Kategorie: Wszystkie | NEWSY | Nowinki | Teamy
RSS
wtorek, 26 września 2017
(26.09.) Aston Martin sponsorem tytularnym Red Bulla w sezonie 2018!
Bolid Red Bull RacingAston Martin Red Bull Racing – tak w sezonie 2018 będzie się nazywać ekipa Red Bulla. Współpraca sponsorska ma pomóc byłym mistrzom Formuły 1 w zwiększeniu marketingowej wartości na brytyjskim rynku i konkurowaniu pod tym względem z Ferrari oraz McLarenem.



- Partnerstwo tytularne to następny logiczny krok w naszym innowacyjnym partnerstwie z Red Bull Racing – powiedział prezes Astona Martina Andy Palmer. - Podoba nam się globalna świadomość marki, jaką gwarantuje Formuła 1 – dodał.

Producent luksusowych samochodów sportowych, który posiada 104-letnią historię, a najbardziej kojarzony jest z postacią agenta Jamesa Bonda, współpracuje z Red Bullem także na poziomie technologicznym.


Adrian Newey, projektant odpowiedzialny za powstanie mistrzowskich samochodów Red Bulla w latach 2010-2013, był mocno zaangażowany w prace nad nowym samochodem Astona Martina Walkiria, który ma być dostępny w sprzedaży od 2019 roku.

- Nie zamierzamy wchodzić w silnikowy wyścig zbrojeń (w F1) bez restrykcji w kosztach czy testowaniu dynamometrem, ale jeśli FIA (Międzynarodowa Federacja Samochodowa) potrafi stworzyć odpowiednie warunki, to wtedy bylibyśmy zainteresowani – ocenił Palmer.


Obie strony mają stworzyć nowe laboratorium w siedzibie zespołu Red Bulla w Milton Keynes, gdzie rozwijana będzie technologia auto Formuły 1, ale też samochodów drogowych. Szefowie ekipy zapowiedzieli, że powstanie dzięki temu 110 nowych miejsc pracy.


poniedziałek, 18 września 2017
(18.09.) Robert Kubica i Nico Rosberg mają plan na powrót do F1!
Robert KubicaOdkąd Nico Rosberg został menedżerem Roberta Kubicy, nie ustają spekulacje, w jaki sposób mistrz świata ma pomóc Polakowi w powrocie do F1. Nie jest tajemnicą, że najbardziej prawdopodobną opcją wydaje się "dogadanie" spraw z Williamsem, ale ciekawą koncepcję przedstawił "Motorsport".




Według tego serwisu, Robert Kubica i Nico Rosberg mają zostać twarzami Martini, głównego sponsora Williamsa. Nie bez znaczenia w tym przypadku jest wiek obu panów, ponieważ prawo w wielu krajach zabrania reklamowania produktów alkoholowych przez osoby poniżej 25. roku życia.


Co ciekawe, sponsor Williamsa ma ograniczone ruchy marketingowe, ponieważ Lance Stroll, który jest nie do ruszenia, ponieważ jego ojciec pompuje wielkie pieniądze w zespół, ma dopiero 18 lat. Kanadyjczyk jest automatycznie przekreślony przez Martini jako twarz tej marki. Co innego Kubica, gdyby został kierowcą i w dodatku ze swoim menedżerem, aktualnym mistrzem świata i jedną z najbardziej rozpoznawalnych osób w padoku. Zdecydowanie łakomy kąsek marketingowy. Do tego, nie oszukujmy się, powrót Kubicy jest gorącym tematem nie tylko w Polsce, ale na całym świecie, a to na pewno pomogłoby markom, które reklamuje bądź może reklamować polski kierowca.


Oczywiście krakowianin nie jest jedyną opcją dla Williamsa. Angielski team obserwuje także kilku zawodników, którzy startują w tym sezonie, a przecież ciągle swoje miejsce może utrzymać Felipe Massa. Z Brazylijczykiem jest jednak ten problem, że inżynierowie nie są przekonani, czy potrafi w 100 procentach wykorzystać możliwości bolidu. Oprócz tego Williams mógłby porozumieć się z Paulem di Restą czy Marcusem Ericssonem, ale są to kierowcy o znacznie mniejszym potencjale niż Kubica. Na razie miejsca na przyszły sezon nie ma także Jolyon Palmer, ale ten kierowca zawodzi w barwach Renault i może mieć problemy, żeby w ogóle utrzymać się w F1.

