Kategorie: Wszystkie | NEWSY | Nowinki | Teamy
RSS
poniedziałek, 30 października 2017
(30.10.) Dyrektor Williamsa potwierdza, Daniił Kwiat rywalem Kubicy. Kolejne testy Polaka!
Robert KubicaDyrektor techniczny Williamsa, Paddy Lowe potwierdził, że team Formuły 1 bierze pod uwagę zatrudnienie Rosjanina Daniiła Kwiata. Innym kierowcą, którym interesuje się ekipa z Grove, jest Robert Kubica. Według informacji serwisu motorsport-total.com Polaka czekają kolejne testy w brytyjskim zespole.




Do tej pory o miejsce w teamie na przyszły sezon walczyli Robert Kubica, Paul di Resta, Pascal Wehrlein i obecnie zatrudniony przez Brytyjczyków Felipe Massa. Po tym, jak w środę zarządca juniorskiego programu Red Bulla, Helmut Marko oficjalnie przekazał, iż współpraca Kwiata z Czerwonymi Bykami zostaje zakończona, od razu pojawiły się doniesienia, że Rosjaninem zainteresuje się Williams. Dyrektor teamu to potwierdził.


- Jak już wspominałem, jesteśmy zainteresowani wszystkimi kierowcami bez kontraktu. Kwiat to bardzo porządny kierowca, więc jego kandydatura powinna być rozważana - oznajmił Lowe. Następnie dodał, że team nie wyznaczył sobie żadnego deadline'u na decyzję i nie naciskał w żaden sposób na Massę przed Grand Prix Brazylii. - Ciągle rozmawiamy z Felipe. Zobaczymy, co z tego wyniknie. Są różne scenariusze - stwierdził.

- Relacje między zespołami a kierowcami są niestety zawsze napięte, jeśli chodzi o przedłużenie kontraktów. Większość z nas, gdy staramy się o pracę, robi to prywatnie. W F1 to publiczna sprawa, co czyni ją jeszcze bardziej niezręczną, niż byśmy sobie życzyli - skonstatował Lowe. - Ale Felipe to świetny gość, ma wspaniałe relacje z Williamsem, z obu stron jest wielki szacunek. Cokolwiek się stanie, zostaniemy w dobrych stosunkach - zaznaczył dyrektor teamu F1.

(30.10.) GP Meksyku:zwycięstwo Verstappena! Hamilton Mistrzem Świata!
Lewis HamiltonMax Verstappen (Red Bull) wygrał wyścig o Grand Prix Meksyku. Obok Holendra na podium stanęli Valtteri Bottas (Mercedes) i Kimi Raikkonen (Ferrari).  Za czołową trójką uplasował się Sebastian Vettel (Ferrari), co oznacza, że Lewis Hamilton (Mercedes), mimo że minął linię mety dopiero jako dziewiąty zdobył czwarty w karierze tytuł mistrza świata Formuły 1.




32-latek zapewniał jednak, że chce powalczyć w Mexico City o wygraną, choć inne zdanie na ten temat mieli startujący z pierwszego rzędu Sebastian Vettel oraz Max Verstappen. Zarówno Niemiec, jak i Holender świetnie wypadli w czasówce i wydawali się być faworytami niedzielnych zmagań. Zgodnie z oczekiwaniami, już tuż po starcie obaj zawodnicy stoczyli zacięty bój o pierwszą lokatę, z którego zwycięsko wyszedł 20-latek.

Dodatkowo, do walki włączył się Hamilton, który zaliczył kontakt z Vettelem i znalazł się poza torem przebijając oponę. Tym samym, 32-latek musiał zaliczyć nadprogramową wizytę w boksach i spadł na koniec stawki. To samo spotkało jednak Niemca, który po kontakcie z samochodem trzykrotnego mistrza świata uszkodził przednie skrzyło i także musiał pojawić się w alei serwisowej. Do swoich mechaników zjechał również Carlos Sainz (Renault).


Pech wspomnianej dwójki wykorzystali za to Valtteri Bottas (Mercedes) i Esteban Ocon (Force India). Fin i Francuz znaleźli się za plecami Verstappena. Udany początek zaliczył także Daniel Ricciardo (Red Bull) startujący z końca stawki z powodu wymiany jednostki napędowej. Na siódmym kółku Australijczyk musiał jednak wycofać się z dalszej rywalizacji.


Po zakończeniu okresu neutralizacji kolejny awans zaliczył Vettel, który przesunął się na siódmą lokatę. Na czternaste miejsce przesunął się natomiast Hamilton ciągle narzekający przez radio pokładowe. Interesująco było także za plecami czołowej trójki, czyli Verstappena, Bottasa i Raikkonena, gdzie walczył duet zawodników Force India - Esteban Ocon i Sergio Perez oraz Lance Stroll z Williamsa.

