Kategorie: Wszystkie | NEWSY | Nowinki | Teamy
RSS
niedziela, 14 stycznia 2018
(14.01.) F1 ma problem z kosztami. "Dotychczasowe próby cięcia wydatków zawiodły"!
- Dotychczasowe próby obniżania kosztów w F1 nie dały efektów - twierdzi Jean Todt. Prezydent FIA uważa, że królowa motorsportu musi ostrożnie podejść do tematu i przemyśleć zmiany regulaminowe.




Jedną z kluczowych zmian w Formule 1 ma być odgórny limit wydatków, na co od jakiegoś czasu naciskają przedstawiciele Liberty Media. Sprzeciwiają się temu największe zespoły z Ferrari na czele. Włosi grożą nawet, że w przypadku przeforsowania niekorzystnych przepisów, opuszczą królową motorsportu.


- Od pewnego czasu mówimy o kontroli kosztów i limicie wydatków. Uważam to za dobry ruch, ale to musi być kombinacja kilku zmiennych. Musimy wprowadzić regulacje, które będą faktycznie wpływały na koszty. Nie sądzę, że samo powiedzenie, że robimy cięcia w wydatkach wystarczy. To nie zadziała. Jak dotąd, każda taka próba nie przyniosła efektów - ocenił Jean Todt, prezydent FIA.


Francuz nie ma wątpliwości, że negocjacje pomiędzy właścicielem F1 a zespołami nie będą należeć do łatwych. Wierzy jednak, że zakończą się one sukcesem. - Musimy być w stanie uzgodnić coś, co będzie wyrafinowane, aby w końcu udało się obniżyć koszty w F1 - dodał Todt.

Nie wszyscy podzielają jednak optymizm Todta. Christian Horner, szef Red Bull Racing, w jednym z wywiadów przyznał, że nie da się obniżyć kosztów w F1. Prace nad rozwojem samochodów pochłaniają ogromne kwoty. Dlatego wcześniejsze próby cięcia wydatków kończyły się fiaskiem.


- Nie jestem wielkim fanem limitu wydatków. Struktura korporacyjna każdego zespołu jest inna. Takie restrykcje muszą iść w parze z czynnikami, które powodują wzrost kosztów. A koszty generowane są przez przepisy. Zmiany w nich określają kwoty jakie wydajemy. Dlatego trzeba się uporać ze źródłem problemu, a dopiero potem możesz myśleć o jakichś limitach finansowych - stwierdził Horner.

(14.01.) Spór o Roberta Kubicę. "O jego losach zadecydowały pieniądze"!
- Kubica dostał wiele okazji, aby udowodnić, że zasługuje na miejsce w F1 - powiedział Karun Chandhok podczas "Autosport Show". Z byłym kierowcą nie zgodził się Gary Anderson. - O jego losach zadecydowały pieniądze - stwierdził ekspert "Motorsportu".



W brytyjskim Birmingham dobiega końca "Autosport Show". W hali NEC przez kilka ostatnich dni można było podziwiać samochody wyścigowe różnych kategorii, w tym Formuły 1. Na imprezie pojawiły się też największe gwiazdy motorsportu. Gorącym tematem była sytuacja Williamsa, który jako jedyny zespół w Formule 1 nie ogłosił swojego oficjalnego składu na sezon 2018.


- Szkoda Roberta Kubicy, ale koniec końców dostał wystarczającą liczbę szans, aby udowodnić, że zasługuje na miejsce w F1. Wielu innych kierowców nie otrzymało możliwości, aby zostać sprawdzonym przez dwie ekipy. Nie można powiedzieć, że Kubica został oceniony w sposób niesprawiedliwy - powiedział w trakcie dyskusji na "Autosport Show" Karun Chandhok, były kierowca F1, a obecnie ekspert brytyjskiej telewizji.


Chandhok odniósł się do ostatniej sytuacji Roberta Kubicy. Polak przez długi okres był przymierzany do startów w Williamsie w sezonie 2018. W barwach tej ekipy pojawił się nawet na testach F1 w Abu Zabi. Brytyjczycy mieli jednak wybrać opcję z Siergiejem Sirotkinem, za którym stoją możni sponsorzy z Rosji. Natomiast Polakowi zaproponowano rolę kierowcy testowego.