(17.09.) GP Singapuru:zwycięstwo Hamiltoa,ogromny pech Ferrari!
Zderzenie bolidów FerrariLewis Hamilton wygrał tegoroczny wyścig o Grand Prix Singapuru. Kierowca Mercedesa wyśmienicie wykorzystał potężne zamieszanie na starcie i zaliczył 60. zwycięstwo w karierze. Obok Brytyjczyka, na podium stanęli Daniel Ricciardo (Red Bull) i drugi z reprezentantów Srebrnych Strzał, Valtteri Bottas. Tuż po rozpoczęciu zawodów, doszło do fatalnej w skutkach kraksy duetu Ferrari, Sebastiana Vettela i Kimiego Raikkonena.




Z całej sytuacji najmocniej skorzystał Lewis Hamilton, który nieoczekiwanie wysunął się na prowadzenie. Za Brytyjczykiem pojawił się Daniel Ricciardo, a na trzeciej pozycji plasował się Nico Huelkenberg (Renault). Oczywiście, zamieszanie spowodowało także pojawienie się na torze samochodu bezpieczeństwa, który tor opuścił dopiero po pełnym uporządkowaniu trasy, czyli na czwartym okrążeniu.

Po zjeździe SC, pozycję lidera bez większych problemów utrzymał Hamilton. Do ciekawej sytuacji doszło za to w walce o piąta lokatę, na której po zakończeniu okresu neutralizacji znajdował się Valtteri Bottas. Fin, który na Marina Bay od początku weekendu wyścigowego nie czuł się zbyt pewnie, został wyprzedzony przez… Jolyona Palmera (Renault).


Kilka chwil później problemy techniczne zgłosił Alonso, z którym bez żadnych kłopotów poradził sobie duet Williamsa - Lance Stroll i Felipe Massa oraz Romain Grosjean z Haasa. Tym samym, dwukrotny mistrz świata Formuły 1 spadł na piętnastą pozycję, a po kilku kolejnych sekundach zgłosił brak mocy i musiał wycofać się z walki w Singapurze.

Na dwunastym okrążeniu ponownie na tor wyjechał safety car. Wszystko za sprawą Daniiła Kwiata, który nie utrzymał panowania nad swoim samochodem i uderzył w bandy. Okres neutralizacji kilku zawodników wykorzystało na wizytę w alei serwisowej. U swoich mechaników pojawił się m.in. Daniel Ricciardo, który po powrocie na tor utrzymał drugą lokatę, ale w przeciwieństwie do liderującego Lewisa Hamiltona miał już nowe opony.


Po opuszczeniu trasy przez samochód bezpieczeństwa na czele rywalizacji zdołał pozostać Brytyjczyk. Chwilę później, trzykrotny mistrz świata miał już blisko dwie sekundy przewagi nad Australijczykiem. Zdecydowanie ciekawiej było na dalszych lokatach, gdzie o jedenaste miejsce walczyli Esteban Ocon (Force India), Kevin Magnussen (Haas) i Felipe Massa, który po kilku minutach w końcu zdecydował się na zjazd do boksów spadając na koniec stawki.

Przez następne okrążenia sytuacja na torze się uspokoiła. Hamilton powiększył przewagę nad Ricciardo do czterech i pół sekundy, a Australijczyka dzielił spory dystans od goniącego go Valtteriego Bottasa. Na 25. kółku, jako pierwszy na założenie opon na suchą nawierzchnię zdecydował się Magnussen. Po chwili, to samo zrobił Massa. Co ciekawe, w tym samym czasie Hamilton i Ricciardo stwierdzili, że nie jest to odpowiedni moment na taki ruch.


Brazylijczyk, w rozmowie ze swoim teamem potwierdził jednak, że była to dobra decyzja, co niemal od razu spowodowało lawinowe wizyty w alei serwisowej. Do boksów zawitali m.in. nie zgadzający się wcześniej z takim scenariuszem Ricciardo i Hamilton. Zarówno jeden, jak i drugi utrzymali swoje pozycje. Zagrożony był natomiast Bottas, do którego bardzo mocno zbliżył się Nico Huelkenberg.