Przez kolejne minuty sytuacja na torze mocno się uspokoiła. Uwaga kibiców skupiała się przede wszystkim na Vettelu, który mocno zbliżył się do Pereza. Po 51. kółkach kierowca Ferrari w końcu zaatakował faworyta lokalnych kibiców i zdołał znaleźć się przed zawodnikiem Force India rozpoczynając pościg za Strollem. Krótko po tym, popularny „Checo” zawitał do swoich mechaników, gdzie zdecydował się na ultra-miękkie opony.

Na piętnaście kółek przed końcem Niemiec dopadł Kanadyjczyka i przesunął się do czołowej piątki. Chwilę później, 30-latek zdołał pokonać też jadącego na czwartym miejscu Estebana Ocona. W tym momencie, aby przedłużyć szanse na tytuł, kierowca Ferrari musiał jednak znaleźć się przynajmniej na drugim miejscu, co biorąc pod uwagę ogromną stratę do jadącego na pozycji wicelidera Valtteriego Bottasa wydawało się to niemożliwe.


W tym samym czasie, z rywalizacji musiał wycofać się Marcus Ericsson (Sauber), w którego samochodzie doszło do małego pożaru. Kilka minut później, to samo spotkało jadącego z tyłu stawki Carlosa Sainza. Hiszpan, podobnie jak zespołowy partner, Nico Huelkenberg, był zmuszony przedwcześnie zakończyć zmagania.

Ostatecznie, do końca wyścigu nie doszło już do zmian w czołówce, co pozwoliło wygrać GP Meksyku Maksowi Verstappenowi. Obok Holendra, na podium uplasowali się Valtteri Bottas i Kimi Raikkonen. Czwarte miejsce przypadło natomiast Sebastianowi Vettelowi, który tym samym definitywnie stracił szansę na mistrzowski tytuł, z którego po raz czwarty w karierze mógł cieszyć się Lewis Hamilton finiszujący na dziewiątej pozycji. Tym samym, zawodnik Mercedesa został najbardziej utytułowanym brytyjskim kierowcą wszech czasów.


Końcowa klasyfikacja GP Meksyku:

1. Max Verstappen (Red Bull TAG-Heuer) 1:36.26,550 (25 pkt)

2. Valtteri Bottas (Mercedes) + 19,678 (18 pkt)

3. Kimi Raikkonen (Ferrari) + 54,007 (15 pkt)

4. Sebastian Vettel (Ferrari) + 70,078 (12 pkt)

5. Esteban Ocon (Force India Mercedes) + 1 okrążenie (10 pkt)

6. Lance Stroll (Williams Mercedes) + 1 okrążenie (8 pkt)

7. Sergio Perez (Force India Mercedes) + 1 okrążenie (6 pkt)

8. Kevin Magnussen (Haas Ferrari) + 1 okrążenie (4 pkt)

9. Lewis Hamilton (Mercedes) + 1 okrążenie (2 pkt)

10. Fernando Alonso (McLaren Honda) + 1 okrążenie (1 pkt)

11. Felipe Massa (Williams Mercedes) + 1 okrążenie

12. Stoffel Vandoorne (McLaren Honda) + 1 okrążenie

13. Pierre Gasly (Toro Rosso Ferrari) + 1 okrążenie

14. Pascal Wehrlein (Sauber Ferrari) + 2 okrążenia


czwartek, 26 października 2017
(26.10.) Red Bull zakończył współpracę z Daniiłem Kwiatem!
Daniił KwiatHelmut Marko w rozmowie z "Auto Bild" stwierdził, że Daniił Kwiat nie powróci już do rywalizacji w Formule 1 ze wsparciem Red Bulla. Takie oświadczenie oznacza, że niemal na pewno Rosjanina nie zobaczymy już w najbardziej prestiżowej serii wyścigowej globu.




Przypomnijmy, że 23-letni zawodnik stracił swoją posadę w zespole Toro Rosso na rzecz Pierre’a Gasly’ego. Francuz nie mógł jednak wziąć udziału w weekendzie wyścigowym w Stanach Zjednoczonych, bowiem musiał dokończyć sezon w Super Formule, gdzie walczył o tytuł mistrzowski. W tej sytuacji, Kwiat ponownie powrócił do Formuły 1.


Pomimo udanego występu i zakończenia zawodów na dziesiątym miejscu, Red Bull podjął decyzję o zakończeniu współpracy ze swoim kierowcą. Jednocześnie, poinformowano, że w najbliższych zmaganiach zaplanowanych w Meksyku, w samochodach Toro Rosso pojawią się wspominany Gasly i Brendon Hartley, który w USA debiutował za kierownicą bolidu F1 wskakując na miejsce zwolnione przez Carlosa Sainza.


- Kwiat nie będzie miał już okazji do kolejnego powrotu. Po prostu nie wierzymy, że w dłuższej perspektywie jest w stanie się odbudować - podkreślił Marko. - Sezon dokończą Pierre Gasly i Brendon Hartley. Później zobaczymy, co będzie dalej - dodał Austriak, choć na ten moment taki skład potwierdzony jest wyłącznie na rywalizację w Meksyku.