Z Chandhokiem nie zgodził się Gary Anderson, były mechanik McLarena, a obecnie felietonista "Motorsportu". - Nie można wskoczyć do samochodu Williamsa czy Renault podczas jednodniowego testu i od razu odstawić konkurencję. Jeśli Kubica nie miał problemów z tempem na dłuższych przejazdach, to również poprawiłby czasy okrążeń kwalifikacyjnych. Tyle, że do tego potrzebujesz zaufania i pewności siebie. Niestety, Kubica przegrał z przelewem bankowym. Nie był w stanie zgromadzić takiego budżetu, jakiego od niego wymagano - ocenił Brytyjczyk.

sobota, 13 stycznia 2018
(13.01.) Robert Kubica prowadzi rozmowy z Williamsem. Zmiana taktyki polskiego kierowcy!
- Robert Kubica prowadzi rozmowy z Williamsem - potwierdza "Motorsport". Po tym jak Polak przegrał walkę z Siergiejem Sirotkinem o kontrakt w zespole, miał zmienić taktykę. Otoczenie Kubicy ma być pozytywnie nastawione do roli testera.



- Kubica był całkowicie skoncentrowany na powrocie do Formuły 1 w tym sezonie, ale kiedy stało się jasne, że jest to mało prawdopodobne, on i jego zespół zmienili taktykę. Rozpoczęły się rozmowy dotyczące alternatywnych opcji. Polak chętnie zaangażowałby się w pracę Williamsa w nadchodzącym sezonie - informuje "Motorsport".


Tym samym branżowy serwis potwierdza piątkowe rewelacje "L'Equipe". Francuski dziennik jako pierwszy napisał, że Williams zaproponował Robertowi Kubicy rolę kierowcy rezerwowego w sezonie 2018.


- Według naszych informacji, rozmowy koncentrują się na roli kierowcy wspierającego, który pomoże w zwiększeniu wydajności i konkurencyjności samochodu Williamsa. Może to dać Kubicy więcej czasu za kierownicą. Takie posunięcie miałoby sens dla obu stron. Williams zyskałby doświadczonego kierowcę, który byłby dla niego cennym wsparciem przy tak młodym składzie podstawowych zawodników - dodaje "Motorsport".


Rola testera mogłaby też pomóc Kubicy w walce o powrót do F1 w sezonie 2019. - Kubica dostałby więcej czasu, aby ponownie udowodnić, że może konkurować w F1 na najwyższym poziomie - czytamy w "Motorsporcie".

(13.01.) 740 tys. euro za punkt. Mercedes najbardziej efektywnym zespołem w Formule 1!
Największe zespoły F1 wydają rocznie ponad 400 mln euro, podczas gdy najmniejsze ok. 100 mln. W tym sporcie liczy się jednak efektywność. Najlepszy pod tym względem jest Mercedes, którego jeden punkt w mistrzostwach kosztował 740 tys. euro.



Budżety zespołów Formuły 1 liczone są w milionach euro. Na czele rankingów znajdują się Mercedes, Ferrari oraz Red Bull Racing, które rocznie wydają na starty w królowej motorsportu ponad 400 mln euro. Warto jednak pamiętać o nierównym podziale środków w F1. Zespół z Maranello otrzymuje bonus za to, że jest najstarszym producentem w stawce. "Czerwone byki" zapewniły sobie premię za to, że jako pierwszy team podpisywały umowę komercyjną z F1. Z kolei Mercedes ma dodatkowe gratyfikacje za ostatnie tytuły mistrzowskie.


Wspomniane wyżej zespoły otrzymują też bonusy z puli dla mistrzowskich ekip. Również McLaren może liczyć na dodatkowe wpływy do budżetu na tej podstawie. Są to stałe kwoty, wypłacane ekipom niezależnie od ich wyników czy też przychodów F1. Premię za wartość historyczną w wysokości 10 mln dolarów zapewnioną ma też Williams.