Kolejna odsłona sezonu 2017 odbędzie się w Malezji. Weekend wyścigowy na torze Sepang zaplanowany jest na przełomie września i października. Przypomnijmy, że rok temu w tych zawodach triumfował Daniel Ricciardo. Australijczyk stanął wtedy na podium wspólnie z Maksem Verstappenem oraz Nico Rosbergiem.


Końcowa klasyfikacja GP Singapuru:

1. Lewis Hamilton (Mercedes) 2:03.23,543 (25 pkt)

2. Daniel Ricciardo (Red Bull TAG-Heuer) + 4,507 (18 pkt)

3. Valtteri Bottas (Mercedes) + 8,800 (15 pkt)

4. Carlos Sainz (Toro Rosso Ferrari) + 22,822 (12 pkt)

5. Sergio Perez (Force India Mercedes) + 25,359 (10 pkt)

6. Jolyon Palmer (Renault) + 27,259 (8 pkt)

7. Stoffel Vandoorne (McLaren Honda) + 30,388 (6 pkt)

8. Lance Stroll (Williams Mercedes) + 41,696 (4 pkt)

9. Romain Grosjean (Haas Ferrari) + 43,282 (2 pkt)

10. Esteban Ocon (Force India Mercedes) + 44,795 (1 pkt)

11. Felipe Massa (Williams Mercedes) + 46,536

12. Pascal Wehrlein (Sauber Ferrari) + 2 okrążenia

13. Kevin Magnussen (Haas Ferrari) niesklasyfikowany

14. Nico Huelkenberg (Renault) niesklasyfikowany

15. Marcus Ericsson (Sauber Ferrari) niesklasyfikowany

16. Daniił Kwiat (Toro Rosso Ferrari) niesklasyfikowany

17. Fernando Alonso (McLaren Honda) niesklasyfikowany


niedziela, 17 września 2017
(17.09.) GP Singapuru:kwalifikacje dla Vettela!
Sebastian VettelSebastian Vettel zdobył pole position przed niedzielnym wyścigiem o Grand Prix Singapuru. Po pasjonujących kwalifikacjach, utytułowany Niemiec pokonał duet Red Bulla, Maksa Verstappena i Daniela Ricciardo. Dopiero na piątym miejscu znalazł się Lewis Hamilton.




Q2 rozpoczęło się od niezłych czasów kierowców Ferrari. Chwilę później, Sebastiana Vettela oraz Kimiego Raikkonena na czele zdetronizował jednak Max Verstappen. Drugie przejazdy przyniosły kolejne zmiany w czołówce, choć pierwszą pozycję utrzyma Holender. Tuż za 19-latkiem znalazł się Daniel Ricciardo tracąc do zespołowego partnera zaledwie 0,053 sekundy. Bardzo blisko siebie znaleźli się też reprezentanci Ferrari. Różnica pomiędzy Raikkonenem i Vettelem wyniosła 0,004 na korzyść popularnego „Icemana”.


Na przeciwnym biegunie znaleźli się Romain Grosjean, Esteban Ocon (Force India), Daniił Kwiat (Toro Rosso), Sergio Perez (Force India) i Jolyon Palmer (Renault). Ostatnie miejsce premiowane awansem zajął Carlos Sainz pokonując Brytyjczyka o 0,281 sekundy.


Finałowy etap czasówki to znakomita walka pomiędzy faworytami z Ferrari i Red Bulla. Jako pierwszy na szczyt tabeli wskoczył Kimi Raikkonen, ale chwilę później Fina pokonał Max Verstappen, który po kolejnych kilku sekundach ustąpił miejsca Sebastianowi Vettelowi. Drugie przejazdy, pomimo walki do samego końca, nie przyniosły już żadnych zmian, dzięki czemu pole position wywalczył właśnie czterokrotny czempion globu.


Za Niemcem sklasyfikowani zostali Max Verstappen i Daniel Ricciardo, a czwartą pozycję zajął Kimi Raikkonen. Dopiero na piątym miejscu uplasował się Lewis Hamilton, który pokonał Valtteriego Bottasa, Nico Huelkenberga, Fernando Alonso, Stoffela Vandoorne’a i Carlosa Sainza.