Przypomnijmy, że Daniił Kwiat w trakcie swojej kariery w Formule 1 dwukrotnie stanął na podium. Rosjanin dokonał tej sztuki w Grand Prix Węgier 2015 i Grand Prix Chin 2016, kiedy to reprezentował barwy Red Bulla.


wtorek, 24 października 2017
(24.10.) "Zobaczymy, gdzie nas to zaprowadzi"!
Robert KubicaNiewiadomą pozostaje, kto będzie jeździł w zespole Williamsa w sezonie 2018. Jednym z kandydatów jest Robert Kubica. - On próbuje ustalić, czy może wrócić do poziomu, jaki osiągnął przed laty - powiedział Paddy Lowe, dyrektor techniczny Williamsa w rozmowie z "Motorsport".




Kubica początkowo wiązał swoją przyszłość z Renault. Były zespół Polaka umożliwił mu testy na symulatorze, a potem na torze. Ostatecznie jednak zdecydował się na zatrudnienie innego kierowcy. Kubica z kolei znalazł się w orbicie zainteresowań Williamsa, szczególnie po tym, jak jego menedżerem został Nico Rosberg.



Polak testował już bolid Williamsa dwa razy, ale do tej pory były to jazdy na starym modelu. Dziennikarz Mark Hughes dotarł do informacji, że decyzja zapadnie po GP Abu Zabi. Tym samym Kubica będzie mógł wziąć udział w oficjalnych testach i zaprezentować się w nowym bolidzie. To działa na korzyść Polaka. Problem z tym ma jego najgroźniejszy konkurent Felipe Massa. Brazylijczyk uważa, że decyzja powinna zostać podjęta jak najszybciej.


Lowe odniósł się również do Roberta Kubicy. - On próbuje ustalić, czy może wrócić do poziomu, jaki osiągnął przed laty. Odkrywamy to z nim. Zobaczymy, gdzie nas to zaprowadzi. Na razie mogę potwierdzić tylko, że przeprowadziliśmy z nim dwa testy - stwierdził. Dodał także, że będzie brać pod uwagę tylko "własne śledztwa". Williams nie oprze swoich decyzji na wynikach Kubicy w bolidzie Renault podczas testów po GP Węgier.

Jednym z kandydatów do fotelu w Williamsie jest Paul di Resta. - Od kilku lat jest naszym rezerwowym. Nie ma jednak dużego przebiegu. To była ostatnia okazja, aby dać mu szansę na test. Nie dysponowaliśmy obecnym bolidem, więc nie traktujemy go jak pojedynek - powiedział Lowe, odnosząc się do medialnych doniesień dotyczących pojedynku Kubicy z di Restą na torze Hungaroring.


Media dotarły jednak do informacji, że Kubica na torze Hungaroring uzyskiwał lepsze czasy od swojego konkurenta. W ten sposób miał znacznie przybliżyć się do angażu w zespole Williamsa.

Innym kandydatem jest Pascal Wehrlein. - Jego nie trzeba wsadzać do bolidu, bo on jest w nim w każdym tygodniu. Najważniejsze dla zespołu jest wybranie kierowcy, który daje najlepsze osiągi i ma największy potencjał wyścigowy - zauważył dyrektor techniczny Williamsa.


poniedziałek, 23 października 2017
(23.10.) GP USA:zwycięstwo Hamiltona, Mercedes MS!
Lewis Hamilton Lewis Hamilton wygrał wyścig o Grand Prix USA. Kierowca Mercedesa pokonał Sebastiana Vettela i powiększył nad reprezentantem Ferrari przewagę w klasyfikacji generalnej. Poza tą dwójką, na podium znalazł się drugi z zawodników Scuderii, Kimi Raikkonen. Przy okazji, Srebrne Strzały zapewniły sobie mistrzostwo świata konstruktorów.




Świetny start odnotował także Max Verstappen. Holender startujący z siedemnastego pola w ekspresowym tempie przesunął się tuż za czołową dziesiątkę. Problemy dopadły natomiast Kevina Magnussena (Haas), który po uderzeniu w bolid Pascala Wehrleina (Sauber) musiał pojawić się w boksach. Dla Niemca całe zdarzenie oznaczało natomiast koniec wyścigu. Podobny los spotkał innego reprezentanta tego kraju, Nico Huelkenberga (Force India).

Na siódmym okrążeniu ponownie doszło do starcia Vettela i Hamiltona. Brytyjczyk zirytowany utratą pozycji lidera agresywnie zaatakował czterokrotnego mistrza globu i zaskakująco łatwo zdołał odzyskać pierwsze miejsce. Po dwóch kolejnych okrążeniach, przewaga 32-latka nad jadącym za nim Niemcem wynosiła już blisko dwie sekundy.