Na szarym końcu stawki znajdują się takie ekipy jak Haas czy Force India, których roczny budżet na starty w F1 to ok. 100 mln euro. Amerykanie dopiero zakończyli drugi sezon startów w elitarnej serii i nie mogą liczyć na żadne bonusy. Finansowanie występów Haasa spoczywa w głównej mierze na barkach Gene Haasa, właściciela zespołu. 65-latek dorobił się fortuny dzięki firmie zajmującej się produkcją obrabiarek CNC. W samych Stanach Zjednoczonych wartość sprzedaży produktów Haas Automation szacuje się na ok. 1 mld dolarów.


Z kolei Hindusi z Force India muszą dokładnie przemyśleć każde wydane euro. Zespół należący do Vijaya Mallyi, który sam od pewnego czasu przeżywa problemy finansowe i prawne, od lat ma opinię ekipy korzystającej z "pay-driverów". W przeszłości budżet FI dotowali tacy kierowcy jak Adrian Sutil czy Nico Hulkenberg, a obecnie czyni to Sergio Perez. Z kolei startujący w tej ekipie Esteban Ocon, dzięki obecności w programie juniorskim Mercedesa, zapewnia Force India zniżkę na silniki niemieckiego producenta.

środa, 10 stycznia 2018
(10.01.) Daniił Kwiat dołączył do Ferrari!
Daniił KwiatZespół Ferrari poinformował o nawiązaniu współpracy z Daniiłem Kwiatem. Rosjanin, który w końcówce ubiegłego roku rozstał się z rodziną Red Bulla, będzie w drużynie z Maranello pełnił w sezonie 2018 funkcję kierowcy rozwojowego.




Przypomnijmy, że po raz pierwszy 23-latek pojawił się w Formule 1 w 2014 roku, kiedy to został etatowym reprezentantem ekipy Toro Rosso. Po niespodziewanej decyzji Sebastiana Vettela o przejściu do Ferrari, były mistrza serii GP3 awansował do Red Bulla, w którym spędził sezon 2015. Po czterech rundach kolejnych mistrzostw, Kwiata zastąpiono jednak Maksem Verstappenem, degradując go ponownie do roli zawodnika zespołu z Faenzy.


Po tych wydarzeniach Rosjanin nie potrafił się odnaleźć i często prezentował się znacznie poniżej swoich umiejętności. Ostatecznie, pod koniec ubiegłego roku, szefostwo Red Bulla postanowiło definitywnie się z nim rozstać, a w jego miejsce zatrudnić Brendona Hartleya. Tym samym, Kwiat znalazł się w sytuacji, w której praktycznie mógł pożegnać się z jazdą w królowej sportów motorowych.

Dla 23-letniego kierowcy jedyną nadzieją był Williams, który szukał następcy dla Felipe Massy. Grono potencjalnych kandydatów do roli zespołowego partnera Lance'a Strolla było jednak bardzo duże, a team z Grove koniec końców najprawdopodobniej zdecydował się postawić na mniej doświadczonego rodaka Kwiata, Siergieja Sirotkina.


Co ciekawe, szef Toro Rosso, Franz Tost pytany o swojego byłego podopiecznego przyznał, że zawodnik ten bez cienia wątpliwości zasługuje na występy w najbardziej prestiżowej serii wyścigowej globu. Austriak podkreślił wtedy także, że ma nadzieję, iż w niedalekiej przyszłości uda mu się uzyskać kolejną szansę w konkurencyjnym zespole.


poniedziałek, 08 stycznia 2018
(8.01.) Inżynier wyścigowy Raikkonena odszedł z Ferrari!
Kimi RaikkonenInżynier wyścigowy kierowcy Formuły 1 Fina Kimiego Raikkonena Brytyjczyk David Greenwood zdecydował się po trzech latach współpracy odejść z ekipy Ferrari.




Oficjalnym powodem są względy osobiste, choć nieoficjalnie wiadomo, że powodem była słabnąca pozycja Fina w zespole.


W połowie grudnia prezes koncernu Ferrari Sergio Marchionne przyznał, że nie jest zadowolony z wyników, jakie w sezonie 2017 uzyskiwał Raikkonen. "Ice Man" uplasował się na czwartej pozycji w klasyfikacji końcowej.