Wyniki kwalifikacji GP Singapuru:

Q3:

1. Sebastian Vettel (Ferrari) 1.39,491

2. Max Verstappen (Red Bull TAG-Heuer) 1.39,814

3. Daniel Ricciardo (Red Bull TAG-Heuer) 1.39,840

4. Kimi Raikkonen (Ferrari) 1.40,069

5. Lewis Hamilton (Mercedes) 1.40,126

6. Valtteri Bottas (Mercedes) 1.40,810

7. Nico Huelkenberg (Renault) 1.41,013

8. Fernando Alonso (McLaren Honda) 1.41,179

9. Stoffel Vandoorne (McLaren Honda) 1.41,398

10. Carlos Sainz (Toro Rosso Renault) 1.42,056

Q2:

11. Jolyon Palmer (Renault) 1.42,107

12. Sergio Perez (Force India Mercedes) 1.42,246

13. Daniił Kwiat (Toro Rosso Renault) 1.42,338

14. Esteban Ocon (Force India Mercedes) 1.42,760

15. Romain Grosjean (Haas Ferrari) 1.43,883

Q1:

16. Kevin Magnussen (Haas Ferrari) 1.43,756

17. Felipe Massa (Williams Mercedes) 1.44,014

18. Lance Stroll (Williams Mercedes) 1.44,728

19. Pascal Wehrlein (Sauber Ferrari) 1.45,059

20. Marcus Ericsson (Sauber Ferrari) 1.45,570


sobota, 16 września 2017
(16.09.) Robert Kubica ma kolejnego rywala. "To naturalne, że próbuje wrócić"!
Robert KubicaPoznaliśmy kolejne informacje dotyczące przyszłości Roberta Kubicy w Formule 1. Wszystko wskazuje na to, że Polak o miejsce w składzie Williams będzie konkurował ze Szwedem Marcusem Ericssonem.




Obecny sezon nie jest wymarzonym dla Szweda, który w swoich startach nie zdołał zdobyć jeszcze żadnego punktu. Ericsson próbuje załagodzić sytuację wpłacając na konto Saubera spore kwoty, dzięki swoim sponsorom, ale już teraz mówi się, że Ferrari nie zamierza tracić czasu i zrobi z ekipy z Hinwil „zespół B”.


Nasz problem polega głównie na tym, że pozostałe stajnie rozwinęły swoje silniki, a my stoimy w miejscu. Dysponujemy jednostką z 2016, a tak być nie powinno. Na torze w Singapurze nie ma zbyt wielu długich prostych, ale i tak tracimy dystans na każdym przyspieszeniu. Będzie nam bardzo trudno osiągnąć przyzwoity rezultat – mówił 27-latek w rozmowie z portalem na.se.


W tym momencie Szwed stał się jednym z największych rywali Roberta Kubicy w walce o podpisanie kontraktu z ekipą Williams. Ericsson pogodzony z sytuacją w Sauberze wystosował zapytanie do brytyjskiego zespołu i liczy na pozytywne rozpatrzenie propozycji. Na jego korzyść może działać fakt, że jest w stanie zasilić budżet ekipy Franka Williamsa.


– To naturalne, że Robert chce wrócić do ścigania w F1. To miejsce dla najlepszych kierowców na świecie. Nie dziwią mnie takie deklaracje. Dla kibiców na pewno byłaby to fajna historia. Zobaczymy, co przyniesie najbliższa przyszłość – zaznaczył Szwed, który w tym momencie nie ma ważnego kontraktu na kolejny sezon.


piątek, 15 września 2017
(15.09.) Spore zmiany i transfery!
Formuła 1Na dwa dni przed Grand Prix Singapuru poinformowano o kilku zmianach przed przyszłorocznymi zmaganiami mistrzostw świata Formuły 1. McLaren silniki Hondy zamieni na te dostarczane przez Renault. Z japońskim producentem umowę podpisał z kolei team Toro Rosso.




Jak zaznaczają media, trzyletnia współpraca McLarena z Hondą pełna była frustracji i rozczarowania. Jej zakończenie oznacza pożegnanie się z marzeniem o nawiązaniu do udanego dla nich przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, gdy dominowali Ayrton Senna i Alain Prost.


Kontrakt McLarena z Renault ma obowiązywać do 2020 roku. Francuski dostawca silników dotychczas realizował umowę zawartą z Toro Rosso, które od przyszłego roku ma korzystać z jednostek napędowych Hondy.