Ciekawie zrobiło się też w czołówce, gdzie bratobójczy pojedynek o trzecią pozycję toczyli dwaj Finowie - Valtteri Bottas i Kimi Raikkonen. W końcu, po długiej batalii, „Iceman” zdołał wyprzedzić młodszego rodaka. W międzyczasie, na osiemnaście okrążeń przed końcem rywalizacji, na zmianę z miękkich na super-miękkie opony zdecydowali się Max Verstappen i Sebastian Vettel, którzy tym samym mogli rozpocząć pościg za duetem Mercedesa.


Na 47. kółku doszło do kolizji Kevina Magnussena i Marcusa Ericssona, po której ten pierwszy znalazł się na chwilę poza torem. Ostatecznie, obaj kierowcy mogli kontynuować ściganie, a Szwed został ukarany pięcioma sekundami kary. Ponadto, w całym zamieszaniu uczestniczył też Sebastian Vettel, który dublując tę dwójkę był blisko uderzenia w jeden z bolidów.

Niemcowi udało się jednak wyjść z tej opresji bez szwanku i mógł skupić się na pościgu za Bottasem. Na pięć okrążeń przed końcem, 30-latek zrealizował swój cel i zdołał znaleźć się przed kiepsko prezentującym się Finem. Chwilę później, zawodnik Mercedesa stracił swoją pozycję również na rzecz Verstappena zaliczając z bolidem Holendra kontakt, przez który musiał zawitać do pit lane. W tym samym czasie, jadący na drugim miejscu Raikkonen oddał pozycję wicelidera Vettelowi.


Tym samym, Niemiec ukończył zawody jako drugi przegrywając wyłącznie z Lewisem Hamiltonem. Taki wynik oznacza, iż Brytyjczyk odniósł czwarty z rzędu triumf na Circuit of the Americas i jeszcze mocniej powiększył przewagę klasyfikacji generalnej, która obecnie wynosi już 66 oczek.

Podium GP USA uzupełnił Kimi Raikkonen, który choć rzutem na taśmę stracił trzecią lokatę na rzecz Maksa Verstappena, chwilę później mógł cieszyć się z odzyskania pozycji, bowiem zdaniem sędziów 20-latek wykonując swój manewr wyjechał czterema kołami poza tor przez co otrzymał pięć sekund kary i ostatecznie znalazł się tuż za rutynowanym Finem.


Końcowa klasyfikacja GP USA:

1. Lewis Hamilton (Mercedes) 1:33.50,991 (25 pkt)

2. Sebastian Vettel (Ferrari) +10,143 (18 pkt)

3. Kimi Raikkonen (Ferrari) +11,768 (15 pkt)

4. Max Verstappen (Red Bull TAG-Heuer) +15,779 (12 pkt)

5. Valtteri Bottas (Mercedes) +34,967 (10 pkt)

6. Esteban Ocon (Force India Mercedes) +90,980 (8 pkt)

7. Carlos Sainz (Renault) +92,944 (6 pkt)

8. Sergio Perez (Force India Mercedes) + 1 okrążenie (4 pkt)

9. Felipe Massa (Williams Mercedes) + 1 okrążenie  (2 pkt)

10. Daniił Kwiat (Toro Rosso Ferrari) + 1 okrążenie (1 pkt)

11. Lance Stroll (Williams Mercedes) + 1 okrążenie

12. Stoffel Vandoorne (McLaren Honda) + 1 okrążenie

13. Brendon Hartley (Toro Rosso Ferrari) + 1 okrążenie

14. Romain Grosjean (Haas Ferrari) + 1 okrążenie


poniedziałek, 16 października 2017
(16.10.) Koncern Lotos sugeruje, że może sponsorować Roberta Kubicę w F1!
Robert KubicaPlotki o tym, że koncern paliwowy Lotos może sponsorować Roberta Kubicę po jego powrocie do Formuły 1, zaczynają się potwierdzać. Wcześniej przedstawiciele Lotosu zamieścili kilka znaczących wpisów w mediach społecznościowych.




Wszystko zaczęło się od wpisu angielskiego dziennikarza Anthony’ego Rowlinsona, który ujawnił, że polski koncern paliwowy i sieć supermarketów mogą wspierać Kubicę po jego powrocie do F1. Chociaż nigdzie nie padła nazwa Lotos, to przedstawiciele koncernu poczuli się wywołani do tablicy i opublikowali dwuznaczne oświadczenie.


"Grupa Lotos zdecydowanie zaprzecza doniesieniom medialnym dziennikarza Anthony’ego Rowlinsona jakoby zamierzała wspierać finansowo zespół Williamsa, aby zapewnić powrót Roberta Kubicy do Formuły 1. Wprawdzie produkowane przez Lotos najlepsze paliwa na pewno pomogłyby Williamsowi odzyskać mistrzostwo świata jednak Grupa Lotos nie ma i nie zamierza mieć żadnego wpływu na decyzje Williamsa w sprawie zatrudnienia najszybszego kierowcy świata”.


