocnych charakterów może prowadzić do konfliktów. Raikkonen nie ma wątpliwości, że współpraca z Alonso będzie udana i obędzie się bez problemów.

- Nie widzę powodów ku temu. Jesteśmy wystarczająco dorośli, żeby wiedzieć, co robimy. Nie mamy już 20 lat. Mogę się mylić, ale to czas pokaże, jak będzie - zapewnił.

- Jestem niemal pewny, że wszystko będzie dobrze. Oczywiście, że walka w następnym sezonie będzie ostra, czasami coś się nie udaje, ale wydaje mi się, że nie będzie problemów - powtórzył.

Na razie Raikkonen startuje jednak w barwach Lotusa. Już w piątek rozpocznie treningi przed GP Singapuru. W sobotę odbędą się kwalifikacje (15 polskiego czasu), w niedzielę wyścig (14).
poniedziałek, 16 września 2013
Trwa kadrowa wojna na linii Ferrari-Lotus!

Kimi RaikkonenW Formule 1 trwa od kilku dni swoista wojna kadrowa między dwoma zespołami - Ferrari i Lotus-Renault. Włoski team zgarnął w niej przysłowiową wisienkę na torcie, czyli fińskiego kierowcę Kimi Raikkonena. Teraz ekipy podkupują sobie innych pracowników.

Już od dość dawna spekulacje prasowe zapowiadały odejście Raikkonena z Lotus-Renault do Ferrari od przyszłego sezonu, to jednak oficjalne ich potwierdzenie nastąpiło dopiero na początku września. W ślad za "Icemanem" do ekipy z Maranello ruszył główny specjalista od aerodynamiki Dirk de Beer (jego kontrakt wygasa w grudniu), a już w lipcu do Scuderii przeszedł szef techniczny James Allison, który wrócił tam po ośmioletniej przerwie.

Na odpowiedź ze strony Lotusa długo nie trzeba było czekać, bowiem już ściągnął do siebie specjalistę od aerodynamiki - Nicolasa Hennela. Po ostatnim zwolnieniu przez Włochów brazylijskiego kierowcy Felipe Massy, zastąpionego przez Fina, pracę straci w listopadzie również jego inżynier wyścigowy Rob Smedley. Podobno już jest na celowniku luksembursko-malezyjskiego zespołu.

Nie można wykluczyć, że to nie koniec transferowej wojny między tymi teamami.

Obecnie Ferrari ma jednak dużo poważniejszy problem, bowiem trudno jest ukryć przed opinią publiczną, potencjalne zarzewie konfliktu. Najbardziej niezadowolony z przyjścia Raikkonena jest pierwszy kierowca tego teamu Hiszpan Fernando Alonso, który nie przepada za Finem. Na razie obaj zawodnicy prześcigają się w chwaleniu nawzajem swoich umiejętności, jednak trudno nie wyczuć w tym dyplomacji i gry pozorów.

Ręka Kubicy wciąż nie jest sprawna!

Robert KubicaRobert Kubica (29 l.) w Rajdzie Polski nie dotarł do mety, ale pokazał, że jeździ niezwykle szybko. Kibice zobaczyli też, że jego prawa ręka daleka jest od pełnej sprawności.

Kubica nie kryje swojej ułomności, choć czasami dla niepoznaki trzyma w prawej dłoni telefon komórkowy. Nietrudno jednak zauważyć, że palce nie są sprawne, a zakres ruchów ręki jest ograniczony. Robert podkreślał, że ciężko mu rywalizować na błotnistych trasach.

– Warunki były dla mnie bardzo trudne. Przy ograniczeniach mojej ręki pokonywanie kolein było dużym wyzwaniem – mówił.

Zastanawiał się, czy w ogóle wziąć udział w największej polskiej imprezie rajdowej. Gdy jednak ruszył na trasę, pokazał, że daje sobie świetnie radę. Do momentu, gdy urwał koło – na 7. oesie – był najszybszym Polakiem, a w klasyfikacji generalnej zajmował drugie miejsce. Wyprzedzał znacznie bardziej doświadczonych rywali, którzy w rajdach startują od lat.

Kibice śledzący rajd przed telewizorami nie mieli okazji, by zobaczyć, jak pracuje prawa ręka Kubicy, bo kamerę w aucie miał tak zamontowaną, że pokazywała ona tylko trasę. W odróżnieniu od większości innych kierowców, którzy mieli widok z kamery także na kierownicę.

W niedzielę Robert już nie wyjechał na trasę, bo auto było niesprawne. Niepocieszeni byli kibice, którzy zjechali do Mikołajek głównie dla niego.
– Bardzo mi przykro, że nie mogliśmy jechać dalej. Byłoby fajnie w jakimś stopniu odwdzięczyć się kibicom naszą jazdą – mówił.