Tego dnia potwierdzono także, że Hiszpan Carlos Sainz Jr., który dotychczas jeździł w Toro Rosso, od przyszłego sezonu będzie reprezentował Renault.

Wcześniej w piątek podano zaś, że GP Singapuru pozostanie w kalendarzu MŚ F1 co najmniej do 2021 roku.


(15.09.) Sensacja! Nico Rosberg został menedżerem Roberta Kubicy!!
Robert Kubica ma nowego menedżera. Został nim aktualny mistrz świata, Nico Rosberg. Niemiec ma pomóc polskiemu kierowcy w powrocie do Formuły 1.




Nico Rosberg po zdobyciu w 2016 roku mistrzostwa świata ogłosił zakończenie kariery. 32-latek przyznał jednak, że nadal chce być obecny w świecie Formuły 1. Związanie się z Robertem Kubicą pozwoli Niemcowi na zrealizowanie tego założenia. - Fantastycznie, że mogę teraz pracować z Rosbergiem. Znamy się od zawsze, jako dzieci rywalizowaliśmy w kartingu. To dla mnie ogromnie dużo znaczy przy moim powrocie do Formuły 1 - przyznał Kubica w rozmowie z "Bildem".


Dla Polaka to kolejny krok w powrocie do ścigania w mistrzostwach świata. W tym sezonie odbył kilka testów w barwach Renault. Brał m.in. udział w jazdach na Hungaroringu, gdzie sprawdzał tegoroczny model bolidu. Choć było wiele spekulacji dotyczących tego, że Kubica zastąpi Jolyona Palmera, to szefowie Renault otwarcie zadeklarowali, że w tym sezonie zmiana jest wykluczona.


Długo Kubica był kandydatem na drugiego kierowcę Renault w następnym sezonie. Jednak po tym jak szefowie tego teamu zdecydowali się na Carlosa Sainza jr., temat Kubicy upadł. Wciąż są jednak wolne miejsca w innych zespołach i w znalezieniu pracodawcy ma Polakowi pomóc właśnie Rosberg.


Ubiegłoroczny mistrz świata może być dla Polaka kluczem do podpisania umowy z Williamsem, gdzie mógłby zastąpić Felipe Massę. Rosberg ma bardzo dobre kontakty z angielskim zespołem. Właśnie tam rozpoczął swoją karierę w 2006 roku.


- Robert Kubica i Lewis Hamilton byli najszybszymi przeciwnikami w trakcie mojej kariery. To dla mnie ekscytujące, że mogę wesprzeć Roberta w jego powrocie do Formuły 1. Z niecierpliwością czekam na to zadanie - przyznał Rosberg w rozmowie z "Bildem". Przyjaźń obu kierowców może teraz pomóc Kubicy w spełnieniu jego marzenia, jakim jest powrót do F1.

poniedziałek, 04 września 2017
(4.09.) GP Włoch:zwycięstwo Hamiltona!
Lewis HamiltonLewis Hamilton bez problemów wygrał tegoroczny wyścig o Grand Prix Włoch. Kierowca Mercedesa nawet przez chwilę nie był zagrożony utratą zwycięstwa na torze Monza finiszując przed kolegą z ekipy, Valtterim Bottasem i Sebastianem Vettelem. Takie wyniki oznaczają, że Hamilton kosztem kierowcy Ferrari objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej sezonu 2017.




Zgodnie z przewidywaniami, start okazał się popisem Hamiltona, który nie miał kłopotów z utrzymaniem pozycji lidera. Do zmiany doszło natomiast na drugim miejscu, które stracił Stroll na rzecz Ocona. Za plecami wspomnianej dwójki znalazł się za to Kimi Raikkonen. Zawodnik Ferrari zdołał pokonać startującego przed nim Valtteriego Bottasa, ale chwilę później młodszy z Finów odzyskał swoją lokatę i ponownie znalazł się przed 37-latkiem.