Później było jeszcze ciekawiej, bo Lotos opublikował ankietę.

- Czy chcesz, aby "pewna firma paliwowa" wspierała "najszybszego kierowcę świata" w wyścigach? – napisali przedstawiciele koncernu. 92 procent z 7000 tysięcy kibiców zagłosowało na tak.


Ankietę Lotosu udostępnił minister sportu Witold Bańka. Były lekkoatleta spotkał się niedawno z menedżerem Kubicy, wciąż aktualnym mistrzem F1, Nico Rosbergiem. Być może te rozmowy przyczyniły się do woli koncernu paliwowego Lotos, by sponsorować Kubicę.


Wspracie finansowe może być ważne podczas rozmów z zespołem Williamsa, który ma do obsadzenia jeden fotel kierowcy na 2018 rok. Konkurentami Kubicy są Felipe Massa, Paul di Resta i Pascal Wehrlein. Na początku tygodnia Kubica ma odbyć drugi test w bolidzie Williamsa z 2014 roku.


piątek, 13 października 2017
(13.10.) Znaczące wsparcie finansowe Roberta Kubicy?
Robert KubicaPo środowych testach Roberta Kubicy z zespołem Williams pojawiły się nowe plotki dotyczącego jego powrotu do Formuły 1. Dziennikarz Anthony Rowlinson napisał na Twitterze, że Kubica może liczyć na “znaczące” finansowe wsparcie koncernu paliwowego i sieci supermarketów, co byłoby poważnym atutem w rozmowach z zespołami. O Kubicy ciepło wypowiedział się też były szef F1 Bernie Ecclestone.



“Słyszałem, że Kubica przyniesie znaczące wsparcie od polskiego koncernu paliwowego i sieci supermarketów, jeśli podpisze kontrakt. To oznacza wielki talent i gotówkę - napisał Rowlinson. Kubica w ostatnich latach był sponsorowany przez Lotos, ale umowa dobiegła końca. Sieć supermarketów, o której pisze dziennikarz, to nowa plotka i wielka niewiadoma.


Ale to nie jedyna dobra wiadomość dla fanów Kubicy. W czwartek ciepło o Polaku wypowiedział się wieloletni szef Formuły 1 Bernie Ecclestone, którego przez lata łączyło wiele interesów z Frankiem Williamsem. To potężne polityczne wsparcie jest nie do przecenienia.

- Gdyby Kubica nie miał wypadku, byłby już mistrzem świata. Myślę, że teraz wróci nawet silniejszy niż wcześniej. Mentalnie będzie nastawiony bardziej agresywnie. Widzę dla niego tylko dobre, dobre rzeczy - powiedział Anglik, który władał Formułą 1 przez 40 lat, dorobił się na tym fortuny i wielkiej strefy wpływów.


- Nie sądzę, by uraz Kubicy go spowolnił. Dobrze, gdyby Formuła 1 odzyskała tego kierowcę. Gdybym był WIlliamsem, zdecydowanie postarałbym się go zatrudnić. Może pozbędą się Massy, który moim zdaniem ma już dość, a Kubica obudziłby kilka osób w zespole. Williams ostatnio nie radzi sobie dobrze - powiedział Ecclestone, który pochwalił również pomysł, by menedżerem Kubicy został Nico Rosberg.


Po pierwszym teście z Williamsem, Kubicę czeka druga sesja w przyszłym tygodniu. Tym razem jazdy odbędą się na Hungaroringu, a dyspozycja Kubicy zostanie porównana z Paulem di Restą.


środa, 11 października 2017
(11.10.) Robert Kubica rozpoczął testy bolidu Williamsa!!
Robert KubicaNa słynnym torze Silverstone w Wielkiej Brytanii Robert Kubica testuje bolid Williamsa. Chociaż testy utrzymane były w tajemnicy, w świecie Formuły 1 już od kilku dni mówiło się głównie o tym. Na miejscu są polscy fani, którzy podają, że Polak około godziny 10 wyjechał na tor.




Fani próbowali dostać się na tor, ale ten jest pilnie strzeżony i jazdę Kubicy mogą oglądać tylko z oddali. Według ich relacji polski kierowca rozpoczął testy od startów na prostej, później musiał zjechać do boksu, bo nad Silverstone zaczął padać deszcz.


Zespół Williamsa już wcześniej informował, że jeżeli dojdzie do testów, będą one przebiegały w tajemnicy. - To nasza prywatna sprawa - powiedział podczas GP Japonii szef techniczny zespołu, Paddy Love.