"Jeżeli nie poprawi się w 2018 roku, jego kontrakt może nie zostać przedłużony" - taką ewentualność zapowiedział Marchionne. Włoch już w połowie sezonu krytycznie wypowiadał się o startach Raikkonena. 38-letni Fin, najstarszy kierowca w stawce zawodników F1, związany jest z ekipą z Maranello od 2014 roku, gdzie wrócił po przerwie, którą wykorzystał na starty w mistrzostwach świata WRC.

Przez trzy ostatnie sezony w F1 Raikkonen nie wygrał ani jednego wyścigu; w 2017 był czwarty, rok temu szósty, a dwa lata temu także czwarty.


"Musimy znaleźć sposób na to, aby Kimi jeździł jak Bóg. Gdy wszystko się dobrze układa, jeździ doskonale, to mu sprawia radość. Są jednak takie momenty, gdy on potrzebuje przerwy. Trzeba znaleźć klucz, aby na wszystkich torach radził sobie tak, jak w Monako" - deklarował Marchionne.

To nie jedyna zmiana w teamie, od tegorocznego sezonu dyrektor operacyjny ekipy Diego Ioverno nie będzie już jeździł na wszystkie wyścigi, jego stanowisko na stałe zostało przypisane do bazy w Maranello.


piątek, 05 stycznia 2018
(5.01.) BBC: Siergiej Sirotkin kierowcą Williamsa!
Siergiej Sirotkin będzie w sezonie 2018 kierowcą Williamsa - podał brytyjski serwis "BBC". Według informacji Andrew Bensona, eksperta tej stacji, obecnie finalizowana jest umowa pomiędzy Rosjaninem a zespołem z Grove.



"BBC" to kolejny branżowy serwis, który potwierdza zawarcie umowy pomiędzy Siergiejem Sirotkinem a Williamsem. Brytyjski serwis podkreślił, że zespół z Grove dokonał dokładnej analizy czasów z posezonowych testów w Abu Zabi i wynika z nich, że 22-latek był szybszy od Roberta Kubicy. Na korzyść Rosjanina działa też zaplecze finansowe. Sirotkin dysponuje budżetem na poziomie 15 mln euro. Polak zebrał połowę tej kwoty.


Decyzja Brytyjczyków oznacza, że będą dysponować najmłodszym składem w stawce Formuły 1 w nowym sezonie. Partnerem Sirotkina, który do tej pory nie miał okazji startować w królowej motorsportu, będzie Lance Stroll. 19-latek z Kanady debiutował w F1 w zeszłym roku.


Podpisanie kontraktu z Sirotkinem będzie ze smutkiem przyjęte w Polsce, bo fani nad Wisłą od kilku miesięcy żyli powrotem Kubicy do F1. 33-latek stanął przed nie lada szansą, siedem lat po tym jak uczestniczył w fatalnym wypadku na trasie rajdu samochodowego. Polak brał udział w szeregu testów, które wykazały, że nie ma problemów fizycznych i byłby zdolny do ponownej rywalizacji w F1.


Kubica nie miał jednak szans w rywalizacji finansowej z Sirotkinem. Szacuje się, że budżet Rosjanina na starty w F1 jest co najmniej dwa razy większy. Z informacji Andrew Bensona wynika jednak, że Williams, podejmując swoją decyzję, kierował się wynikami, a sprawy finansowe nie były decydujące.


- Nie ma przeszkód w porozumieniu na linii Sirotkin - Williams, ale nie należy się spodziewać ogłoszenia umowy przez najbliższe 10 dni. Tyle czasu zespół daje sobie na sfinalizowanie transakcji i dopełnienie formalności - twierdzi Benson.

środa, 20 grudnia 2017
(20.12.) Grupa CVC Capital Partners może wesprzeć Roberta Kubicę!
Robert KubicaJoe Saward, brytyjski dziennikarz zajmujący się Formułą 1, wziął pod lupę sytuację w zespole Williamsa, który wciąż nie ogłosił nazwiska drugiego kierowcy na sezon 2018. O fotel (pierwszy zajmie Lance Stroll) rywalizują Siergiej Sirotkin i Robert Kubica. Zdaniem eksperta decydującym czynnikiem będą pieniądze, jakie są stanie wnieść ze sobą kierowcy. Sugeruje przy tym, że Polaka wesprzeć może fundusz CVC Capital Partners, właściciel m.in. PKP Energetyka oraz... sieci sklepów "Żabka".