Fenomenalny początek zaliczył również Max Verstappen (Red Bull). Holender awansował aż o pięć pozycji i po dwóch kółkach był już na ósmym miejscu. Zaledwie kilka sekund później, 19-latek zaliczył jednak kontakt z samochodem Felipe Massy (Williams), co zakończyło się uszkodzeniami w bolidzie nastolatka, który z tego powodu musiał zaliczyć nadprogramową wizytę w alei serwisowej i spadł na koniec stawki. Do pit lane zawitał też Romain Grosjean (Haas). Francuz uszkodził przednie skrzydło.


W międzyczasie kolejne udane manewry wyprzedzania prezentował Bottas. Były zawodnik Williamsa najpierw poradził sobie ze Strollem, a chwilę później pokonał Ocona przesuwając się na drugą lokatę. Coraz wyżej znajdował się także Sebastian Vettel. Czterokrotny mistrz świata uporał się z Raikkonenem, Strollem i Oconem wskakując szybko na trzecie miejsce.

Przez kolejne okrążenia swoją wyższość nad resztą stawki udowadniali liderujący kierowcy Mercedesa. Po dziesięciu kółkach, Hamilton miał już ponad dziesięć sekund przewagi nad trzecim Vettelem. 32-latek musiał jednak uważać na będącego za nim Bottasa, który tracił do zespołowego partnera tylko trzy sekundy. Interesująco zapowiadała się natomiast batalia za plecami czołowej trójki z udziałem Ocona i Strolla jadących bardzo blisko siebie.


Na piętnastym okrążeniu doszło do kontaktu bolidów prowadzonych przez Jolyona Palmera (Renault) i Fernando Alonso (McLaren). Brytyjczyk i Hiszpan zdołali jednak utrzymać się na torze, choć cała sytuacja przykuła uwagę sędziów i reprezentant Renault został „nagrodzony” pięcioma sekundami kary. Problemy z bolidem zgłosił za to Kimi Raikkonen, który przyznał, że nie jest w stanie zaatakować znajdujących się przed nim Strolla i Ocona.

Chwilę później, „Iceman” zdecydował się zjechać do pit lane na wymianę opon. Krótko po tym, w alei serwisowej zaczęli pojawiać się też inni zawodnicy. Niespodziewanie, uślizg w zakrętach czwartym i piątym zaliczył Lewis Hamilton. Pomimo tego, przewaga 32-latka nad Bottasem nadal była bezpieczna i po pokonaniu dwudziestu kółek wynosiła ponad cztery sekundy.


Przez kolejne minuty bohaterem relacji stał się Fernando Alonso. Hiszpan nie mógł pogodzić się z zaledwie pięcioma sekundami kary dla Jolyona Palmera, który ścinając szykanę uzyskał nad nim osiem sekund przewagi. W znacznie lepszym humorze był za to Daniel Ricciardo. Zawodnik Red Bulla, w swoim stylu, czyli spokojnie i po cichu przesunął się do czołówki. W międzyczasie, Esteban Ocon stracił szóstą pozycję na rzecz Kimiego Raikkonena.

Po 31. kółkach wielki pech dopadł wspominanego Palmera, który z powodu problemów technicznych musiał wycofać się z dalszej jazdy. Chwilę później, podobny los spotkał Stoffela Vandoorne’a (McLaren). W tym samym czasie u swoich mechaników pojawił się Lewis Hamilton. Trzykrotny mistrz świata wyjechał na tor za Valtterim Bottasem, ale po zjeździe Fina do pit lane na następnym okrążeniu odzyskał prowadzenie w wyścigu.


W czołowej dziesiątce znaleźli się jeszcze Kimi Raikkonen, Esteban Ocon, Lance Stroll, Felipe Massa, Sergio Perez i Max Verstappen. Poza punktami sklasyfikowani zostali Kevin Magnussen, Daniił Kwiat, Nico Huelkenberg, Carlos Sainz, Romain Grosjean i Pascal Wehrlein. Na dwóch ostatnich kółkach z zawodów wycofali się Fernando Alonso i Marcus Ericsson.


Grand Prix Włoch było ostatnią europejską odsłoną sezonu 2017. Kolejne emocje związane z najbardziej prestiżową serią wyścigową globu czekają nas za dwa tygodnie, kiedy to Formuła 1 zawita do Singapuru. Rok temu na Marina Bay wygrał Nico Rosberg. Obok Niemca na podium stanęli wówczas Daniel Ricciardo i Lewis Hamilton.