Zaangażowanie Williamsa pokazuje, że sprawę ewentualnego zatrudnienia Kubicy traktują poważnie. Bo dzisiejsze jazdy mają być jedynie wstępem do właściwego testu. Za około tydzień poczynania Polaka za bolidem Formuły 1 z 2014 roku mają zostać porównane bezpośrednio z wynikami Paula di Resty. Choć droga do celu wciąż wydaje się kręta, Robert wciąż jest na kursie powrotnym do Formuły 1.
wtorek, 10 października 2017
(10.10.) GP Japonii:zwycięstwo Hamiltona, kolejny dramat Vettela!
GP Japonii: pewny triumf Lewisa Hamiltona i kolejny dramat Sebastiana VettelaLewis Hamilton bez żadnych problemów wygrał wyścig o Grand Prix Japonii. Obok reprezentanta Mercedesa na podium zawodów odbywających się na torze Suzuka stanęli zawodnicy Red Bulla, Max Verstappen i Daniel Ricciardo. Prawdziwy dramat przeżył natomiast Sebastian Vettel z Ferrari, którego wyeliminowały problemy techniczne.




  • Lewis Hamilton nie miał żadnych kłopotów z triumfem na torze Suzuka odnosząc swoje 61. zwycięstwo w karierze kierowcy Formuły 1
  • Rywalizacja w Japonii zakończyła się koszmarnie dla Sebastiana Vettela, który z powodu problemów technicznych nie dojechał do mety i praktycznie stracił szansę na zdobycie w tym roku mistrzostwa świata
  • Następna odsłona sezonu 2017 zaplanowana jest za dwa tygodnie w Stanach Zjednoczonych, gdzie Lewis Hamilton może zagwarantować sobie tytuł


Po ośmiu kółkach kolejną ofiarą Suzuki stał się Marcus Ericsson (Sauber). Szwed wypadł z toru i uderzył w bariery ochronne kończąc tegoroczne zawody i wywołując pojawienie się wirtualnego samochodu bezpieczeństwa. Chwilę wcześniej, kolejne ciekawe starcie stoczyli Huelkenberg i Raikkonen, które tym razem zakończyło się wygraną rutynowanego Fina. Swoją pozycję odzyskał też Ricciardo wyprzedzając Ocona i wskakując na trzecie miejsce. Kilka sekund później, 21-latek stracił następną lokatę, tym razem na rzecz Bottasa.

Przez następne okrążenia emocje na torze nieco opadły, a jedynymi godnymi odnotowania manewrami był ataki Raikkonena. Najpierw, popularny „Iceman” znalazł się przed Felipe Massą (Williams), a następnie wyprzedził Sergio Pereza rozpoczynając jednocześnie pościg za Estebanem Oconem. Krótko po tym, Francuz zdecydował się jednak na wymianę opon, dzięki czemu Fin przesunął się na piątą pozycję.


Na 22. kółku do alei serwisowej zawitał Max Verstappen. Holender powrócił na tor jako czwarty. Okrążenie później do mechaników został wezwany Lewis Hamilton. Brytyjczyk, po wyjeździe z pit lane znalazł się przed 20-latkiem, a po pit stopie Daniela Ricciardo i przepuszczenia go przez Valtteriego Bottasa ponownie wskoczył na pozycję lidera oddalając się od zaciekle goniącego go Verstappena na ponad dwie sekundy.

Laureat ubiegłotygodniowego wyścigu o Grand Prix Malezji ponownie znalazł się za plecami lidera klasyfikacji generalnej po tym, gdy Fin w końcu zdecydował się na zmianę ogumienia. Chwilę wcześniej, były reprezentant Williamsa popełnił jeszcze poważny błąd, po którym był blisko utraty swojej lokaty na rzecz kierowcy Red Bulla.


Na dwadzieścia okrążeń przed końcem zawodów problemy z oponami zgłosił Hamilton. Na przeciwnym biegunie znalazł się Verstappen, którego poinformowano, że jego ogumienie spisuje się znakomicie. Różnica pomiędzy wspomnianą dwójką zmniejszyła się natomiast z trzech do nieco ponad dwóch sekund, co mogło zwiastować emocje w końcówce GP Japonii.

Interesująco wyglądała też batalia o ostatnie punktowane miejsce, w okolicach którego znajdowali się m.in. Felipe Massa, Romain Grosjean i Kevin Magnussen (obaj Haas). Do tego grona dołączył też Nico Huelkenberg, który w końcu zdecydował się na zmianę opon i założenie super-miękkiej mieszanki. Krótko po tym, w bolidzie Niemca pojawił się jednak problem techniczny, po którym „Hulk” musiał pożegnać się ze zmaganiami.


W międzyczasie, Sergio Perez zapytał swój zespół czy może zaatakować drużynowego partnera, Estebana Ocona, który jego zdaniem jedzie zbyt wolno. Meksykanin otrzymał odmowę, co biorąc pod uwagę wcześniejsze „wyczyny” tej dwójki nie było szczególnym zaskoczeniem. Świetną walkę stoczyli za to Magnussen i Massa, która zakończyła się drobnym kontaktem. Ostatecznie, nerwy na wodzy lepiej utrzymał Duńczyk wyprzedzając Brazylijczyka, który w całym zamieszaniu został wyprzedzony również przez Grosjeana.