"Williams potrzebuje pieniędzy na program badania i rozwoju, by zmniejszać dystans między nim a ekipami ze ścisłej czołówki" – analizuje Saward. Jego zdaniem, środki te (w wysokości około 11 milionów dolarów) może zapewnić właśnie CVC, który wesprze Kubicę. "Szefowie funduszu w przeszłości byli współwłaścicielami F1, ale wciąż rozumieją, jak wielką stanowi ona wartość" – komentuje.


Brytyjczyk zauważył, że choć CVC jest właścicielem PKP Energetyka i "Żabki", decyzja o wsparciu Kubicy nie pochodzi z polskiego oddziału, a z samej centrali i po części podyktowana jest właśnie ambicją powrotu do F1.


Co więcej zdaniem Sawarda Williams może tak naprawdę nie mieć ochoty na współpracę z otoczeniem Sirotkina i jego sponsorami. Rosjanin gwarantuje co prawda większe pieniądze (mówi się nawet o 22 milionach dolarów), jednak miałyby one pochodzić od banku SMP, którego właścicielami są bracia Rotenberg – bliscy przyjaciele prezydenta kraju, Władimira Putina.


Ekspert odniósł się także do poruszanej szeroko kontrowersyjnej kwestii wyników testów w Abu Zabi. Doniesienia na ich temat były bowiem bardzo sprzeczne: początkowo zachwycano się wynikami Kubicy, lecz z czasem zaczęły dominować głosy mówiące, iż Polak tak naprawdę wypadł słabo, a już na pewno gorzej od Sirotkina. Według Sawarda, chaos informacyjny mógł zostać wywołany celowo, by odciągnąć nieco uwagę świata od kwestii finansowych.

Wciąż nie wiadomo, kiedy ekipa Williamsa podejmie ostateczną decyzję co do drugiego kierowcy na sezon 2018. Pierwszym wyścigiem będzie Grand Prix Australii, które odbędzie się 25 marca w Melbourne.


wtorek, 19 grudnia 2017
(19.12.) Sponsor Sirotkina zrobi wszystko, aby Rosjanin trafił do F1!
Siergiej Sirotkin Williams dość nieoczekiwanie zdecydował się przełożyć ogłoszenie decyzji ws. nowego kierowcy na styczeń. - Zrobimy wszystko, żeby Siergiej Sirotkin występował w Formule 1 w przyszłym sezonie - powiedział sponsor Rosjanina, Boris Rotenberg.




  • Williams pierwotnie miał ogłosić decyzję ws. Roberta Kubicy w piatek, ale przesunął ją na styczeń
  • Media spekulują, że może to być chęć dogadania szczegółów z Rosjanami lub nieoczekiwana oferta od teamu Kubicy
  • Sponsor Sirotkina stwierdził, że zrobi wszystko, aby ten jeździł w F1 w przyszłym sezonie


Siergiej Sirotkin początkowo nie był brany pod uwagę w kontekście zatrudnienia w Williamsie, ale dość nieoczekiwanie pojawił się na testach Pirelli i i spisał się tam bardzo dobrze. Rosjanin stał się także największym rywalem Roberta Kubicy.


Kubica uzyskał lepszy czas niż Siergiej Sirotkin, jednak branżowi dziennikarze zwracali uwagę na inne ustawienia samochodu. Według nich testy przyniosły więcej pytań niż odpowiedzi, a sam Kubica nie zachwycił szefów teamu z Grove. Dodatkowo coraz więcej mediów podawało informacje o tym, że ostatecznie Williams postawi na Sirotkina. Wpływ na to miały mieć przede wszystkim kwestie finansowe.


Roberto Chinchero z "Motorsportu" napisał, że to koniec szans Polaka na powrót do F1. "Williams skupi się na młodym Rosjaninie, który dołączy do Lance'a Strolla w sezonie 2018. To kończy historię Roberta Kubicy, który wcześniej odbierał sygnały, że jest mile widziany w Williamsie" – dodawał dziennikarz.


Światowe media podawały także zaskakujące informacje, że za ogromnymi pieniędzmi dla Rosjanina stał sam Władimir Putin, czyli prezydent Rosji, który chciał mieć swojego rodaka w F1. Według kolejnych informacji, które pojawiły się w ostatnich dniach, sponsor Rosjanina SMP Racing może wpłacić na konto Williamsa nawet piętnaście milionów euro.