Końcowa klasyfikacja GP Włoch:

1. Lewis Hamilton (Mercedes) 1:15.32,310 (25 pkt)

2. Valtteri Bottas (Mercedes) + 4,471 (18 pkt)

3. Sebastian Vettel (Ferrari) + 36,317 (15 pkt)

4. Daniel Ricciardo (Red Bull TAG-Heuer) +40,335 (12 pkt)

5. Kimi Raikkonen (Ferrari) +60,082 (10 pkt)

6. Esteban Ocon (Force India Mercedes) +71,528 (8 pkt)

7. Lance Stroll (Williams Mercedes) +74,156 (6 pkt)

8. Felipe Massa (Williams Mercedes) +74,834 (4 pkt)

9. Sergio Perez (Force India Mercedes) +75,276 (2 pkt)

10. Max Verstappen (Red Bull TAG-Heuer) + 1 okrążenie (1 pkt)

11. Kevin Magnussen (Haas Ferrari) + 1 okrążenie

12. Daniił Kwiat (Toro Rosso Ferrari) + 1 okrążenie

13. Nico Huelkenberg (Renault) + 1 okrążenie

14. Carlos Sainz (Toro Rosso Ferrari) + 1 okrążenie

15. Romain Grosjean (Haas Ferrari) + 1 okrążenie

16. Pascal Wehrlein (Sauber Ferrari) + 2 okrążenia


środa, 30 sierpnia 2017
(30.08.) Media: Robert Kubica ma problem, który oddala go od F1!
Robert KubicaZdaniem dziennika "Bild" Robert Kubica ma problem z ręką, który może być poważną przeszkodą w drodze powrotnej do Formuły 1. Ma jednak dostać kolejną szansę od zespołu Renault i być może weźmie udział w treningu przed Grand Prix Malezji.





32-letni Kubica w ostatnich trzech miesiącach odbył trzy testy dla Renault. Były to jego pierwsze próby w bolidzie F1 od czasu wypadku w Ronde di Andora. Podczas testu na torze Hungaroring Kubica przejechał 142 okrążenia, czyli dystans dwóch Grand Prix. Wykręcił wówczas czwarty czas dnia i był wolniejszy o zaledwie 0,155 sekundy od Jolyona Palmera, który jechał na torze podczas GP Węgier kilka dni wcześniej. Dla Kubicy była to pierwsza jazda najnowszym bolidem F1.


- Mamy pewne oznaki, potwierdzenie, że jest fantastycznym profesjonalistą. Jest bardzo utalentowany, ma olbrzymi głód i powróci do wyścigów profesjonalnych. Czy to w F1, czy gdzieś indziej - powiedział Cyril Abiteboul w rozmowie z BBC.


Teraz pojawiła się informacja w "Bildzie", która rzuca nowe światło na stan ręki Roberta Kubicy. Dziennikarze niemieckiej gazety twierdzą, że Polak być może nie jest w stanie sprawnie sterować bolidem w ciasnych zakrętach na torze, takich jak słynny nawrót w Monako.


Wszystko ze względu na ograniczenia jego prawego ramienia, które mocno ucierpiało w wypadku. Renault ma jednak dać Kubicy kolejną szansę. Polak być może będzie testować bolid w pierwszym treningu przed Grand Prix Malezji.

- Jest jednak więcej do zrobienia - puentuje szef temu Renault. Jak na spekulacje mediów odpowie Robert Kubica?


wtorek, 29 sierpnia 2017
(27.08.) GP Belgii:triumf Lewisa Hamiltona!
AUTO-PRIX-F1-BELLewis Hamilton wygrał wyścig o Grand Prix Belgii. Reprezentant Mercedesa zmniejszył dzięki temu stratę w klasyfikacji generalnej mistrzostw świata do Sebastiana Vettela z Ferrari finiszującego za Brytyjczykiem. Podium uzupełnił Daniel Ricciardo (Red Bull).




W międzyczasie arbitrzy orzekli aż dziesięć sekund kary dla popularnego „Icemana”, który z tego powodu spadł na siódme miejsce, definitywnie tracąc szansę na podium. Chwilę później, pięciosekundową karę otrzymał Sergio Perez. Meksykanin przy jednym z ataków przestrzelił szykanę. Z tego powodu „Checo” spadł poza punktowaną dziesiątkę.