Sześć kółek przed końcem zawodów poza torem znalazł się Lance Stroll (Williams). 18-latek poinformował o problemach z samochodem wypadając z toru i będąc bardzo blisko uderzenia w pędzącego Daniela Ricciardo. Na szczęście, Australijczyk uniknął kontaktu z bolidem Kanadyjczyka i mógł spokojnie zaparkować na poboczu wywołując wirtualną neutralizację, która została zakończona na trzy okrążenia przed metą.


Po niej, kolejne kłopoty zgłosił Lewis Hamilton, który narzekał na potężne wibracje. Problemy lidera od razu wykorzystał Max Verstappen, który zbliżył się do Brytyjczyka na niespełna pół sekundy, ale Holendrowi w dogonieniu 32-latka przeszkodzili dublowani Felipe Massa i Fernando Alonso.

Ostatecznie, choć walka trwała do końca i zawodnik stajni z Milton Keynes był blisko trzykrotnego mistrza świata, jako pierwszy linię mety minął reprezentant Mercedesa zwyciężając tegoroczny wyścig o Grand Prix Japonii i powiększając przewagę nad Sebastianem Vettelem w klasyfikacji generalnej do 59. punktów.


Za czołową dwójką uplasował się Daniel Ricciardo, który zdołał utrzymać za sobą Valtteriego Bottasa. Kolejne lokaty zajęli Kimi Raikkonen, Esteban Ocon, Sergio Perez, Kevin Magnussen, Romain Grosjean i Felipe Massa, który do ostatnich metrów musiał uważać na czającego się tuż za jego plecami Fernando Alonso. Oprócz Hiszpana, poza punktami znaleźli się też Jolyon Palmer, Pierre Gasly, Stoffel Vandoorne i Pascal Wehrlein.

Następna odsłona sezonu 2017, czyli wyścig o Grand Prix USA odbędzie się 22 października. Przypomnijmy, że w ubiegłym sezonie na torze Circuit of the Americas w Austin zwyciężył Lewis Hamilton, który minął linię mety przed Nico Rosbergiem oraz Danielem Ricciardo.


Końcowa klasyfikacja GP Japonii:

1. Lewis Hamilton 1:27.31,193 (Mercedes) (25 pkt)

2. Max Verstappen (Red Bull TAG-Heuer) + 1,211 (18 pkt)

3. Daniel Ricciardo (Red Bull TAG-Heuer) + 9,679 (15 pkt)

4. Valtteri Bottas (Mercedes) + 10,580 (12 pkt)

5. Kimi Raikkonen (Ferrari) + 32,622 (10 pkt)

6. Esteban Ocon (Force India Mercedes) + 67,788 (8 pkt)

7. Sergio Perez (Force India Mercedes) + 71,424 (6 pkt)

8. Kevin Magnussen (Haas Ferrari) + 88,953 (4 pkt)

9. Romain Grosjean (Haas Ferrari) + 89,883 (2 pkt)

10. Felipe Massa (Williams Mercedes) + 1 okrążenie (1 pkt)

11. Fernando Alonso (McLaren Honda) + 1 okrążenie

12. Jolyon Palmer (Renault) + 1 okrążenie

13. Pierre Gasly (Toro Rosso Ferrari) + 1 okrążenie

14. Stoffel Vandoorne (McLaren Honda) + 1 okrążenie

15. Pascal Wehrlein (Sauber Ferrari) + 2 okrążenia

16. Lance Stroll (Williams Mercedes) niesklasyfikowany


poniedziałek, 02 października 2017
(2.10.) GP Malezji:zwycięstwo Verstappena!
Sebastian VettelMax Verstappen (Red Bull) wygrał tegoroczny wyścig o Grand Prix Malezji. Holender zdołał pokonać Lewisa Hamiltona (Mercedes) i dzień po swoich 20. urodzinach sięgnął po drugie zwycięstwo w karierze. Obok Holendra i Brytyjczyka, na podium stanął drugi z kierowców Czerwonych Byków, Daniel Ricciardo. Bohaterem dnia był Sebastian Vettel (Ferrari), który startował z ostatniego miejsca, a kończył jako czwarty.