4 października Kubica pojedzie w Rajdzie Francji – eliminacji mistrzostw świata. W ramach przygotowań do tej imprezy wystartuje w najbliższy weekend w Rallye Vosgien.

sobota, 14 września 2013
Rajd Polski: dramat Kubicy na finiszu, urwane koło "zakończyło" rajd Polaka mimo heroicznej walki!

Robert KubicaRobert Kubica niemal przez cały dzień znakomicie prezentował się podczas 70. Rajdu Polski. Polak utrzymywał się tuż za liderem i walczył na niesamowicie trudnej trasie. Na ostatnim odcinku... stracił jednak koło i choć po heroicznej walce dojechał do mety, to nie miał żadnych szans na walkę z czołówką. Jakby tego było mało, jak poinformował Mikołaj Sokół, Kubica nie zdołał dotrzeć do serwisu, a to oznacza, że dla niego 70. Rajd Polski praktycznie się zakończył. Polak może kontynuować jutro jazdę w systemie Rally2, ale nie będzie uwzględniany w klasyfikacji generalnej. Wciąż nie wiadomo, jaką decyzję podejmie. Liderem po pierwszym dniu jest Francuz Brian Bouffier z czasem 55:12,4 a za jego plecami czai się Polak Kajetan Kajetanowicz (55:29,5).

Pierwszy dzień Rajdu Polski dostarczył po prostu wielkich emocji i choć lider wciąż był ten sam to za jego plecami kierowcy co chwilę zmieniali się miejscami. Aby zrozumieć jak przebiegała rywalizacja trzeba po prostu prześledzić ją odcinek po odcinku, choć oczywiście najważniejsze i najsmutniejsze dla nas wydarzenia miały miejsce na samym końcu.

Przed sobotnimi zmaganiami więcej niż o formie kierowców mówiło się o warunkach, jakie panują na trasie. Szczególnie negatywnie był do nich nastawiony Robert Kubica, który rozważał nawet wycofanie się. Ostatecznie Polak pojawił się na trasie - mógł zresztą być w dobrym nastroju po zwycięstwie w piątkowych kwalifikacjach. Trasa "pokonała" jednak Kubicę tuż przed końcem pierwszego dnia.

Kubica zdecydował, że chce rozpoczynać odcinek jako czwarty. Pierwszy, sześciokilometrowy OS Tałty 1 przejechał jednak zachowawczo i ukończył go 4:12.8, co dało mu ósme miejsce. - Jest bardzo, bardzo ślisko. Dobraliśmy asekuracyjne ustawienia, nie podejmujemy ryzyka. Nigdy nie jechałem w takich warunkach - narzekał na trasie. Z Polaków szybsi od Kubicy byli Kajetan Kajetanowicz (drugie miejsce), Michał Sołowow, Zbigniew Staniszewski i Krzysztof Hołowczyc. Najlepszy czas - 4:01.9 - uzyskał Bryan Bouffier.

Na drugim OS-ie, Baranowo 1, Robert Kubica przyspieszył. - Jest bardzo ciężko, nasz samochód nie jest najlepiej przystosowany na tego typu trasę, ale jedziemy już odważniej - powiedział. Kierowcy nadal mówili o trudnych warunkach, ale przyznawali też, że rywalizacja jest szybka i emocjonująca. Niektórym chlapiące po szybach błoto sprawiało sporą frajdę.

Pecha miał Michał Kościuszko. Trzeci na pierwszym odcinku kierowca miał problemy z samochodem i musiał go zatrzymać. Stracił na tym, jak sam twierdzi, 17-20 sekund i znacząco spadł w klasyfikacji. Z tonu nie spuszczali natomiast Bouffier i Kajetanowicz, którzy utrzymali swoje pozycje.

Kłopoty miał też Michał Sołowow, który wypadł z trasy. - Było miękko - mówił o przyczynach zdarzenia. Nie stracił jednak zbyt wiele i nadrobił trochę czasu do Jana Kopecky'ego. W ścisłej czołówce utrzymywał się też Krzysztof Hołowczyc.

Po dwóch OS-ach w klasyfikacji generalnej pierwszą trójkę stanowili kolejno Bryan Bouffier (10:32.6), Kajetan Kajetanowicz (10:38.4) i Robert Kubica (10:47.0). Na czwartym miejscu Jan Kopecky (10:51.1), piąty był Sołowow (10:51.5), a szóstą pozycję zajmował Hołowczyc (10:53.5).

Trzeci OS, Mrągowo 1, liczył sobie ponad 25 kilometrów. Na wąskich, błotnistych drogach kierowcy mieli wiele problemów. Znów bardzo dobrze pojechał jednak Robert Kubica, który tym razem okazał się najszybszy. Z czasem 16:01.3 wyprzedził o ponad dwie sekundy Bouffiera.