Przez kolejne minuty na torze nie działo się zbyt wiele. Hamilton utrzymywał około półtorej sekundy przewagi nad Vettelem, który cały czas spokojnie kontrolował jadących za nim Valtteriego Bottasa i Daniela Ricciardo. Na piątym miejscu znajdował się natomiast Nico Huelkenberg. Niemiec musiał jednak uważać na goniącego go Kimiego Raikkonena, który w końcu dopiął swego i zdołał wyprzedzić 30-latka. Na przeciwnym biegunie znalazł się za to Fernando Alonso, którego z powodu problemów technicznych poproszono o zjazd do boksów.


W trakcie kolejnych okrążeń uwaga kibiców skupiona była na walce dwóch kierowców Force India, Estebana Ocona i Sergio Pereza. Obaj zawodnicy, którzy w tym sezonie toczyli już ze sobą zaciętą rywalizację, po raz kolejny odbyli zażarty bój, który o mały włos nie zakończył się spotkaniem Francuza z barierami ochronnymi. Ostatecznie, choć winnym tego zdarzenia był Meksykanin, to właśnie w jego bolidzie doszło do uszkodzeń, po których na tor musiał wyjechać safety car.


Całe zamieszanie spowodowało lawinowe zjazdy do pit lane. Kierowcy Mercedesa pozostali na miękkich oponach, a będący pomiędzy nimi Vettel założył ultra-miękką mieszankę. Tuż po zjeździe samochodu bezpieczeństwa, Niemiec bezpardonowo zaatakował Brytyjczyka, ale koniec końców trzykrotny mistrz świata utrzymał swoją pozycję. Nie udało się to Valtteriemu Bottasowi, którego wyprzedzili zarówno Daniel Ricciardo, jak i Kimi Raikkonen.

Tym samym, Fin spadł na piątą lokatę. Na końcu stawki wylądował za to Kevin Magnussen (Haas), który przy restarcie wyścigu przestrzelił szykanę i wypadł z toru. W punktach znajdował się natomiast drugi z kierowców amerykańskiej stajni, Romain Grosjean jadący na sześć kółek przed końcem zawodów na siódmym miejscu.

Ostatecznie, choć zacięta walka trwała do samego końca, w czołówce nie doszło już do żadnych zmian, dzięki czemu wyścig o Grand Prix Belgii wygrał Lewis Hamilton świętujący swoje 200. Grand Prix w karierze. Za reprezentantem Mercedesa linię mety minęli Sebastian Vettel i Daniel Ricciardo, a tuż za podium uplasowali się Kimi Raikkonen i Valtteri Bottas.


Ponadto, miejsca w topowej dziesiątce zajęli jeszcze Nico Huelkenberg, Romain Grosjean, Felipe Massa (Williams), Esteban Ocon i Carlos Sainz (Toro Rosso). Poza punktami znaleźli się Lance Stroll (Williams), Daniił Kwiat (Toro Rosso), Jolyon Palmer (Renault), Stoffel Vandoorne (McLaren), Kevin Magnussen oraz Marcus Ericsson (Sauber). Na ostatnich okrążeniach z rywalizacji wycofał się Sergio Perez.


Końcowa klasyfikacja GP Belgii:

1. Lewis Hamilton (Mercedes) 1:24.42,820 (25 pkt)

2. Sebastian Vettel (Ferrari) + 2,358 (18 pkt)

3. Daniel Ricciardo (Red Bull TAG-Heuer) + 10,791 (15 pkt)

4. Kimi Raikkonen (Ferrari) + 14,471 (12 pkt)

5. Valtteri Bottas (Mercedes) + 16,456 (10 pkt)

6. Nico Huelkenberg (Renault) + 28,087 (8 pkt)

7. Romain Grosjean (Haas Ferrari) + 31,553 (6 pkt)

8. Felipe Massa (Williams Mercedes) + 36,649 (4 pkt)

9. Esteban Ocon (Force India Mercedes) + 38,154 (2 pkt)

10. Carlos Sainz (Toro Rosso Ferrari) + 39,447 (1 pkt)

11. Lance Stroll (Williams Mercedes) + 48,999

12. Daniił Kwiat (Toro Rosso Ferrari) + 49,940

13. Jolyon Palmer (Renault) + 53,239