  • Max Verstappen wyprzedzając na początku rywalizacji Lewisa Hamiltona wygrał drugi wyścig w karierze kierowcy Formuły 1
  • Szalony pościg Sebastiana Vettela pozwolił zająć Niemcowi czwarte miejsce. Po minięciu linii mety, w samochód czterokrotnego mistrza świata wybranego "kierowcą dnia" uderzył Lance Stroll, niszcząc bolid Ferrari
  • Kolejne zawody sezonu 2017 odbędą się już w najbliższym tygodniu, kiedy to królowa sportów motorowych zawita na japoński tor Suzuka


W takiej sytuacji osamotniony w pierwszym rzędzie Hamilton nie miał żadnych problemów z utrzymaniem pozycji lidera. Za plecami Brytyjczyka znalazł się Max Verstappen (Red Bull), a na trzecie miejsce wskoczył Valtteri Bottas (Mercedes). Swojej szansy nie wykorzystał za to Daniel Ricciardo, który pozostał na czwartej pozycji. Świetny start zaliczył natomiast Stoffel Vandoorne (McLaren), który przesunął się na piątą lokatę.


Niezły początek odnotował też Sebastian Vettel. Niemiec z ostatniego pola szybko przesunął się na dwunaste miejsce rozpoczynając pościg za znajdującymi się tuż przed nim Fernando Alonso (McLaren). W międzyczasie nieplanowaną wizytę w boksie zaliczył Esteban Ocon (Force India), a Raikkonen oficjalnie wycofał się z rywalizacji.

Na czwartym kółku rewelacyjnym manewrem popisał się Max Verstappen, który zaatakował Lewisa Hamiltona i znalazł się przed trzykrotnym mistrzem świata obejmując prowadzenie w wyścigu. Chwilę później, kierowca Mercedesa zaatakował Holendra, ale jego próba okazała się nieskuteczna.



Interesującą batalię toczyli również Bottas i Ricciardo jadący się za czołową dwójką, która zakończyła się zwycięstwem Australijczyka. Kolejne lokaty odrabiał także Vettel. 30-latek dość długo gonił Alonso, ale po pokonaniu Hiszpana już bez problemów poradził sobie z Kevinem Magnussenem (Haas) i Felipe Massą (Williams), który zawitał do alei serwisowej.

Po przejechaniu piętnastu okrążeń problemy z podsterownością zgłosił Ricciardo, który z każdym kolejnym kółkiem odrabiał straty do jadącego przed nim Hamiltona. Do czołówki zbliżał się też Sebastian Vettel, który awansował na szóste miejsce i rozpoczął walkę za znajdującym się oczko wyżej Sergio Perezem (Force India). Po krótkim pojedynku, Niemiec poradził sobie z Meksykaninem i mógł skupić się na pościgu za Valtterim Bottasem.


Ostatecznie, choć reprezentant Ferrari do samego końca próbował wyprzedzić kierowcę z Antypodów nie zdołał znaleźć się przed zawodnikiem Red Bulla i musiał zadowolić się czwartą pozycję - za 28-latkiem oraz Lewisem Hamiltonem i Maksem Verstappenem, który odnotował drugi triumf w karierze. Poza podium, oprócz Niemca znaleźli się również Valtteri Bottas i Sergio Perez, a poza Finem i Meksykaninem punkty zdobyli też Stoffel Vandoorne, Lance Stroll, Felipe Massa i Esteban Ocon.

Kolejne pozycję zajęli Fernando Alonso, Kevin Magnussen, Romain Grosjean, Pierre Gasly, Jolyon Palmer, Nico Huelkenberg, Pascal Wehrlein i Marcus Ericsson. Rywalizacji w Malezji nie zdołali natomiast ukończyć Carlos Sainz i Kimi Raikkonen. Co ciekawe, już po minięciu linii mety w bolid Sebastiana Vettela z ogromnym impetem uderzył Lance Stroll totalnie niszcząc samochód Niemca, co może mieć spore znaczenie w kontekście kolejnych rund. Niemiecki kierowca został podwieziony do padoku przez kolegę z Saubera.


Końcowa klasyfikacja GP Malezji:

1. Max Verstappen (Red Bull TAG-Heuer) 1:30.01,290 (25 pkt)

2. Lewis Hamilton (Mercedes) + 12,770 (18 pkt)

3. Daniel Ricciardo (Red Bull TAG-Heuer) + 22,519 (15 pkt)

4. Sebastian Vettel (Ferrari) + 37,362 (12 pkt)

5. Valtteri Bottas (Mercedes) + 56,021 (10 pkt)

6. Sergio Perez (Force India Mercedes) + 78,630 (8 pkt)

7. Stoffel Vandoorne (McLaren Honda) + 1 okrążenie (6 pkt)

8. Lance Stroll (Williams Mercedes) + 1 okrążenie (4 pkt)

9. Felipe Massa (Williams Mercedes) + 1 okrążenie (2 pkt)

10. Esteban Ocon (Force India Mercedes) + 1 okrążenie (1 pkt)

11. Fernando Alonso (McLaren Honda) + 1 okrążenie

12. Kevin Magnussen (Haas Ferrari) + 1 okrążenie

13. Romain Grosjean (Haas Ferrari) + 1 okrążenie

14. Pierre Gasly (Toro Rosso Ferrari) + 1 okrążenie

15. Jolyon Palmer (Renault) + 1 okrążenie


Archiwum