Wyniki trzeciego etapu były jednak zależne głównie od zakrętu, usytuowanego około minutę przed linią mety. Kubica czy Bouffier nie mieli na nim jeszcze kłopotów, ale kilka sekund stracili tam Krzysztof Hołowczyc czy Irlandczyk Craig Breen. Nieco lepiej, choć też nie bez problemów, poradzili sobie Michał Sołowow czy Kajetan Kajetanowicz. Ten drugi, dotychczas wicelider klasyfikacji generalnej Rajdu Polski, dojechał z czasem 16:14.1. Sprawiło to, że w "generalce" spadł na trzecią pozycję, za Kubicę, który znów nadrobił trochę do Bouffiera. Po trzech odcinkach tracił do niego około 12 sekund.

Po przerwie na serwis uczestnicy Rajdu Polski rozpoczęli drugą pętlę. Mikołaj Sokół informował wcześniej, że Robert Kubica poważnie zastanawia się nad dalszym uczestnictwem w rajdzie. Ostatecznie były kierowca F1 stanął na starcie OS-u Tałty 2, ale pojechał w nim fatalnie. Z czasem 4:08.1 spadł poza pierwszą dziesiątkę odcinka, a w klasyfikacji generalnej został wyprzedzony przez Kajetanowicza (4:02.6). Obaj Polacy tracili około 20 sekund do Bryana Bouffiera, który znów wygrał odcinek. Dobre czasy zaliczyli też Oleksowicz, Kościuszko i Staniszewski.

OS Baranowo 2 zapowiadał się na najszybszy - na pierwszej pętli tylko na nim zawodnicy przekraczali prędkość 100 kilometrów na godzinę. Odcinek odbywał się też w lepszych warunkach pogodowych, przy których Bryan Bouffier nie zdołał już zdystansować rywali. Odcinek niespodziewanie wygrał Estończyk Martin Kangur (6:29.9). Drugi był Jan Kopecky (6:30.8), a trzeci Robert Kubica, który do Kopecky'ego stracił tylko 0,1 sekundy. Polak zostałby zwycięzcą tego odcinka, gdyby nie pech na trasie. - Uderzyliśmy w szykanę i straciliśmy przez to trzy sekundy - przyznał.

Kubica był od czwartego Bouffiera szybszy o niecałe dwie sekundy, więc nie nadrobił do niego zbyt wiele w generalnej klasyfikacji. Ponownie wyprzedził natomiast Kajetanowicza, który również uderzył w szykanę i dojechał na metę z czasem 6:36.4. - Za późno nacisnąłem hamulec - tłumaczył swój wypadek. Etap zakończył na siódmym miejscu, jedną lokatę za plecami Michała Kościuszki (6:34.6).

Nic nie miało prawa zmienić się na szóstym OS-ie - Mikołajki. Trasa liczyła tylko 2,5 kilometra, więc i różnice były minimalne. Robert Kubica (1:49.3) znów był nieco szybszy niż Bryan Bouffier (1:50.3), do którego odrobił kolejną sekundę. Kajetan Kajetanowicz stracił 1,1 sekundy do Kubicy. Czołówka klasyfikacji generalnej pozostała niezmienna.

Ostatni odcinek liczył ponad 25 kilometrów, więc wielu kibiców właśnie tam upatrywało szansy na to, by Kubica wywalczył pozycję lidera. Rzeczywistość okazała się jednak diametralnie inna.

Jako pierwszy na metę OS-u nr siedem wpadł Jan Kopecky i powiedział niestety prorocze zdanie. - Koszmar to zbyt małe słowo. Warunki są straszne a przyczepność żadna - podsumował Czech.

Prawdziwego koszmaru doświadczył jednak Robert Kubica. Wcześniej na metę siódmego OS-u wpadł jednak Bouffier, który przejechał trasę w czasie 16:13,3.

Wszyscy czekali na to, co pokaże Kubica. Polak jechał szybko, ale w pewnym momencie uderzył w kamień i... stracił prawe, przednie koło. Opona razem z całym kołem po prostu odpadła i choć wszyscy myśleli, że to już koniec to Kubica postanowił jechać dalej.

Cała sytuacja wyglądała po prostu niesamowicie, Kubica walczył bez koła, a po chwili za jego plecami zameldował się znacznie szybszy Krzysztof Hołowczyc. Były kierowca F1 przepuścił "Hołka" na trasie a potem sam jakimś cudem dotarł do mety. Ostatecznie Kubica "wykręcił" czas 19:39,9, który oczywiście zupełnie nie liczył się w klasyfikacji OS-u.

Jakby tego było mało, jak poinformował Mikołaj Sokół, Kubica nie zdołał dotrzeć do serwisu, a to oznacza, że dla niego 70. Rajd Polski praktycznie się zakończył. Polak może kontynuować jutro jazdę w systemie Rally2, ale nie będzie uwzględniany w klasyfikacji generalnej.

Po pierwszym dniu liderem Rajdu Polski jest Bouffier, a za nim plasuje się Kajetanowicz, który pokonał Francuza na ostatnim OS-ie, ale ogólnie traci do niego 16,8 s. Na skutek wypadku Kubicy na trzecią lokatę awansował Sołowow, Hołowczyc jest piąty.

 
1 , 2 , 3