Wiadomo było, że właścicielami firmy SMP są bracia Arkadij i Boris Rotenbergowie, którzy świetnie znają się z Putinem. To właśnie z nadania prezydenta Rosji Arkadij Rotenberg został prezesem firmy, która nadzorowała rynek alkoholu w Rosji. Wkrótce, wspólnie z bratem, otworzył bank SMP. Dla Putina brak rosyjskiego kierowcy w F1 byłby postrzegany jako porażka, a dla braci Rotenberg wydatek 15 milionów nie byłby zbyt duży.


Media informowały także, że Williams przedstawi skład kierowców w piątek. "Motorsport" podał jednak, że zespół z Grove swoją decyzję przełożył na styczeń. Głos w tej sprawie zabrał jeden z zainteresowanych, czyli Boris Rotenberg, który udzielił wywiadu rosyjskiemu "Autosportowi" podczas gali Rosyjskich Mistrzów Sportowych.

- Nie planujemy jego udziału w innej serii, bo on jest wart więcej - powiedział o Sirotkinie Rotenberg. - Jest godny Formuły 1 i zrobimy wszystko, żeby tam występował w przyszłym sezonie. Będziemy próbować, ale nie wszystko zależy od nas - powiedział.


poniedziałek, 11 grudnia 2017
(11.12.) Koniec marzeń Kubicy o F1! WIlliams zrezygnował z Polaka, postawi na Sirotkina!!!
Robert KubicaJak podaje Roberto Chinchero – włoski dziennikarz i bliski znajomy Roberta Kubicy – Polak przegrał rywalizację o fotel w bolidzie Williamsa. Brytyjski zespół postawi na Rosjanina Siergieja Sirotkina. Informacje specjalisty Motorsportu potwierdza także Lawrence Barretto z renomowanego portalu Autosport.com, gdzie czytamy, że Robert Kubica nie jest już opcją dla Williamsa.




Brytyjski zespół zwleka z ogłoszeniem decyzji o składzie na 2018 rok. Po testach w Abu Zabi do gry poważnie wszedł Siergiej Sirotkin, który dzielił auto z Robertem Kubicą. Rosjanin pokazał solidne tempo, a do tego ma wsparcie SMP Racing. To cały program stworzony przez właściciela rosyjskiego banku o tej samej nazwie, a skupiający perspektywicznych kierowców z tego kraju. SMP Racing wspiera m.in. Witalija Pietrowa, byłego kolegę Roberta Kubicy z czasów startów w Renault.


Zdaniem włoskiego eksperta Roberto Chinchero, właśnie ten ekonomiczny czynnik odegrał decydującą rolę. „Ekipa z Grove koncentruje się na młodym Rosjaninie, aby dołączył do Lance’a Strolla w 2018 roku. Będą najmłodszą parą w cyklu (łącznie mają 41 lat). Siergiej został wybrany kosztem Kubicy ze względu na wsparcie SMP” – czytamy we włoskiej edycji motorsportu.


Podobne informacje napływają z Rosji. „Przedstawiciele kierowcy i zespołu mają za sobą rozmowy. Oczekuje się, że porozumienie zostanie podpisane w ciągu kilku dni” – informuje rosyjski dziennikarz Oleg Karpow.


Wcześniej szacowano, że SMP jest w stanie wyłożyć 15 mln dolarów na start Sirotkina w Williamsie. To zdecydowanie więcej niż kwotą, jaką zasiliłaby brytyjską ekipę, gdyby dołączył do niej Robert Kubica.


Oczywiście na razie są to spekulacje, choć pochodzą z mocnych źródeł. Oficjalna informacja jest spodziewana w tym tygodniu.


Warto dodać, że na łamach portalu Autosport.com możemy przeczytać, że Robert Kubica nie jest już kandydatem do zajęcia miejsca w bolidzie Williamsa. Sirotkin, który wniesie ze sobą aż 15 milionów funtów, ma być faworytem do podpisania kontraktu z brytyjskim zespołem. Williams w odwodzie ma jeszcze inną opcję – Daniła Kwiata.


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 237